24.05.20223 min

Maciej OlanickiRedakcja Bulldogjob

Dobrze już było? Najwięksi gracze w IT wybierają „hiring freeze”

Decyzje podejmowane przez największe korporacje IT w USA nie napawają optymizmem. Może nas czekać globalne spowolnienie całego sektora.

Dobrze już było? Najwięksi gracze w IT wybierają „hiring freeze”

Wygląda na to, że cieszący się dotąd w IT sporą popularnością dogmat nieustającego i niczym nieskrępowanego rozwoju nie ma już praktycznego zastosowania. I to na wielu poziomach – od 2014 roku wiele wątpliwości budzi aktualność ekstrapolacji Moore’a, od miesięcy zmagamy się z poważnym kryzysem w zakresie dostaw półprzewodników, a teraz dochodzi także spowolnienie na rynkach pracy. Także tych największych i najbardziej prestiżowych na świecie.


Hiring freeze w IT, czyli Wielka Rewizja

Coraz częściej z Doliny Krzemowej dochodzą bowiem głosy o nasilaniu się zjawiska nazywanego tam hiring freeze. Pod tą nazwą nie kryje się jednak nic innego, niż konieczność rewizji dotychczasowych planów rozwoju i wstrzymanie (bądź w ogóle porzucenie) planowanych procesów rekrutacyjnych. Dotyczyć to ma już teraz między innymi tak dużych organizacji, jak Meta, Twitter, Uber czy Netflix. W wielu przypadkach mowa już nawet nie tylko o zamrożeniu procesów pozyskiwania nowych pracownikach, lecz o masowych zwolnieniach.

Tak jest między innymi ze wspomnianym Netfliksem, który w ostatnim czasie miał poinformować pracowników o konieczności zwolnieniu nawet 150 z nich. Co prawda stanowi to zaledwie niewielki 2-procentowy odsetek wśród ponad 10 tys. pracowników korporacji zatrudnionych na całym świecie, jednak cała sprawa nie uszła uwadze komentatorów. Zwłaszcza że zwolnienia będą miały miejsce przede wszystkim w amerykańskich oddziałach. Co takiego dzieje się zatem w IT na zachodnim wybrzeżu USA, że sytuacje zaczyna się określać mianem kryzysowej?


Powody problemów? Bez zaskoczeń

Jak nietrudno się domyślić, powodów jest wiele i są ze sobą skorelowane. Nie ma jednak większych zaskoczeń. Jako główny powód decyzji o wstrzymaniu rekrutacji podaje się rosnącą inflację. Według analityków Forbesa – mimo pewnego spowolnienia jej wzrostu w kwietniu i hipotez, według których osiągnęła ona za Oceanem już swój szczyt – wciąż nie ma zbyt wielu powodów do entuzjazmu. Po relatywnie sprawnym odbiciu się tamtejszej gospodarki po dwóch latach pandemii kolejnym wyzwaniem okazał się atak Rosji na Ukrainę, który przełożył się na wzrost cen ropy i energii. 

Sytuacji nie poprawiają także rzeczone już problemy z dostępnością układów półprzewodnikowych. Po zerwaniu łańcuchów dostaw podczas pandemii wciąż nie udało się (i według wielu nie uda się to jeszcze przynajmniej przez dwa lata) odbudować odpowiedniej podaży elektroniki użytkowej. A warto pamiętać, że problemy z zagwarantowaniem odpowiednich dostaw miały miejsce także przed pandemią. Firmy produkujące własne układy, przede wszystkim Intel, AMD, Apple i Qualcomm wciąż muszą zaciekle rywalizować o dostęp do linii produkcyjnych kluczowej dziś dla całej branży tajwańskiej fabryki TSMC.


Ewaluacje cyfrowych transformacji

Według Matthew Finnegana z amerykańskiej redakcji Computerworld ważną rolę w całym procesie odgrywa także jeszcze jeden, mniej oczywisty czynnik. Według niego korporacje IT będące w ciągu ostatnich dwóch lat w dalekiej awangardzie przystosowywania się do nowych realiów, wdrażania procedur pracy zdalnej, dziś są już na etapie rewidowania tego, jak przeszły cyfrową transformację. Wiele organizacji ma dostrzegać, że zatrudnianie części pracowników, brutalnie mówiąc, nie znajduje uzasadnienia w postpandemicznych realiach, podobnie zresztą jak niektóre z przyjętych przed 2020 rokiem kierunków rozwoju.

Przykładem mogą być decyzje firmy Salesforce, która nie tylko wstrzymuje rekrutacje, ale także ma rewidować politykę podróży firmowych i procesów przeprowadzanych off-site. Również Meta zdecydowała się zamrozić procesy rekrutacyjne i to na stanowiska inżynierskie, a dyrektor finansowy konglomeratu, David Wehner, stwierdził nawet, że jest to trend obejmujący całą branżę i bez ogródek mówi on o spowolnieniu oraz konieczności radzenia sobie z ekonomicznymi konsekwencjami rosyjskiej inwazji.


Nietęgie miny w Dolinie Krzemowej

Przykłady można mnożyć. Ze specyficznymi problemami boryka się także Twitter, który w tej chwili znalazł się w limbo perspektywy przejęcia przez Elona Muska, co zniechęca kierownictwo do podejmowania ważnych decyzji w niepewnym czasie. Problemy się mnożą i trudno oczekiwać ich rychłego końca. Zaczyna to odczuwać także IT, branża, która przez wielu uznawana była za wyjątkowo odporną na globalne i lokalne zawirowania. 

Tymczasem dziś najwięksi gracze z Doliny Krzemowej mają w perspektywie borykanie się z tymi samymi problemami, z którymi inne amerykańskie firmy zmagały się w pierwszym roku pandemii. Niewykluczone więc, że są one na nie tyle uodpornione, ile po prostu nieco bardziej odporne.

<p>Loading...</p>