14.03.20222 min

Maciej OlanickiRedakcja Bulldogjob

Safari pokonane na własnym boisku

Apple dało się pokonać na własnym sprzęcie i autorskim systemie operacyjnym. Wielki triumf Google.

Safari pokonane na własnym boisku

Trudno stwierdzić, aby rozwój Chrome’a był szczególnie atrakcyjny dla obserwatora. Zauważalnych zmian jest na tyle mało, że byle usprawnienie interfejsu jest odnotowywane przez branżowe media. Nie znaczy to jednak, że Chrome nie ewoluuje. Wręcz przeciwnie, kolejne wersje Chromium imponują sprytnymi pomysłami na optymalizację i przyśpieszanie ładowania stron. W ostatnim czasie udało się na tym polu osiągnąć kolejny kamień milowy.


Chrome wyprzedza Safari

Tego określenia nie boi się zresztą samo Google. Korporacja chwali się bowiem, że wydanie M99 będzie działać znacząco szybciej niż poprzednie wersje przeglądarki w na wszystkich największych platformach. Co jednak najważniejsze, Chrome osiągnął maksymalną liczbę punktów w zaprojektowanym przez Apple benchmarku Speedometer oraz o wyprzedził Safari działające na maszynie z ARM-owym procesorem M1. 

To nie pomyłka, zewnętrzna firma stworzyła program, która na własnym sprzęcie Apple i autorskim systemie operacyjnym pokonuje domyślną przeglądarkę. Jak udało się tego dokonać? W M99 zaimplementowano między innymi mechanizm ThinLTO znacząco skracający czas builda oraz nowy dekoder grafiki, co łącznie pozwoliło na prześcignięcie Safari o 15%. Natomiast od momentu premiery Chrome’a na Makach z procesorem M1 pod koniec 2020 roku przeglądarka przyśpieszyła o 43%.

Zmiany zaszły także na innych platformach, np. na Androidzie, gdzie powinno być odczuwalne 15-procentowe przyśpieszenie w ładowaniu stron. Wynika to zmian w silniku V8, w którym zaimplementowano nowy kompilator JavaScript Sparkplug, oraz z mechanizmu Freeze-Dried Tabs. Dzięki niemu nowo otwarte karty ładują się w pierwszej kolejności odchudzoną wersję witryn, zaś całość doładowują w tle, co przekłada się na realne ograniczenie zużywanych przez przeglądarkę zasobów.


Zbyt duży, by upaść

We wszystkich tych zmianach, niewątpliwie pozytywnych (choć nie pewnie nie dla Apple), martwi jedno – pozycja Chrome’a na rynku przeglądarek. Mamy już do czynienia z zabetonowanym monopolem, w którym istnieje tylko jedna alternatywa – Firefox. Wszystkie pozostałe przeglądarki bazują przecież na silnikach znanych z Chromium i są mniej lub bardziej zależne od Google. Warto przypomnieć, że już raz mieliśmy do czynienia z podobną dominacją, gdzie Internet Explorer 6 spędzał sen z powiek niejednemu developerowi.

<p>Loading...</p>