28.11.20223 min
Maciej Olanicki

Maciej OlanickiRedakcja Bulldogjob

Intel zaczyna ograniczać możliwości procesorów

Sprawdź, na czym polega polityka Intel on Demand i co może oznaczać dla przyszłości IT, choć nie tylko.

Intel zaczyna ograniczać możliwości procesorów

Dobrze już było. Krótko po wybuchu pandemii Michelle Houellebecq napisał esej, w którym twierdził, że w związku z nią nie należy spodziewać się katastrofy, czy też tąpnięcia, jeśli chodzi o jakość życia. Według niego należy się spodziewać, że wszystko z dnia na dzień będzie systematycznie odrobinę coraz gorsze. Tym tropem zdaje się podążać Intel, który właśnie oficjalnie przypieczętował politykę ograniczania możliwości swoich procesorów do momentu, w którym użytkownik nie uiści dodatkowej opłaty. Intel nie jest w tym odosobniony.


Wydajność na żądanie

Intel znajduje się być może w największym kryzysie od momentu założenia przedsiębiorstwa. Od 2014 roku trwa w Intelu walka o miniaturyzację procesu produkcyjnego i przez ten czas o kilka długości Intela prześcignęło tajwańskie TSMC. Brakuje innowacji, te zakładają wyłącznie rozwój nowych tranzystorów pozwalających upakować większą liczbę jednostek o tych samych rozmiarach, co w poprzedniej generacji, na tej samej powierzchni. Nie przez miniaturyzację, ale przez coś, co można określić mianem najbardziej zaawansowanego technicznie tetrisa na świecie. 

Intel jako jedyna korporacja, którą można zaliczyć do big techu, odnotowała w ostatnim kwartale finansowym straty. A należy przypomnieć, że to nie straty, lecz „niewystarczająco duży wzrost zysku” skutkował zwolnieniem z Microsoftu tysiąca pracowników. Przedstawiciele Intela już teraz zapowiadają, że na bieżących zwolnieniach się nie skończy, nie są one wystarczające, by firma wyszła „spod kreski” i będą one kontynuowane również w roku 2023. Nie powinno więc dziwić, że Niebiescy szukają pieniędzy. Niewielu jednak zaakceptuje fakt, że pieniądze te chce odnajdywać w blokowaniu fabrycznych możliwości swoich układów.


Intel pay-as-you-go

Teraz to już pewne – Intel oficjalnie poinformował o uruchomieniu programu Intel On Demand, w którym sprzedane pudełkowe procesory Xeon będą miały fabrycznie ograniczane możliwości. Za pełnię ich możliwości (która już tam fizycznie jest w momencie zakupu) należy natomiast dopłacać. Niebiescy podzielili to na dwa modele: podstawowy, Consumption Model, oraz licencjonowany Activation Model. Wszystko to, rzecz jasna, aby uelastycznić ofertę i pozwolić użytkownikom na lepsze dostosowanie układów do swoich potrzeb.

Jak dotąd Intel on Demand objęło wyłącznie serię Xeon, czyli serwerowe procesory Intela. W praktyce oznacza to, że za dodatkową opłatą dostępne będą „nowe” mechanizmy akceleracji oraz zabezpieczania: Intel Software Guard Extensions, Communications & Storage Suite, Intel  Quick Assist Technology, Intel Dynamic Load Balancer,  Data Streaming Accelerator, Analytics Suite, Intel In-Memory Analytics Accelerator, Intel Data Streaming Accelerator. Słowem – nic ciekawego dla przeciętnego konsumenta, ale może to stanowić o konkurencyjności centrów danych.


Nie tylko Intel

To, co kiedyś było dystopią kreowaną przez film „Piąty element” czy twórczość Philipa K. Dicka, teraz staje się codziennością. Trzeba się bowiem przygotować na to, że ograniczanie fabrycznych możliwości urządzeń i maszyn, a następnie sprzedawanie ich pełnych możliwości w modelu subskrypcyjnym, będzie coraz bardziej powszechne. Obok Intela wyrasta np. Mercedes, który za roczną opłatę w wysokości 1,2 tys. dol. miesięcznie (sic!) będzie sprzedawał posiadaczom elektrycznych limuzyn poprawę przyśpieszenia. Dobrze już było.

<p>Loading...</p>