22.06.20223 min

Maciej OlanickiRedakcja Bulldogjob

Na GitHub runęła fala krytyki. Wszystko przez premierę Copilot

GitHub Copilot to świetne narzędzie wspomagające kodowanie. Premiera stabilnej wersji wzbudziła jednak spore kontrowersje wśród jej dotychczasowych użytkowników.

Na GitHub runęła fala krytyki. Wszystko przez premierę Copilot

GitHub od wielu lat nie stanowi już tylko największego w sieci repozytorium kodu – w firmie rozwija się wiele narzędzi deweloperskich, zaś o części z nich można bez wątpienia powiedzieć, że mają wpływ na to, w jaki sposób powstaje oprogramowanie.


GitHub Copliot – programowanie w duecie z SI

Jednym z takich narzędzi jest GitHub Copilot, o którym po raz pierwszy pisaliśmy niemal dokładnie przed rokiem kiedy udostępniona została wersja testowa Copilota. Całość opiera się na założeniu, by dostarczyć rozszerzenie do edytorów programistycznych (m.in. Visual Studio Code, Neovim), które pozwalałoby na programowanie w parze ze sztuczną inteligencją

Copilot zbudowany we współpracy z OpenAI miał być zatem czymś więcej, niż tylko systemem autosugestii, którym dysponuje dziś już w zasadzie każdy szanujący się edytor programistyczny czy zintegrowane środowisko programistyczne. Możliwości narzędzia opracowanego przez GitHub pozwalały między innym na kontekstowe „rozumienie” kodu i bieżącą analitykę.

Przekłada się to na tak interesujące funkcje Copilota, jak np. możliwość sugerowania innych rozwiązań danego problemu, niż to użyte w kodzie, konwertowanie komentarzy na kod, automatyczne zarządzanie powtarzającymi się fragmentami kodu. Jak widać, Copilot to raczej maszynowy partner w programowaniu niż tylko system sugestii.

Co ważne, to zaawansowane narzędzie w fazie testów było dostępne za darmo. Wystarczyło tylko dopisać się do listy chętnych do wzięcia udziału w testowaniu Copilota i poczekać na maila od GitHuba.


Kontrowersje z GitHub Copilot

Mimo entuzjastycznego przyjęcia nowego produktu GitHuba jakiś czas po udostępnieniu wersji Preview zaczęły się pojawiać pierwsze wątpliwości. Dotyczyły one przede wszystkim licencjonowania – użytkownicy GitHuba, którzy podejrzewali, że model był trenowany na ich oprogramowaniu nawet na prywatnych repozytoriach, a to miało być naruszeniem ich praw. 

Pojawił się też inny aspekt – czy skoro Copilot de facto współtworzy oprogramowanie, to znaczy, że GitHub może mieć do niego roszczenia? Obie te kwestie zostały dość mocno rozdmuchane przez media i szybko okazało się, że w pierwszym przypadku ten rodzaj data miningu nie stanowi naruszania praw. W drugim zaś nie może być mowy o tym, że oprogramowanie będzie uznawane za współtwórcę kodu. Przynajmniej na razie.


Copilot (niestety) wylatuje z fazy testów 

Być może jednak dopiero teraz wokół Copilota narosną prawdziwe kontrowersje. Przez rok w fazie testów zdążył sobie on bowiem zaskarbić szerokie grono użytkowników (mowa o 1,2 mln developerów) i dziś to właśnie to grono z, delikatnie mówiąc, dużym niezadowoleniem, przyjęło do wiadomości, że GitHub Copilot będzie płatny. Za darmo będzie można z niego korzystać tylko do 22 sierpnia.

Narzędzie jest już bowiem ogólnodostępne w wersji stabilnej. GitHub zdecydował, że Copilot będzie kosztował 10 dolarów za miesiąc lub 100 dolarów za rok, niezależnie od rodzaju repo. Na darmowe korzystanie z narzędzia mogą liczyć tylko zweryfikowani studenci oraz osoby utrzymujące „duże projekty open source”. Ponadto przygotowany także 60-dniowy okres próbny.


Liczne komentarze samych programistów wyrażają spore rozgoryczenie. Zwłaszcza że kwota stu dolarów za rok jest na ogół uważana za zawyżoną. Ponadto GitHubowi dostało się także za umyślne, nietransparentne „uzależnienie” wielu projektów od możliwości Copilota, a dopiero późniejsze poinformowanie o cenach – już w momencie, gdy developerzy będą do Copilota bardzo przyzwyczajeni.

<p>Loading...</p>