Nasza strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Z przepracowania zwijamy się w kokony

Maciej Pikor Redakcja Bulldogjob
Jesteśmy trzecim, najbardziej przepracowanym narodem w UE.
Z przepracowania zwijamy się w kokony

Wynika to z najnowszych danych Eurostatu. Potwierdzenia tej tezy możemy szukać także w danych Państwowej Inspekcji Pracy: w 2021 r. stwierdziła już ponad 2,3 tys. przypadków, kiedy pracownicy byli zmuszani do pracy ponad ustawowe 416 nadgodzin.

Dane Eurostatu za 2020 rok mówią, że w Polsce średni tygodniowy czas pracy wyniósł 40,1 godzin. Gdzie średnia dla całej UE wyniosła 37 godzin tygodniowo. Dłużej pracują od nas tylko (i tu zaskoczenie, przynajmniej dla mnie: Grecy - ze średnią 41,8 godziny i Bułgarzy (40,4 godzin). 

Według Światowej Organizacji Zdrowia ponad 37 mln ludzi cierpi z powodu depresji spowodowanej stresem w pracy. Europa i Ameryka na leczenie tego rodzaju schorzeń wydają ponad 120 mld USD rocznie. Na tenże wspomniany stres w pracy wpływa m.in ilość przepracowanych godzin. (WHO) zbadała także, jak praca w nadgodzinach wpływa na nasze zdrowie. Tylko w 2016 r. aż 745 tys. osób zmarło z przepracowania. Ludzi pracujących ponad siły przybywa.


Przepracowani Polacy

Większy ogląd sytuacji dadzą nam dane Bankier.pl udostępnione przez Główny Inspektorat Pracy: od początku 2021 r. Państwowa Inspekcja Pracy w 58 kontrolach, dotyczących 2765 pracowników dopatrzyła się naruszeń przepisów Kodeksu pracy, w efekcie nałożyła na pracodawców kary o łącznej wysokości 60,9 tys. zł. Jak mówi prawo, pracodawca może ustalić z pracownikiem nadgodziny, ale nie może być to więcej niż 416 godzin. A wyższy limit został przekroczony w przypadku 2395 pracowników — wynika z kontroli PIP. Co prawda nie zostało niestety dookreślone, jak to rozkłada się na poszczególne branże, warto jednak zwrócić uwagę na IT. 


IT przecież to nie dotyczy

Mogłoby się wydawać, że ten problem nie dotyczy tak bardzo branży, która w wielu przypadkach pracuje zdalnie i często dzień pracy jest elastyczny. Jednak tu kryje się pułapka, na którą wskazują eksperci. 

Zacznijmy od zaglądnięcia do Badania Społeczności IT, przeprowadzonego przez Bulldogjob w 2020 roku. Zapytaliśmy kilka tysięcy pracowników IT, ile pracują godzin dziennie. Oto co nam wyszło: 

25% branży pracuje powyżej 8 godzin dziennie. To ¼ wszystkich pracowników. Żaden tam minimalny ułamek. Powiecie, że to zapewne w większości ich wybór i być może macie rację. Ale niezależnie, czy “zmusza” ich do tego firma, czy sami taki tryb wybierają pracując, jako freelancerzy — skutki mogą być podobnie opłakane. 

Specjaliści IT przyzwyczaili się do pracy w stresie i po godzinach, powiecie. No dobrze. Ale przyzwyczajenie niczego tu nie zmienia. 

Praca w wymiarze co najmniej 55 godzin tygodniowo zwiększa ryzyko śmiertelnego udaru mózgu o 35 proc., a ryzyko zgonu z powodu niewydolności serca rośnie wówczas o 17 proc, w porównaniu z osobami, które pracują przepisowo (35–40 godzin tygodniowo) – szacują eksperci z WHO. W 2016 r. 398 tys. osób pracujących minimum 55 godzin tygodniowo zmarło z powodu udaru, a 347 tys. z powodu choroby serca.

