26.09.20223 min

Maciej OlanickiRedakcja Bulldogjob

Szef Google naucza, że satysfakcja z pracy nie wiąże się z pieniędzmi...

No money? No problem!

Szef Google naucza, że satysfakcja z pracy nie wiąże się z pieniędzmi...

Gdy wsłuchać się w narrację prowadzoną w ostatnich tygodniach przez Sundara Pichaia, to możliwe, że da się usłyszeć odgłos nadlatującej asteroidy. W kontekście nachodzących chudych miesięcy (lub lat), nastroje w Google zdają się fatalne, a kolejne katastroficzne wystąpienia CEO korporacji raczej nie nie podnoszą pracowników na duchu.

Po „zagrzewającym do pracy” apelu rodem z peerelowskiej nowomowy dziś Pichai studzi oczekiwania finansowe pracowników, a przy okazji naucza ich o wartości pieniądza.


Google zmienia plany, tnie koszty

Gwoli przypomnienia – w lipcu szef Google ogłosił zmiany w planach korporacji. Nie tylko zastosowano tzw. hiring freeze, czyli wstrzymanie lub anulowanie procesów rekrutacyjnych, ale także zapowiedziano cięcia finansowe:

W nadchodzących czasach musimy być bardziej przedsiębiorczy, pracować z większą uważnością, ostrzejszą koncentracją i większym głodem, niż miało to miejsce w bardziej słonecznych czasach. W niektórych przypadkach będzie to oznaczało konsolidację tam, gdzie inwestycje będą na siebie zachodzić i usprawnianie procesów.

Bodaj największe kontrowersje budzi tutaj stwierdzenie, że mimo zintensyfikowanych wysiłków, i tak niektórzy będą się musieli z Google pożegnać. Jednocześnie niewiele zostało sprecyzowane. Żadnych konkretów odnośnie tego, jakie działy otrzymają mniej pieniędzy lub wręcz zostaną zlikwidowane. Dziś wiemy już na przykład, że na śmietnik wraz z całym działem, który go tworzył, trafił Pixelbook. 

Nic więc dziwnego, że nastroje w Google są nietęgie – głowy lecą, likwidowane są całe działy, a twój szef mówi ci, że nawet jeśli się przyłożysz, to nie możesz czuć się bezpiecznie. Podobnych standardów mógłby się spodziewać w Polsce pracownik dowolnego januszeksu, a mówimy przecież o wspaniałym, futurystycznym Google, najlepszym i najbardziej innowacyjnym pracodawcy pod Słońcem. 

Widać jak na dłoni, że postępuje proces, w którym programiści stają się nowymi blue collars.


Pieniądze szczęścia nie dają

Głosy niezadowolenia narosły na tyle, że Sundar Pichai postanowił jeszcze raz przemówić do swoich pracowników. I – delikatnie mówiąc – nie ostudził emocji. Według ustaleń CNBC szef Google podczas spotkania, w którym udział wzięli pracownicy Google z całego świata, miał odpowiadać na ich pytania dotyczące przyszłości korporacji. Co nie dziwi, byli oni żywo zainteresowani planami dotyczącymi kolejnych cięć.

W końcu padło pytanie o to, dlaczego Google dwa razy ogląda każdą monetę, zanim wyda ją na koszty pracowników, np. na te związane z podróżami, skoro odnotowuje rekordowe zyski i ma ogromną rezerwę finansową? Odpowiedź została na ogół uznana za wymijającą:

Fakt, że byliśmy w ciągu ostatniej dekady nieco bardzo odpowiedzialni w warunkach jednego z największych kryzysów markoekonomicznych, nie oznacza, że nie powinniśmy współdziałać.

Współdziałać, czyli? Godzić się w pokorze z decyzjami kierownictwa? Taka reakcja nie zaspokoiła ciekawości pracowników Google uczestniczących w spotkaniu i pytania o plany obniżek oraz ich uzasadnienie, skoro korporacja finansowo radzi sobie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, ponawiano. Także w kontekście panującej w Google kultury pracy. To zdało się według CNBC zirytować szefa Google, który stwierdził:

Pamiętam kiedy Google było małe i słabo zorganizowane. Zabawa nie zawsze… Nie zawsze powinniśmy równać zabawę z pieniędzmi. Myślę, że możesz dołączyć do ciężko pracującego start-upu i ludzie nadal będą tam mieli satysfakcję i nie zawsze będzie się to wiązać z pieniędzmi.


Skromny miliarder

Fakt takiego spotkania został potwierdzony przez rzecznika Google, który nie zaprzeczył przy tym, że cytowane słowa Sundara Pichaia padły, co mówi w zasadzie wszystko. Szef Google zdaje się mieć spory talent do gaszenia ognia benzyną, ale to nie to w tej sytuacji wzbudza zainteresowanie. Znacznie ciekawiej wypadają zarobki Pichaia, dla którego „zabawa nie musi wiązać się z pieniędzmi”. Jego majątek wyceniany jest aktualnie na 1,3 mld dolarów.

<p>Loading...</p>