5.01.20224 min

Redakcja Bulldogjob

Co może powiedzieć zarówno programista i wiedźmin?

Zrobił ten jeden prosty trick i stał się wiedźminem. Czarodzieje go nienawidzą.

Co może powiedzieć zarówno programista i wiedźmin?

Żeby choć na chwilę poczuć się wiedźminem, wcale nie musisz kupować drogich mieczy, czy wiedźmińskiego medalionu. Na swój sposób już nim jesteś, pracując w IT. Jak to możliwe? Zapytaliśmy kilku wiedźminów IT w naszej sądzie ulicznej. Zapytaliśmy ich, co mówią zarówno wiedźmini, jak i programiści:

1. Błędy też się dla mnie liczą. Nie wykreślam ich ani z życia, ani z pamięci. I nigdy nie winię za nie innych.

2. "użyjemy do tego Vue czy Reacta?"
Zło to zło (...) Mniejsze, większe, średnie, wszystko jedno, proporcje są umowne a granice zatarte. Nie jestem świątobliwym pustelnikiem, nie samo dobro czyniłem w życiu. Ale jeżeli mam wybierać pomiędzy jednym złem a drugim, to wolę nie wybierać wcale.

3. "Przychodzi kiedyś taki czas, gdy trzeba albo srać albo oswobodzić wychodek."

4. Porozmawiajmy o nagrodzie.

5. Bez eliksirów nie da rady.

6. Pov: Geralt I Jaskier przeglądają CR od klienta.
- Nie ma na świecie wiary ani prawdy, ale chyba istnieje na świecie rozsądek? Co, Jaskier?
Jest jeszcze na świecie rozsądek? Czy już zostały tylko skurwysyństwo i pogarda?

7. W piątek po 16 na produkcji jak wjedzie fuckup: Zanosi się na burzę ?

7. Programista: Ja w sprawie ogłoszenia. Podobno macie problem z jakimś potworem?
PM: Problem… dobre sobie. W czarnej dupie, kurwa, jesteśmy, a nie mamy problem.

8. Nie pracuję za darmo, kodeks tego zabrania.

9. Z czym się trzeba rozprawić?

10. Tego zlecenia nawet ja się nie podejmę.

11. <patrząc na kod> : Zaraza. 

12. Widły.

13. Umowa o dzieło xD

14. Hmmm

15. JavaScript, PHP, C++ wszystko jedno. Jeżeli mam wybierać pomiędzy jednym złem, a drugim, to wolę nie wybierać wcale

16. Toss a coin to your Witcher…

17. I kill bugs for a living

18. To są jakieś char*y


No tu byłby materiał na całą scenkę ?

- Przychodzę w sprawie ogłoszenia. Pomówmy o Waszym problemie.

- Panie... co tu dużo gadać. Wszyscy w strachu siedzimy, tera to każdy boi się wyjść pracować. To coś pojawiło się niespodziewanie i wszystko zżera, a jak nie zżera to niszczy.

- Wszystko zżera i niszczy... nie wiem, czy wiecie, ale to bardzo ogólnikowy opis, bo wszystko zżerać i niszczyć może zarówno i potwór jak i stary wujek, który napierdolił się gorzałką na weselu. Czy są tu może jacyś ludzie, którzy widzieli całe zajście?

- A no tak. Możesz przejść się dookoła i popytać ludzi. Początkowo , to sami skrzyknęliśmy chłopaków i próbowaliśmy walczyć z tym bydłem. Ale to tylko pogorszyło sprawę...

- No oczywiście, bo zamiast skierować się do profesjonalisty, próbujecie cwaniaczyć, byleby tylko zaoszczędzić parę monet na piwsko, a potem okazuje się, że "wiejskie metody" nie działają i cała sprawa idzie się chędożyć prawda? Zaraza....

-Panie, myśmy prości ludzie są. Może nie tak świetli w tych sprawach, jak Ty, ale za to ludzie, pracowici, uczciwi i też i swoje talenty mamy...

- Właśnie widzę...

- Dobra, dosyć tych ceregieli. Wiecie co tu się dzieje? Bierzecie to zlecenie?

- Mam już pewien obraz sytuacji, ale nie chcę wyciągać pochopnych wniosków. Jeszcze się rozejrzę. Pomówmy jednak o nagrodzie..

- Oczywiście., oczywiście. Ile będziecie sobie życzyć za pomoc?

- 300

- Ile?! Może zgodzi się pan na 100...

- 300...

- Panie, może się dogadamy. My biedni ludzie są , może 150?

- TRZY-STA...

- Wysoko się cenicie, ale dobra... *pod nosem* złodziej je**ny...

- Jak mnie nazwaliście?!

- Eee.... nie no nic nie mówiłem.

- Nie dość, że mnie obrażacie i nazywacie złodziejem, to jeszcze próbujecie mnie oszukać....

- A nie gniewajcie się, przepraszam. Widzicie, wy jesteście inni i dla Was to tylko kilka machnięć i praca gotowa. Dla zwykłego człowieka to bym jeszcze nie wyraził oburzenia, bo dla zwykłego człowieka to jest jakieś trzy dni ciężkiej pracy, czy to dźwigania, czy przy łopacie.... No ale dobrze, 300 to 300. Idźcie z bogiem, ja pogadam z chłopakami i wszyscy się zrzucimy..


( po godzinie )

- Już wiem, co się stało. Waszą pracę wspierał pewnego rodzaju kod, zapisany w niemal starożytnym języku. Wszystko było tak stare, że spodziewałbym się, że twórca tego kodu umarł dawno temu a też zapewne i on do końca nie pojmował, jak to wszystko działa. Wasz nowy, zatrudniony "specjalista" postanowił udoskonalić kod, jednak zarówno miał problemy ze zrozumieniem tego języka jak i całą wiedzę czerpał z prostych poradników czy nieporadnych książek. Postanowił improwizować, ale koniec końców zachwiał całą strukturę, przez co pojawiły się problemy, stąd też wszystko się zawalało i przypominało to tyle, że efekty waszej pracy są niszczone a dużo zasobów zjadanych. Całość niestety trzeba oczyścić. Mogę spróbować przywrócić poprzednią kolej rzeczy, jednak prostszym rozwiązaniem będzie zapisanie wszystkiego na nowo, za pomocą nowego języka....

Mamy nadzieję, że się dobrze bawiliście, czytając ten tekst, złożony z Waszych komentarzy. Jesteście świetną społecznością, dziękujemy Wam za Was :) 

<p>Loading...</p>