Ważnym odkryciem WHO jest fakt, że coraz częściej umieramy z przepracowania. Od 2000 r. do 2016 r. liczba zgonów spowodowanych nadmierną pracą zwiększyła się aż o 29 procent. Zgody osób pracujących 55 godzin tygodniowo lub więcej wzrosły o 42 proc., a zgody spowodowane udarem o 19 procent. Przez epidemię COVID-19 ta liczba może wzrosnąć jeszcze bardziej. Szczególnie dużo pracowaliśmy w trakcie lockdownu — w krajach, w których został on wprowadzony, ilość nadgodzin wzrosła o 9%. 

Badanie WHO i ILO zostało zrealizowane w latach 2000-2016 na grupie respondentów z 194 krajów. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że spowolnienie gospodarcze wywołane przez pandemię oraz praca zdalna mogą przyczynić się do pogorszenia sytuacji. Już teraz ok. 9 proc. społeczeństwa pracuje minimum 55 godzin tygodniowo. Jednocześnie eksperci WHO szacują, że w jednym przypadku na trzy długie godziny pracy stanowią przyczynę choroby mającej związek z pracą zawodową. To najpoważniejszy czynnik ryzyka wystąpienia choroby.


Elastyczny tryb pracy jest tricki 

Czytając opinie pracowników branży, m.in z tego tekstu o nadgodzinach Mateusza Kupilasa i słuchając jego podcastu, można dojść do wniosku, że nie jest tak źle. 

Czy na pewno? Zagrożenie istnieje właśnie m.in w tym elastycznym trybie pracy. Bez wyznaczania sobie samemu granic, może to doprowadzić do sytuacji pracy całodniowej. Tu przerwa, tam przerwa, przecież zajmie tylko chwilę i budzimy się w sytuacji, w której odchodzimy od kompa kompletnie niezdolni do funkcjonowania w społeczeństwie po godzinie 19 czy 20. 

Czymś, co drastycznie może wpływać na przepracowanie, jest tzw. kult pracy, który dotyczy szczególnie pokoleń X (osoby urodzone pomiędzy 1965 a 1979 rokiem – red.) oraz część pokolenia Y (roczniki od 1980 do 1995 – red.), które zostały wychowane w przeświadczeniu, że najważniejszym zadaniem jest znalezienie dobrej pracy. Która miała zapewnić bezpieczeństwo, ale też podwyższyć status społeczny, często pochłaniając nas dokumentnie i windując się na najważniejszą rzecz w życiu. 

Ważnym aspektem jest stworzenie przez pracodawcę odpowiedniej kultury pracy, która umożliwi sygnalizowanie problemów, choćby tych z nadgodzinami. Jest to o tyle ważne, że w niektórych miejscach pracy zostawanie po godzinach stało się czymś normalnym, a zwrócenie uwagi, np. o brak wynagrodzenia czy odbioru czasu może zostać odebrane negatywnie przez pozostałych pracowników.

W przypadku pracy zadaniowej, która jest bardziej elastyczna, to może być spowodowane naszym luźniejszym podejściem do pracy. Czyli łatwiej nam nie liczyć nadgodzin, kiedy musimy wyjść załatwić prywatne sprawy, ale też kiedy musimy więcej pracować, to też na to nie zwracamy uwagi. W drugim przypadku, niestety trudnej jest wyznaczyć granice, kiedy pracujemy za dużo. Inny powód nawiązuje do naszego przepracowania i nadganiania zachodu.

Mianowicie pracujemy dużo, a jeżeli to połączy się z kulturą organizacyjną miejsca pracy, w którym niezgłaszanie nadgodzin staje się czymś normalnym, bo wszyscy tak robią, to trudniej jest się wyłamać z tego kręgu. Interwencja, zasygnalizowanie problemu może wiązać się z wykluczeniem lub stygmatyzacją, jak niemiłe spojrzenia. Dochodzi do pomieszania norm społecznych, że zgłoszenie nadgodzin może zostać odebrane, nie przez pracodawcę, a przez pozostałych pracowników jako donoszenie — opinia dr. Michała Lutostańskiego (socjolog i adiunkt w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie) wyrażona w rozmowie z Bankier.pl. 


