5.10.20233 min
Mohamed Aboelez

Mohamed AboelezSenior Technical Support Engineer

Erozja statusu programistów jako profesjonalistów

Przemyślenia specjalisty IT, który od 20 lat obserwuje od środka branżę IT. Senior Technical Support Engineer narzeka na obecne podejście do programistów i programowania.

Erozja statusu programistów jako profesjonalistów

Przez 20 lat pisania oprogramowania i uczenia innych pisania kodu, byłem świadkiem powolnej erozji rangi i szacunku, jakim cieszą się Developerzy.

Na początku lat 90. panowało powszechne przekonanie, że jest to wysoce wyspecjalizowana i złożona dyscyplina techniczna (i to w czasach, gdy było to znacznie prostsze niż obecnie). Potrzeba lat, aby zdobyć wystarczającą praktyczną biegłość w całym biznesie, nie tylko w programowaniu, do tworzenia użytecznego i jakościowego oprogramowania.

Gdy komputery weszły do głównego nurtu w latach 90. (do 1999 większość domów miała co najmniej jeden egzemplarz), a korzystanie z nich stało się normą w wielu branżach, na scenę wkroczyła rosnąca armia “fotelowych ekspertów”.

Sytuacja nabrała tempa podczas bańki internetowej w późnych latach 90., gdy praktycznie każdy, kto choć trochę liznął programowania, był powoływany do pomocy w realizacji tysięcy, czasem naprawdę głupich pomysłów na biznesy.

Niedługo potem ci ludzie, uzbrojeni w VBScript, z niepohamowanym pragnieniem zgarniania coraz większej kasy, w połączeniu z niemal całkowitym brakiem ambicji, by stać się lepszymi programistami, zaczęli wspinać się po różnych śliskich szczeblach kariery na wyższe nietechniczne stanowiska w zarządzaniu projektami, analizie biznesowej, zarządzaniu testami, strategią produktu, zarządzaniu IT i na więcej niż kilka wakatów CTO.

Jeśli jesteś ambitny i dobrze radzisz sobie z polityką biurową i autopromocją, przejście od juniora do szczebla kierowniczego jest  naprawdę możliwe, a może nawet łatwiejsze, bez faktycznych kompetencji technicznych. To jest jak podkręcona zasada Petera, która działa w branży oprogramowania.

W międzyczasie wokół rynku IT wyrosło całe społeczeństwo profesjonalnych komentatorów, samozwańczych ekspertów i ogólnie ściemniaczy, którzy to wiedzą w teorii, jak stworzyć działający program. Najbardziej widoczna jest nowa elitarna klasa „nietechnicznych speców IT”, która zyskuje na znaczeniu w miejscach takich jak Londyn.

Są to często dobrze wykształceni ludzie z wpływowych i zamożnych środowisk. Mają oni zasoby i kontakty właśnie do tego, aby rozpocząć działalność technologiczną. Dzięki zdobytej edukacji, która ma tendencję do patrzenia z góry na takie rzeczy, jak programowanie, ci ludzie w innym wszechświecie zrobiliby karierę w polityce i PR, tak jak ich rówieśnicy. Polegają jednak sprytnie na inżynierach takich jak ja i Ty, aby urzeczywistniać swoje pomysły.

Oczywiste jest, że gdy wyjdziesz poza bańkę społeczności programistów, nikogo nie obchodzi twoje zdanie na temat tworzenia oprogramowania lub rzeczy z nim związanych. Szersze debaty o przyszłości programowania itp. w dużej mierze toczą się w popularnych mediach bez uwzględnienia opinii twórców oprogramowania. Często proszoni o komentarz, są nie programiści a biznesmeni i menadżerowie. W USA niektórzy dziennikarze aktywnie krytykują opinie doświadczonych Developerów, odrzucając je jako snobistyczne. Bo niby dlaczego ktokolwiek miałby nam jeszcze wierzyć, że programowania jest wbrew opiniom trudna a cały ekosystem IT jest bardziej skomplikowany, niż wydaje się to laikom? 

Jeśli ten artykuł przeczytał ktoś, kto nie jest programistą, pewnie poczułby odrzucenie od narzekania starego zgorzkniałego nerda, który i tak zgarnia sporą kasę, a jest mu źle, że nie więcej. To jednak nie kasa jest moim głównym napędem w karierze. Moje przemyślenia opierają się na długim i wielorakim doświadczeniu w tej branży, a wyrażam je stanowczo i w emocjach, ponieważ naprawdę mi zależy. Poza tym, biorąc pod uwagę mój obecny zawód trenera i coacha programistów, zalanie rynku niekompetentnymi specjalistami, powinno leżeć w moim interesie finansowym. Absolwenci celujący w IT to dokładnie mój klient.

Wszystko to o czym piszę, odzwierciedla też stopniową erozję innych wysoko wykwalifikowanych zawodów, w szczególności nauczycieli. To kolejna grupa, która jest żałośnie niedoreprezentowana w debacie publicznej, nie mówiąc już o braku adekwatnych zarobków w większości przypadków.

I co z tym fantem? Jak do odkręcić? Zwłaszcza w obliczu AI zalewającego IT narzędziami, które mają wyręczać w kodowaniu, testowaniu itd.? Nie ma dobrego i możliwego do ogrania rozwiązania. Finalnie i tak w pewnym momencie każdego projektu inżynierskie zrozumienie całości czy stworzenie architektury będzie zależało właśnie od nas, aby uzyskać jakąkolwiek realną i profesjonalną strategię dalszego działania, które dowiezie to, co trzeba. 


Przeczytaj też:



Oryginał tekstu w języku angielskim przeczytasz tutaj

<p>Loading...</p>