19.10.20223 min

Maciej OlanickiRedakcja Bulldogjob

GitHub Copilot „pożyczył” sobie cudzy kod, naruszając licencję

Twórca kodu zarzucił GitHubowi bezprawne wykorzystanie jego pracy... wraz z komentarzami.

GitHub Copilot „pożyczył” sobie cudzy kod, naruszając licencję

Powraca kontrowersyjny temat narzędzia GitHub Copilot. Niegdyś bardzo lubiany przez developerów asystent w kodowaniu po decyzji o tym, by udostępniać go odpłatnie, jest krytykowany. Podważana była uczciwość modelu, w jakim należący do Microsoftu GitHub zdecydował spieniężać swój produkt, a teraz padły zarzuty o to, że Copilot „pożycza” sobie kod z naruszeniem prawa.


Kontrowersyjny zmiany w Copilocie

Copilot już w fazie publicznych testów cieszył się dużą popularnością i był wysoko ceniony przez programistów. Dzięki sztucznej inteligencji Copilot stanowi pełnoprawnego asystenta, który znacząco usprawniał, automatyzował pisanie kodu, przyśpieszając przede wszystkim pracę z powtarzanymi wielokrotnie blokami. Jest on bardziej zaawansowany niż systemy inteligentnego sugerowania kodu znane z edytorów i zintegrowanych środowisk programistycznych – nie tylko przyśpiesza on kodowanie, ale też sugeruje rozwiązania prostych problemów.

W czerwcu ogłoszono zmiany w funkcjonowaniu Copilota – dotąd dostępny w fazie testowej za darmo asystent po premierze pierwszego stabilnego wydania przeszedł na model płatny. Za jego wykorzystanie trzeba zapłacić 10 dolarów miesięcznie lub 100 dolarów rocznie. 

Już to rozsierdziło deweloperów, ale największa fala krytyki spadła na GitHub, gdy developerzy zaczęli zadawać sobie pytania o to, skąd bierze się skuteczność narzędzia. Wówczas jasne stało się, że Copilot jest tak efektywny, gdyż jest trenowany na publicznych repozytoriach GitHuba. I o ile w czasie darmowej dostępności nikt nie miał z tym problemu, tak po przejściu na model płatny sprawy się skomplikowały. Otwarcie mówiono o tym, że GitHub nieodpłatnie wykorzystuje efekty czyjejś pracy, a następnie na tym zarabia, nie dając nic w zamian. Historia ta doczekała się właśnie kolejnego epizodu. 


Copilot narusza wolne licencje

Już wcześniej wiadomo było, że okoliczności, w jakich GitHub wykorzystuje kod z publicznych repozytoriów, są dość mgliste. Co prawda odpowiednie zapisy zabezpieczające prawa do takiego wykorzystania kodu z publicznych repo widniały w regulaminie serwisu, niemniej wielu miało wątpliwości, czy po przejściu Copilota na model płatny nadal można mówić o dozwolonym użytku. Teraz jednak otwarcie zarzuca się administracji GitHuba łamanie licencji oprogramowania i naruszenie praw autorskich. 

Autorem tych zarzutów jest Tim Davis, profesor na wydziale Computer Science and Engineer Uniwestytetu A&M w Teksasie. Davis zauważył, że kod sugerowany przez GitHuba jest identyczny z tym, którego jest autorem, a który przechowywany jest w publicznym repozytorium na GitHubie. Jako dowód prezentuje zrzuty ekranu, na których widać, że widać, że asystent GitHuba sugeruje fragment kodu łącznie z oryginalnym komentarzem. Argumentacja jest solidna i nie ma większych wątpliwości co do pochodzenia fragmentów „pożyczonych” przez Copilota.


Rzecz w tym, że taka praktyka jest niezgodna z licencją kodu opracowanego przez profesora Davisa. Jest on bowiem udostępniany na licencji LGPL 2.1, której autorem jest nie kto innych jak Richard Stallman. Zapisy licencji stanowią, że co prawda ponowne wykorzystanie kodu jest możliwe, ale tylko pod warunkiem wskazania jego pochodzenia, a także z zastrzeżeniem, że oprogramowanie zawierające licencjonowany na LGPL 2.1 kod również będzie udostępnianie na tej licencji.

GitHub Copilot nie spełnia żadnego z tych warunków, a tym samym narusza zapisy licencyjne kodu Tima Davisa. Z kolei wykorzystanie kodu niezgodnie z jego licencją jest niezgodne z prawem. O ile wcześniej mieliśmy do czynienia w dużej mierze z domysłami i opiniami, tak przypadek Davisa może stanowić dowód na to, że GitHub zwyczajnie kradnie owoce pracy programistów open source, a następnie jeszcze na nich zarabia. Davis nie zapowiedział jak dotąd podjęcia kroków prawnych, niemniej jego historia grzebie mit o tym, że działania GitHuba mogą mieścić się ramach fair use. 

<p>Loading...</p>