Co robi programista kiedy się przepracuje?

Nie tylko koszty zdrowotne możemy ponieść przy przepracowaniu się. Wpływa to także na nasze relacje społeczne. Im dłużej pracujesz, tym mniej czasu masz na relacje i odpoczynek. 

Nie oszukujmy się: Netflix, HBO, Xbox czy PlayStation walczą o nasz czas wolny. Jeśli mamy go mniej, rozrywka zaczyna konkurować ze snem. 

A co robimy po ciężkim dniu pracy? Wlatuje kokoning! Ewentualnie śpiulkolot, ale ten termin zostawiamy z mrugnięciem oka specjalistom z Make Life Harder. Słowem: zawijamy się w kokon. 

To nic innego jak swego rodzaju tworzenie bezpiecznej strefy komfortu. Przestrzeń, gdzie możemy mieć trochę czasu i miejsca, tylko dla siebie wydaje się coraz trudniejsza do wygospodarowania. Najłatwiej osiągnąć ją jednak w swoim domu i mieszkaniu. Tam tworzymy tzw. "kokon" czyli azyl.

Według futurystki i marketingowca Faith Popcorn, która bada trendy kulturowe i społeczne jest to rodzaj reakcji na otaczający świat. Zbyt dużo bodźców reklamowych, hałas w mieście, smog, to czynniki, które mogą sprzyjać kokoningowi. Nie bez znaczenia są także możliwości technologiczne jak praca zdalna czy zakupy internetowe, które sprawiają, że możemy znacznie ograniczyć wychodzenie z domu. Pandemia i izolacja domowa również mocno temu zjawisku sprzyja. 

Czy to coś złego, że potrzebujemy się wyizolować? Absolutnie nie. Gorzej, jeśli staje się to naszym stylem życia nie z wyboru, a przymusu. Bo po prostu jesteśmy tak wydrenowani pracą, że cały czas wolny musimy poświęcić na odmóżdżenie się. 

Czy to jest kolejny tekst w stylu work-life balance? Ktoś mógłby go tak zakwalifikować. Jeśli duża ilość pracy to Twój wybór, faktycznie pozostaje mi przypomnieć Ci, że warto pomyśleć o zdrowiu i życzyć powodzenia w tak intensywnej pracy. 

Ale jeśli to otoczenie, firma, czy kultura pracy Cię to tego zmusza: warto się zastanowić nad zmianą trybu funkcjonowania. 

Na tym wykresie z Badania IT widać, jak swoją efektywność oceniają sami pracownicy branży: 

Jeśli jesteś “zmuszony” przez miejsce swojej pracy, pamiętaj, że masz swoje prawa. Obowiązki pracodawcy wobec pracownika i w drugą stronę reguluje artykuł 151. Kodeksu pracy. Nadgodzin możesz odmówić, jeśli nie jest to  konieczność prowadzenia akcji ratowniczej w celu ochrony zdrowia i życia lub ochrony mienia, środowiska czy usunięcia awarii oraz w szczególnych potrzebach Twojego pracodawcy. To ostatnie jest chyba najbardziej do rozciągnięcia. 

Za nadgodziny powinieneś móc odebrać sobie czas wolny za nadgodziny lub otrzymać rekompensatę w wynagrodzeniu. Twój pracodawca ma obowiązek tak zorganizować czas Twojej pracy, abyś miał zapewniony ustawowy odpowiedni odpoczynek dobowy i tygodniowy. Z pewnymi wyjątkami przysługuje Ci 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego oraz co najmniej 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdym tygodniu.

Rozpocznij dyskusję

Lubisz dzielić się wiedzą i chcesz zostać autorem?

Podziel się wiedzą z 160 tysiącami naszych czytelników

Dowiedz się więcej