25.10.20223 min

Maciej OlanickiRedakcja Bulldogjob

Google definitywnie porzuca starsze wersje Windowsa

Duże zmiany nachodzą w kwestii rozwoju Google Chrome. Czy tam, gdzie umiarkowanie dobrze poradził sobie Microsoft, lepiej rozegra sprawę Google?

Google definitywnie porzuca starsze wersje Windowsa

Od wielu lat wiadome jest, że producenci oprogramowania mają problem z tym, aby zachęcać użytkowników do aktualizacji. Najjaskrawiej było to widoczne podczas bezprecedensowo agresywnej kampanii promowania bezpłatnej aktualizacji Windowsa 7 do Windowsa 10, rzecz jasna na tych maszynach, na których było to możliwe. Ale gdzie diabeł nie może, tam Google pośle – aktualizacja do „dziesiątki” może być konieczna za sprawą decyzji podjętych co do rozwoju najpopularniejszej przeglądarki na świecie, która dla wielu stanowi okno na świat.


Chrome żegna się ze starszymi Windowsami

Dzisiaj udziały w rynku systemu operacyjnego Windows 7 szacuje się na nieco ponad 10%. Mało – choć przynajmniej trzykrotnie więcej niż jakikolwiek Linux na desktopie – niemniej trzeba pamiętać, że od premiery Windowsa 10 i rzeczonej bezpłatnej aktualizacji, które obejmowała lwią część pecetów, minęło 7 lat. Dopiero po takim czasie, i po dosyć niespodziewanej premierze kolejnej wersji systemu operacyjnego, Windowsa 11, udało się zmarginalizować udziały niewspieranego już przecież i tylko incydentalnie łatanego Windowsa 7.

Wspomniane 10% może się w najbliższym czasie znacząco skurczyć. A to za sprawą Google i rozwoju Chrome – przeglądarki, która z kolei ma sięgające 70% udziały w rynku swojej kategorii. Otóż Mountain View poinformowało, że już od wersji kolejnej, oznaczonej jako 110, Google Chrome porzuci wsparcie tak dla lubianego Windowsa 7, jak i dla Windowsa 8.1. Nastąpić może to już w okolicach 7 lutego 2023 roku. Należy przy tym zaznaczyć, że ze starszych wersji Chrome’a nadal będzie można korzystać bez przeszkód.


Gdzie diabeł nie może, tam Google pośle

To jednak zdaje się mało rozsądne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Windows 7 i 8.1 jest łatany wyłącznie w sytuacjach tak katastrofalnych (i wbrew przyjętej przez Microsoft polityce), jak ujawnienie niemożliwych do całkowitego załatania luk klasy Spectre/Meltodown. Niemniej, nawet jeśli sami aktualizujemy Windowsa zgodnie z harmonogramem comiesięcznych wtorkowych biuletynów, to trudno wymuszać na kontrahentach czy choćby innych użytkownikach WWW, aby robili to samo. 

Decyzja Google to zatem ważny impuls, który trafić może do każdego, niezależenie od kompetencji technicznych. Microsoftowi zajęło niemal dekadę, aby zachęcić użytkowników do aktualizacji systemu operacyjnego do nowej wersji, ale jeśli nagle przestanie działać w tym środowisku przeglądarka internetowa – wówczas szybko 10-procentowy udział w rynku Windowsa 7 (bądźmy szczerzy, Windows 8.1 to już dziś absolutny margines) faktycznie może znacząco się skurczyć.


Co dalej z Chrome na starszych Windowsach?

Nie jest jasne, w jaki sposób Google zamierza informować o zmianach tych, do których przez ostatnie lata nie dało się dotrzeć. Nie wiadomo także, jak będą egzekwowane. Najpewniej starsze wersje przeglądarki zwyczajnie będą blokować instalację na poziomie czarodzieja, ale co z mechanizmem aktualizacji starszych, działających jeszcze na Windowsie 7 wersji, do nowej? Na ten temat w lakonicznym komunikacie Google nie informuje, możemy się jednak spodziewać komunikatów z ostrzeżeniami, choć pewnie nie nazbyt natarczywych. Nikt przecież w Google nie chce, aby ktokolwiek przestał korzystać z Chrome, niezależnie od platformy.

<p>Loading...</p>