27.04.20224 min

Justyna SzatanRedakcja Bulldogjob

W IT potrzeba kogoś więcej niż klepaczy kodu, jak nim nie być

Sprawdź, kim jest klepacz kodu oraz jak ewoluować z niego w PROgramistę.

W IT potrzeba kogoś więcej niż klepaczy kodu, jak nim nie być

Świat IT nie jest taki przejrzysty i wolny od uprzedzeń, jak mogłoby się wydawać. Poza podziałem na specjalizację i seniority również pojawiają się zadania, których żaden szanujący się specjalista nie chce wykonywać. Okazuje się, że najniżej w układzie pokarmowym IT stoją “klepacze kodu” i to im poświęcę ten tekst. 

Dowiesz się, kim są klepacze kodu, dlaczego są potrzebni i czy serio zasługują na takie potępienie. Również znajdziesz wskazówki, jak wyjść z impasu, jeśli okaże się, że sam utknąłeś w swojej karierze.


Kim jest klepacz kodu

To zdecydowanie pejoratywne określenie dla programisty, który niezbyt interesuje się rozwojem swojej kariery i projektu. Kojarzy się ze znudzonym i dość leniwym człowiekiem, który bezrefleksyjnie realizuje powierzone zadania. Zazwyczaj nie wychodzi z inicjatywą, nie zastanawia się jak zrobić zadanie lepiej. 

Liczy się to, by task został oddany w terminie po linii najmniejszego oporu, zgodnie z utartym schematem. Spotkałam się z różnymi alternatywnymi pejoratywnymi określeniami:

  • “stworzenie niższe w ewolucji od developera”, 
  • “BugMan”, 
  • “RefactorMan”, 
  • “klepacz prostych CRUDów” 
  • “korpobiurwa IT”,
  • “taskobiorca”. 


Trzeba przyznać, że nie jesteście dla siebie zbyt łaskawi. Wręcz niektórzy przypominają, że “zapomniały krowy jak cielętami były”. Od czegoś trzeba zacząć, więc to codzienność Juniora w pierwszych miesiącach pracy. Na szczęście wiemy, że wiedza, doświadczenie i umiejętność odnajdywania rozwiązań przychodzi z czasem.

Gorzej, jeśli wiesz już, o co w tym wszystkim chodzi, ale nie bardzo chce Ci się myśleć nad korzystniejszym rozwiązaniem. Oczekujesz dokładnej instrukcji do każdego zadania, praktycznie gotowych treści, które musisz tylko przełożyć na kod.

Jak to mówią niektórzy “brak Ci kluczowych umiejętności socjotechnicznych, które wyróżniają twórcę produktu.” Wtedy faktycznie stałeś się koderem, o czym więcej przeczytasz tutaj.

Różnicą zatem pomiędzy klepaczem kodu (warto zamieniać na mniej nacechowanego negatywnie “kodera”) a programistą jest przede wszystkim nastawienie. Reasumując, koderem zostaniesz wtedy, gdy przestaniesz na własne życzenie się rozwijać.


Czy IT potrzebuje koderów?

Oczywiście, że tak. Zawsze ktoś musi przetłumaczyć “brief od klienta” na linijki kodu. To żmudna praca, nieraz niewdzięczna i w wielu przypadkach mało rozwijająca, jeśli się tylko na tym poprzestaje i nie analizuje zagadnień związanych m.in. z inżynierią oprogramowania.

Ktoś też musi dostarczać kod do tych wszystkich urządzeń AGD i gadżetów Smart Home. Dzięki koderom będziesz mógł się skupić na optymalizacji procesów, rozwiązywaniem złożonych problemów i romansować z innymi technologiami.

Weź też pod uwagę, że nie każdy musi być orłem i geniuszem, który będzie rozwalał każdą przeszkodę na swej drodze. Nie wszyscy też mogą sobie pozwolić na poświęcanie tyle czasu prywatnego, by robić własne dodatkowe projekty rozwojowe.

A może ktoś naprawdę lubi pisać taki kod, mieć bezstresową pracę i wynagrodzenie na koniec miesiąca? Również może teraz ma inne priorytety w życiu i w inny sposób realizuje swoje marzenia?


Czy AI zastąpi koderów?

Z ostatnich doniesień wiemy, że AI stale się uczy, potrafi już samodzielnie debugować swój własny kod, projektować układy scalone jak donosi NVIDIA, a nawet wyciągać z niego wnioski i wymyślać algorytmy.

Oczywiście te rozwiązania są obarczone “ryzykiem zaawansowanej AI”, natomiast w przyszłości pewnie dużą część żmudnej pracy koderów załatwią za nas komputery.


Jak ewoluować z kodera na PROgramistę?

Przemyśl fragment książki Macieja Aniserowicza “Zawód: Programista":

Można też niekiedy zaobserwować dziwną obawę, że ci młodzi mieliby zabrać starszym pracę. I tutaj niestety zaserwuje szach-mat: jeśli osoba świeża w branży zagraża Twojej pozycji, to co się z Tobą działo przez ostatnie lata? To tylko i wyłącznie Twoja wina! I naprawdę: wstyd się do tego przyznać.


Musisz przede wszystkim zacząć myśleć. Zastanów się, w jakim kierunku chcesz się rozwijać i co lubisz robić, by praca dawała Ci, chociaż częściową satysfakcję. Przygotuj wstępny plan działania, materiałów do przejrzenia i weź się do roboty.

Dług technologiczny wcale nie musi być Twoim wrogiem — będzie Ci zawsze towarzyszył w pracy i to nieuniknione. Od Ciebie tylko zależy, jak będzie duży i jak daleko będziesz w tyle za kolegami. Często jest przyrównywany do ziarna chaosu, który da się ujarzmić. Może wręcz Cię motywować i wskazywać tempo nauki.

Twórz własne projekty od samego początku. Taka orka na ugorze, eksperymenty, testowanie i łączenie niekoniecznie pasujących z pozoru elementów pozwala Ci wyciągnąć dużo wniosków oraz zdobyć bogate doświadczenie. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. A może przy okazji stworzyć coś, co ułatwi Ci pracę?

Przestań pisać wszystko na jedno kopyto — przeanalizuj, czy podobne problemy można rozwiązać lepiej (i szybciej). Poczytaj o inżynierii oprogramowania, zadaj sobie trud i sprawdź, co dokładnie ma robić cała aplikacja itd. Naucz się patrzeć na cały projekt z szerszej perspektywy.


Masz wybór

Pamiętaj, że wszystko jest dla ludzi i to Tobie ma być dobrze w życiu. Jeśli wystarczy Ci być koderem — nie wstydź się tego. Masz większe ambicje — też super. Miej odwagę, by robić to, co chcesz ze swoim życiem i nie przejmuj się innymi. 

Zadawaj pytania, szukaj rozwiązań, baw się kodem i technologiami — najtrudniejsze bywają pierwsze kroki.

<p>Loading...</p>