22.07.20224 min

Karol KoziełRadca prawnyKancelaria Prawa IP

Jak legalnie pracować na kilka etatów na B2B

Sprawdź 4 kluczowe zapisy w umowach B2B, które pozwolą Ci wykonywać pracę dla kilku podmiotów jednocześnie bez ryzyka kar finansowych.

Jak legalnie pracować na kilka etatów na B2B

Praca na kilka etatów

Jakiś czas temu zwrócił się do mnie klient z prośbą o poradę czy może pracować na kilka etatów. Okazało się, że w dobie pandemii i rozpowszechnienia pracy zdalnej wcale nie jest to nowy problem, a rekordziści potrafią pracować nawet dla 4 czy 5 „pracodawców” jednocześnie.

Oczywiście pierwszym mitem, z którym warto się gdzieś rozprawić jest nazywanie podmiotów, na rzecz których świadczymy usługi pracodawcami, bo najczęściej przy „kikuetatowcach” mamy do czynienia z umową B2B.

Wtedy niespecjalnie obchodzi nas to ile tak naprawdę pracujemy i czy zgodnie z kodeksem pracy, a raczej co wynika z umów, które zawieramy z kolejnymi firmami, z którymi współpracujemy, bo niektóre zapisy mogą nie tylko znacząco nam utrudnić, ale wręcz uniemożliwić sprawne łączenie projektów. 


Zakaz konkurencji

Pierwszym elementem, który zdecydowanie powinniśmy sprawdzić jest zakaz konkurencji. Może się okazać, że chcąc dołączyć do naszego codziennego dnia pracy kolejny projekt quasi etatowy w praktyce nie możemy tego zrobić, bo zobowiązaliśmy się, że nie będziemy świadczyli usług na rzecz podmiotów konkurencyjnych w okresie związania umową.

Oczywiście zakaz konkurencji zakazowi konkurencji nierówny i tak jedna umowa przewiduje zakaz pracy dla firm prowadzących leasing pracowników a inna będzie blokowała prace dla całej branży bankowej. Daje nam to oczywiście możliwość wykonywania projektów dla podmiotów z innych branży. 

Czasem okazuje się, że zakazy konkurencji nie są skuteczne, bo np. określone zostały zbyt szeroko albo dot. powszedniej umowy o pracę i nie dostaliśmy z tego tytułu wynagrodzenia. Na pewno warto konsultować same umowy jeszcze przed podpisaniem, ponieważ daje nam to możliwość negocjowania zapisów właśnie pod kątem przygotowania przyjaznego gruntu na realizację nowych projektów. 


Czas pracy

Dochodzimy do kolejnego ważnego punktu, na który warto zwrócić uwagę w swojej umowie (umowach?) – za co rzeczywiście nam płacą? Czy za czas przepracowany?  Czy za czas, w którym pozostajemy do dyspozycji? Czy za wykonaną pracę – którą Project Owner estymuje nam czasowo np. na początku miesiąca?

Zdecydowanie najbardziej komfortową opcją jest praca wg estymacji czasowych ustalonych na projekcie. Jeśli płaciliby nam na przykład za czas pozostawiania w dyspozycji – łatwo wyobrazić sobie sytuacje konfliktowe, gdy w tym samym czasie zwracają się do nas z dwóch miejsc w celu ugaszenia pożaru. Oczywiście pół biedy, jeśli mamy zapisane w umowie, że całkowicie samodzielnie dysponujemy swoim czasem i wykonujemy pracę, kiedy chcemy i jak chcemy (są tacy szczęśliwcy).

Kiedy mamy jednak widełki, że dobrze, żebyśmy byli dostępni np. w standardowych godzinach roboczych w celu komunikacji z zespołem i znajduje to odzwierciedlenie w naszej comiesięcznej fakturze, ciężko byłoby to połączyć z drugą, czy trzecią podobną umową. 

Warto ustalić jeszcze przed podpisaniem umowy jak wygląda organizacja czasu i kwestia ewentualnych spotkań i jak firma podchodzi do interakcji z zespołem np. w ramach spotkań daily czy weekly, które mogą pokrzyżować nam misterny plan pracy na kilku projektach.


Prawa autorskie

Kolejnym problem, który może się pojawić jest kwestia praw autorskich. Spotkałem się już wielokrotnie z pewnymi kalkami postanowień, że wszystko, co stworzymy w toku czasu pracy będzie własnością pracodawcy.

Przy tak szerokim sformułowaniu i pracy symultanicznie nad kilkoma projektami można wpaść w pułapkę, że nie do końca będziemy w stanie określić czyją własnością jest to co stworzyliśmy, skąd prosta droga do naruszenia umowy.

Warto doprecyzować te postanowienia na tyle, że będzie jasne, jaki projekt jest realizowany i dla kogo – tak, żeby uniknąć późniejszych sporów, które mogą nas drogo kosztować. 


Pomoc z zewnątrz

Pracując nad kilkoma projektami często pojawia się pokusa, żeby w okresie szczególnego nasilenia prac coś komuś podzlecić. Standardem rynkowym będzie oczywiście to, że odpowiadamy za pracę takiej osoby jak za własną.

Wiele firm jednak blokuje taką możliwość już na poziomie zawierania umowy, wychodząc z założenia, że chce, żeby prace stworzyła konkretna osoba z już udokumentowanym doświadczeniem. Dobrze sprawdzić, czy umowa wyklucza ewentualne podzlecania prac, bo często może to być ostatnia deska ratunku w przypadku konieczności oddania prac terminowych.


Podsumowanie

Jak widać powyżej praca na kilka „etatów” B2B podczas pracy zdalnej jest możliwa. Warto pod tym kątem optymalizować umowy. Unikaj konieczności sztywnego rytmu obowiązków umownych ograniczających swobodę organizowania czasu pracy i zweryfikuj ewentualne postanowienia, które mogą całkowicie uniemożliwić realizacje innych projektów w ramach  specjalizacji np. z uwagi na zakaz konkurencji. 

<p>Loading...</p>