Adam Kukołowicz
Adam KukołowiczCo-founder @ Bulldogjob

Polscy programiści nie muszą być najlepsi?

Zobacz, jak przez 7 lat zmienił się obraz polskiego IT i dlaczego nie musimy już udowadniać, że jesteśmy "najlepsi".
11.11.20255 min
Polscy programiści nie muszą być najlepsi?

Dokładnie siedem lat temu, 11 listopada 2018 roku, zadałem na łamach Bulldogjob pytanie: „Czy polscy programiści są najlepsi?”.

Pisałem wtedy o dysonansie między narracją a rzeczywistością.

Z jednej strony pękaliśmy z dumy. Mieliśmy powtarzane jak mantra hasło o polskiej „potędze” programistycznej, której dowodem miały być wygrane w międzynarodowych konkursach programistycznych. Nasi studenci i specjaliści regularnie wygrywali najbardziej prestiżowe imprezy od Akademickich Mistrzostw Świata (ICPC) po TopCoder.

Z drugiej strony, polscy specjaliści mieli niewielki wpływ na kierunek rozwoju globalnego IT. W artykule z 2018 roku wskazywałem, że wygodnie podążamy za tym, co wymyśli Dolina Krzemowa. Brakowało nam rozpoznawalnych na świecie projektów open source czy firm technologicznych.

Czy z perspektywy 2025 roku nadal istnieje taki dysonans? Sprawdźmy, jak dziś wygląda nasza technologiczna „niepodległość”.

Co się nie zmieniło?

Po pierwsze, wciąż mamy wybitne jednostki.

W 2018 roku pisałem o geniuszach konkursów algorytmicznych. Siedem lat później jeden z bohaterów tamtego tekstu, Przemysław Dębiak, znany w środowisku jako „Psyho”, postanowił o sobie przypomnieć. W tym roku zrobiło się o nim głośno, gdy jako jedyny człowiek na świecie pokonał model AI w prestiżowych zawodach programistycznych. Tego sukcesu pogratulował mu Sam Altman, szef OpenAI, co chętnie podchwyciły media.

OK, może i w Akademickich Mistrzostwach Świata w Programowaniu Zespołowym już nie błyszczymy jak kilka lat temu, bo Uniwersystet Warszawski rzadziej pojawia się w czołówce, ale w Międzynarodowej Olimpiadzie Informatycznej zawodnicy z Polski plasują się wysoko.

Po drugie, nadal jesteśmy (jeszcze większą) potęgą eksportową.

Od wielu lat "klepanie kodu" dla zagranicznego klienta jest jednym z filarów polskiego IT. Według opracowań na bazie danych NBP eksport usług IT rósł w ostatnich latach w zawrotnym tempie - z 33,1 miliarda PLN w 2019 roku do 71 miliardów PLN w 2023 roku.

Związek z zagranicą potwierdzają dane z Badania Społeczności IT. Odsetek specjalistów pracujących na co dzień dla firm spoza Polski systematycznie rośnie - między 2022 a 2025 rokiem wzrósł z 46% do 50%. 

Czyli co? Stara bida? Niekoniecznie, bo jest też parę rzeczy, które się zmieniły.

Co uległo zmianie?

Jest coraz więcej przykładów tego, że wychodzimy z roli wykonawców i przechodzimy do roli twórców.

Po pierwsze, Polacy znaleźli się w centrum rewolucji AI.

Gdy spojrzymy na OpenAI, czyli firmę stojącą za ChatGPT, zobaczymy tam kluczowe postacie z Polski. Wojciech Zaremba to współzałożyciel firmy i szef zespołu badawczego. Jakub Pachocki pełni funkcję Głównego Naukowca, a Szymon Sidor jest jedną z kluczowych osób zaangażowanych w powstanie GPT-4.


(źródło: reddit)

Co ważniejsze, nie mówimy już tylko o jednostkach robiących kariery w USA. Mamy firmy-produkty i najlepszym przykładem jest tu ElevenLabs. To polski startup, który w dziedzinie syntezy mowy AI jest w samej czołówce światowej.

