19.01.20234 min
Maciej Olanicki

Maciej OlanickiRedakcja Bulldogjob

Google oficjalnie zapowiada konkurencję dla ChatGPT. Jaki będzie Sparrow?

Sprawdź, jaką odpowiedź na gigantyczny sukces ChatGPT szykuje Google.

Google oficjalnie zapowiada konkurencję dla ChatGPT. Jaki będzie Sparrow?

Powiedzieć, że ChatGPT – niekwestionowany hit ostatnich tygodni – to zapowiedź dużych zmian nadchodzących w IT, to powiedzieć niewiele. Szczególnie na spieniężanie konwersacyjnego silnika NLP żeby ostrzy sobie Microsoft, który w imponującym tempie dołączył już silniki GPT-3,5, DALL⦁E oraz Codex do oferty Azure, a ChatGPT ma tam się pojawić lada moment. A to stawia w trudnej sytuacji Google.


Google w tarapatach

Już wcześniej informowaliśmy, że po wybuchu popularności ChatGPT w Mountain View miał zapanować popłoch. Widocznie tamtejsi analitycy nie spodziewali się, że dostępne już od jakiegoś czasu interfejsy człowiek-maszyna wykorzystujące język naturalny do konwersacji spotkają się z takim zainteresowaniem internautów. A przecież to usługi internetowe adresowane na rynek konsumenci są obok Google AdSense i Google Cloud kluczowe dla strategii Google.

Tymczasem można odnieść wrażenie, że Google obudziło się z ręką w nocniku. Oczywiście, korporacja jest ściśle powiązana i zaangażowana w rozwój między innymi DeepMind, ale też innych inicjatyw związanych z rozwojem sztucznej inteligencji.Jednak to, czym może się pochwalić to doskonałe w rezultaty w dostosowywaniu jej między innymi do ogrywania ludzi w szachy, go czy strategie czasu rzeczywistego pokroju Startcrafta. Zupełnie jakby zapomniano, że DeepMind może zmienić sposób interakcji pomiędzy ludźmi i maszynami.


Google nie gęsi, swój LaMDA mają

Ostatnią głośną sprawą wiążącą Google i konwersacyjną sztuczną inteligencję była historia dotycząca silnika LaMDA, który można poniekąd uznać za alternatywę dla GPT-3, choć ten drugi wydaje się znacznie bardziej rozbudowany i znajdujące szersze zastosowania. Rzecz w tym, że głośną historię z LaMDA trudno uznać za techniczny przełom czy choćby o pomniejszy sukces, przeciwnie. Temat wzbudził kontrowersje, gdyż jeden z pracowników ogłosił, że dostrzega we LaMDA wrażliwość charakterystyczną dla istot samoświadomych. 

Skończyło się to tak, że wobec pracownika wszczęto dochodzenie i finalnie zwolniono go za ujawnianie tajemnic przedsiębiorstwa. Jednocześnie zdementowano jego doniesienia, jakoby LaMDA wykazywała jakiekolwiek oznaki samoświadomości czy wrażliwości. I o ile przeświadczenie zwolnionego pracownika tych cechach LaMDA było zapewne znacznie przedwczesne, to jednak zwolnienie go z pracy za ujawnienie firmowych tajemnic mogło skłonić do zadania pytania: czy gdyby w laboratoriach Google faktycznie narodziły się jakieś zręby świadomości, to czy korporacja poinformowałaby o tym świat?

Sukces GPT-3,5, a raczej wyspecjalizowanej w rozmowie implementacji tego języka w postaci Chat-GPT, zmienił jednak wszystko i to teraz Google znajduje się w sytuacji podbramkowej. Zwłaszcza że Microsoft zapowiedział udostępnienie ChatGPT już nie tylko w Azure, Windowsie, ale przede wszystkim Bingu – wyszukiwarce internetowej, dla której model konwersacyjny może się okazać przełomem. I to na tyle dużym, że dokonać może się coś, co przez dekady było niewyobrażalne – Bing w duecie z SI może naruszyć lub wręcz zburzyć hegemonię Google na rynku wyszukiwania w perspektywie nawet kilku najbliższych lat.


Do ataku DeepMind

Na odpowiedź na taki stan rzeczy nie trzeba było czekać długo. Co prawda Google nadal pozostaje w tyle i nie opublikowało jeszcze własnego odpowiednika dla ChatGPT, ale już oficjalnie zapowiedziało, że wkrótce takie narzędzie się ukaże. Ba, nie tylko się ukaże, ale ma być także „dojrzalsze” i bardziej zaawansowane niż silnik rozwijany przez OpenAI i finansowany w dużej części przez Microsoft. Jak Google ma zamiar nadrobić zaległości czy też nawet prześcignąć Chat-GPT? Za sprawą DeepMind.

W rozmowie „The Time” Demis Hassabis, szef należącego do Google DeepMind, zapowiedział, że jego firma jeszcze w tym roku (rychło w czas) uruchomi własnego „czatbota”, z początku będzie on dostępny wyłącznie w ramach zamkniętych testów beta. Rzekoma przewaga silnika Sparrow, bo taką nazwę ma nosić odpowiednik ChatGPT rozwijany przez Google, ma polegać na jego… dojrzałości. Należy to rozumieć jako większe bezpieczeństwo korzystania z SI niż w przypadku ChatGPT. Sparrow ma udzielać odpowiedzi w sposób redukujący „niebezpieczne i niepoprawne odpowiedzi”.

Sparrow nie jest niczym nowym, pierwsze opracowania naukowe na jego temat zostały opublikowane jeszcze w zeszłym roku. Opóźnienie w stosunku do premiery ChatGPT Hassabis wyjaśnia właśnie koniecznością prowadzenia prac na bezpieczeństwem silnika. Także w zakresie ewentualnego naruszania praw autorskich czy wykorzystywania silnika niezgodnie z jego przeznaczeniem, np. ChatGPT miał już być wykorzystywany do kampanii phishingowych, a nawet współtworzyć kod złośliwego oprogramowania. 


Spóźniony wróbel

Trudno jednak oprzeć się wrażenie wyjaśnienia te wydają się jednak dość mgliste, a biorąc pod uwagę doniesienia o rzekomym „code red” panującym teraz w Google, korporacja próbuje po prostu wyjść z twarzą z przespanego startu wyścigu konwersacyjnych sztucznych inteligencji. Argumenty na rzecz odpowiedzialnego rozwoju sztucznej inteligencji i troski o bezpieczeństwo są tutaj jak znalazł, ale czy to jakkolwiek może przełożyć się na zwiększenie konkurencyjności silnika Sparrow nad GPT-3,5, nadchodzącym GPT-4 i budowanym na ich bazie ChatGPT?

<p>Loading...</p>