5.05.20233 min
Jakub Wasilewski

Jakub WasilewskiFullstack Developer

Moje lęki o niebunt maszyn

Sztuczna inteligencja + robotyka + internet = armagedon czy wolność?

Moje lęki o niebunt maszyn

Boję się nie o bunt maszyn, a o dokładną (czyli logiczną) ich posłuszność, co w odpowiedzi na ludzką niedokładność (czyli nielogiczność), w połączeniu z rozwojem technologicznym w sensie hardware’u, będzie dawać kuriozalne, mówiąc najbardziej eufemistycznie, efekty niczym z Terminatora. Kwestią najbliższych lat są humanoidy Boston Dynamics z mózgiem od OpenAI, o nieograniczonej wiedzy (internet) i sprawności (kwantyzacja), czekające tylko na dowolne polecenie od każdego.

Roboty od Boston Dynamics biegają już teraz szybciej od większości ludzi, i choć daleko im do złożoności, przez co uniwersalności, ludzkiego ciała - z powodzeniem wykonują poszczególne zadania manualne daleko lepiej niż ludzie. Inny przykład to prace zależne nie tyle od mocy, co od precyzji, którą maszyny przewyższają nas przecież już od dłuższego czasu – mianowicie robotyka dla chirurgii. Także ja uważam, że ludzkie ciało zostało już usztucznione i to z nawiązką, choć nie, że tak powiem, “na raz”, ale i tak żyjemy przecież w epoce specjalizacji.

Doczekaliśmy efektów rewolucyjnej idei, jaką były sztuczne sieci neuronowe (algorytmy ewolucyjne/genetyczne), których to efektów flagowym reprezentantem od OpenAI zachłysnęli się wszyscy. Idea jest o tyle rewolucyjna, o ile pozwala na uczenie maszynowe tak intensywne, że produkujące mózgi (programy komputerowe; nieco niepokojące, że już niezrozumiałe w swojej budowie dla człowieka) dostrzegające prawidłowości niedostępne, bo zbyt subtelne, dla ludzi. Umiejętność dostrzegania prawidłowości to, jak wiemy, po prostu inteligencja.

Czy zatem sztuczne mózgi mogą równać się z naszymi? W kwestii rozumowań, a ostatnio rozumności w ogóle (rozumianej klasycznie, czyli, jak na człowieka przystało, super nieprecyzyjnie – w sensie testów na inteligencję), raczej nas przewyższają. Jedne roboty biegają, a inne myślą lepiej od większości ludzi.

Podłączenie ChatGPT itp. do internetu to tylko kwestia czasu. Wyobraźmy sobie taki świat: kiedy płacisz za kawę w kawiarni, nie wiesz, czy warto odwzajemniać uśmiech kelnerce, bo jest duża szansa, że to nie jest imigrantka z kraju w gorszym położeniu, a bot Starbucks’a porządnie umalowany. Wolisz też unikać każdej interakcji, bo to często inicjuje niewinną wymianę zdań przeradzającą się w sekundę w obezwładniającą tyradę marketingowych słabych żartów. Zresztą Google Ads’y w ustach kelnerki to przecież nic groźnego, zwłaszcza jeśli porównać je z malware’em sprzedającym twoje dziecko do Chin na organy.

Domeną maszyn, zarówno tych fizycznych, jak i abstrakcyjnych, jest z pewnością precyzja i szybkość, które to maszyny, jak każde mocno eksploatowane narzędzie, mogą okazać się mieczem obosiecznym. Boję się, tym bardziej że jakiekolwiek regulacje w obecnej formie (legislacja) nie obowiązują generalnie w świecie software’owym i skoro internet to wolny świat bez reguł, a będzie jedynym, który znają roboty, to czy wniosek o nieprzepisowym zachowywaniu się maszyn nie nasuwa się sam?

Pytanie, które zadaję sobie od rana, jest następujące. Jak rozkazywać oddanemu niewolnikowi, aby ten wykonywał polecenia zawsze po naszej myśli? Odpowiedź brzmi, oczywiście – precyzyjnie; sformułujmy zatem pytanie ponownie, bo już dziś widzimy, albo domyślamy się, jak absurdalnie rozmyte i po prostu głupie polecenia kierowane są do naszych elektronicznych podwładnych. Może: co przykazać temu niewolnikowi, aby ten później wykonywał polecenia każdego po jego myśli? To drugie brzmi ani wykonalnie, ani pożytecznie. Niewykonalnie z powodu wolnego (a miało być tak pięknie) internetu, a niepożytecznie, bo czy na pewno chcemy rozdawać supermoce wszystkim bez wyjątku?

No to inaczej: skoro internet będzie zaraz całym światem (dosłownie, fizycznym też), myślmy już w tych kategoriach. Antywirusy? Ludzka przyzwoitość? Wiemy, że te są zawodne. Cenzura? Filtry? Te nie zadziałają w materialnym świecie, dopóki nie przeniesiemy się zupełnie do VR.

Ja tutaj dochodzę do takiego wniosku: skoro dzisiaj w internecie żyje nam się mniej więcej dobrze – czemu z robotami na ulicach nie miałoby być podobnie? Żyjemy w najgorszym świecie, ale nie wymyślono nic lepszego.


*Ten tekst nie został napisany przez sztuczną inteligencję, ale nie mam jak tego potwierdzić. 

<p>Loading...</p>