AI to nie wszystko. Polskie firmy technologiczne coraz śmielej tworzą globalne produkty. W 2018 roku narzekałem na brak polskich, globalnych marek tech. Dziś ta lista jest znacznie dłuższa. Firmy takie jak Brainly, DocPlanner czy Displate (jest ich o wiele więcej) z sukcesem wyszły poza Polskę i udowodniły, że potrafimy budować produkty dobrze przyjmowane na wielu rynkach, a nie tylko świadczyć usługi outsourcingowe.

Wygląda więc na to, że obok bycia zagłębiem eksportowym, coraz częściej budujemy też własne, ambitne projekty.

Rodzimy Open Source

W 2018 roku wskazywałem na niewielką liczbę projektów open source, które pochodziłyby z Polski.

W 2025 sytuacja wygląda lepiej.

Co prawda może się wydać nieco zabawne, że jednym z czołowych twórców open source w Polsce jest José Valim, twórca języka Elixir, który mieszka w Krakowie.

Ale spokojnie, mamy też rodzimych kontrybutorów. Warto wspomnieć o Krzysztofie Zabłockim, który stworzył kilka popularnych projektów w Objective-C i Swift, a na GitHubie dostępne są listy projektów z Polski, na których znajdziemy o wiele więcej twórców.

Co ciekawe, coraz więcej rodzimych firm stawia na OSS. W Scali sporo bibliotek stworzył Software Mill, Software Mansion utrzymuje kilka dużych projektów React Native. Na scenie React Native aktywnie działa też firma Callstack.

Dla firmy Saleor open source to już nawet nie promocja, dla nich to model biznesowy - udostępniają swoją platformę e-commerce za darmo, ale pobierają opłaty za jej hostowanie. Takich inicjatyw na polskim rynku pojawia się coraz więcej.

Przechodzimy od modelu "na dorobku", gdzie wszystko trzeba komercjalizować tu i teraz, do bardziej dojrzałych i długoterminowych działań.

Ciekawą historię opowiadają dane z GitHub. Platforma udostępnia podstawowe statystyki o użytkownikach i aktywności w podziale na kraj. Okazuje się, że Polacy są bardzo aktywnymi programistami.

Średnia liczba "pushy" z Polski z ostatnich czterech kwartałów wzrosła aż o 70% w porównaniu z rokiem 2020. W tym samym czasie w USA ten przyrost wynosił "tylko" 30% i nie tłumaczy tego szybszy wzrost liczby programistów w Polsce. Po prostu nie próżnujemy.

Oczywiście, pozostaje otwarte pytanie, na ile ten wzrost to efekt zaangażowania programistów, a na ile szybkiej adaptacji asystentów AI, którzy pomagają generować więcej kodu w krótszym czasie. Tak czy inaczej widać, że praca wre.

Jesteśmy gotowi!

Trzeba przyznać, że w tym artykule skupiłem się w dużej mierze na pozytywnych przykładach, a nie statystykach. Natomiast prawda jest taka, że nie ma jednej, idealnej metryki, która odzwierciedlałaby pozycję kraju w globalnym IT.

Te dane, które przytoczyłem - jak 71 miliardów złotych z eksportu czy 50% specjalistów pracujących dla zagranicy - pokazują, że rola "zagłębia talentu" jest wciąż dominująca i prawdopodobnie przez długi czas taką pozostanie.

A jednak, po stronie tych konkretnych przykładów, widać ogromną zmianę. Coraz łatwiej znaleźć historie sukcesu. Coraz częściej są to sytuacje, w których nie tylko podążamy za Doliną Krzemową, ale sami przejmujemy inicjatywę - czy to przez firmy tworzące nowe technologie, czy przez rosnący wkład w open source, czy też tworząc produkty przeznaczone na rynek międzynarodowy.

Zdaje się, że jako branża po prostu dojrzeliśmy.

Nie potrzebujemy już historyjek "ku pokrzepieniu serc" i legend o tym, że najlepsi programiści są z Polski. Tak naprawdę nie musimy stawiać się w żadnym rankingu.

Zamiast tego, po prostu wiemy, że mamy pełne prawo uczestniczyć w międzynarodowym, technologicznym mainstreamie bez kompleksów.

Mnie osobiście ten obraz cieszy znacznie bardziej niż mity o byciu „najlepszym”. Ale to już oczywiście tylko moja, subiektywna opinia.

<p>Loading...</p>