Algorytm miłości. Randka według kodera.

W życiu każdego programisty przychodzi taki moment, że do szczęścia nie wystarcza już jedynie komputer, wypasiona klawiatura i myszka. Okazuje się, że nawet konsola to za mało. Nagle kodowanie przestaje sprawiać taką przyjemność, jak poprzednio sprawiało, a rozwiązywanie programistycznych problemów już nie jest fascynujące. W tym momencie powinna się zapalić czerwona lampka w głowie kodera. Dzieje się coś złego. Tylko co? Jak zachować się może w takiej sytuacji prawdziwy programista? Przede wszystkim może  działać, jak doświadczony Programista.

1. Zdefiniowanie problemu

Pierwszym krokiem w pracy nad nowym projektem jest zdefiniowanie problemu, jaki chce się rozwiązać. Nie inaczej może być również w tym przypadku. Dobry programista nie poddaje się, analizuje, rozważa różne możliwości i rozpoznaje problem. Zaraz, zaraz, komp jest, nowe apki są, mnóstwo napisanych linijek kodu – także, kobieta – brak, klawiatura… Return! Kobieta? W tym momencie powinna zapalić się druga czerwona lampka w głowie programisty. A wiadomo, że co dwie lampki to nie jedna. Jeszcze raz szybka analiza, potem kolejna i następna. Pot zalewa czoło kodera, ręce drżą coraz bardziej. Niestety, za każdym razem algorytm myślowy zwraca uparcie tylko jeden wynik: kobieta. Ale, jak kobieta, to i miłość. Jak miłość, to również związek. Programista dopada wtedy komputera i nerwowo wpisuje do Google zapytanie: „Jak poznać kobietę?”. Po 2 godzinach przeglądania dziesiątki stron internetowych i po prześledzeniu wielu wątków na forach, koder dochodzi do wniosku, że konieczna będzie randka. Zatem wiadomo już co, ale nie wiadomo jeszcze z kim.

2. Określenie planu działania i projektowanie algorytmów

Skoro został już zidentyfikowany problem, programista musi przygotować dokładny plan działania, który doprowadzi go do w pełni funkcjonalnego produktu finałowego, czyli związku. Zanim zostaną opracowane poszczególne etapy pracy, zanim zostaną zaprojektowane wszystkie randkowe algorytmy, konieczne jest znalezienie odpowiedniej kandydatki, która weźmie udział w przedsięwzięciu. Programista spogląda w lewo. Adam. Patrzy w prawo. Krzysiek. Spogląda naprzeciwko, ponad monitorem. Mateo. Zerka przez ramię. Adrian. Prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniej kandydatki w teamie programistów okazuje się tak samo małe, jak trafienie szóstki w LOTTO. Niestety, programistki to ciągle mniejszość w świecie IT. Programista nie jest jednak idiotą i zawsze znajdzie rozwiązanie. Najpierw zatem szuka w Google, analizuje dokumentację przypadków miłosnych, próbuje samemu nieśmiało nawiązać kontakt z jedną lub drugą panią w kolejce do kasy w pewnym popularnym dyskoncie (co prawda nie wychodzi, ale przynajmniej koder kupuje w promocji dziesięć proszków do prania w cenie dziewięciu), a dopiero potem błaga o pomoc na forum. Niestety, StackOverflow okazuje się w tej sprawie bezużyteczny. Kilka innych miejsc w sieci, odwiedzanych na co dzień przez kodera, również. W końcu po wielu dniach jedna pani o nicku Lola69 zgadza się na randkę. Od tej chwili programista w pocie czoła planuje i przygotowuje przebieg randki, mając przy tym nadzieję, że Lola69 nie okaże się niskim, grubym i nieco już łysiejącym panem.

3. Implementacja projektu

Programista lubi najbardziej właśnie ten etap. Wtedy najwięcej koduje. Teraz koduje randkę. Ale tego już nie lubi. Randka go przeraża. Doprowadza do obłędu. Aby zneutralizować ten strach, koder stara się nie myśleć o zbliżającym się wieczorze. Tym szczególnym. Wyjątkowym. W końcu to pierwsza randka z Lolą69. Wszystko rozegra się w przestrzeni pizzeri. Nie jakiejś tam pierwszej lepszej, ale wykwintnej, czyli w tej na rogu. Właśnie stąd dostarczają codziennie pizzę do firmy, w której pracuje programista.

Zatem koder siedzi przy stoliku. Od czasu do czasu obgryza nerwowo paznokcie. Natarczywie przygładza dłonią włosy, chociaż jest bardzo krótko przycięty. Raz po raz spogląda na drzwi wejściowe. Czeka. A w jego wnętrzu wszystko się gotuje. W końcu wchodzi. Tak, to ona, bo się uśmiecha. A właśnie uśmiech miał być znakiem rozpoznawczym, że Lola69 to Lola69. Koder zrywa się z miejsc podbiega. Coś bełkocze. Jednak to nie ona. Okazuje się, że uśmiech to znak rozpoznawczy również innych par.

-Cześć. To ty? – słyszy nagle programista za plecami.

-Tak, to ja – koder odwraca się.

Nie, nie będzie tu żadnego walnięcia w głowę, żadnego odlotu. To nie tania komedyjka romantyczna. To życie. Lola69 okazuje się sympatyczną kobietą, która zaciekawia programistę. Randka zostaje odpalona.

4. Debugowanie

Czym byłoby realizowanie nowego projektu i tworzenie oprogramowania bez debugowanie, bez eliminowania błędów. Bugi zawsze się pojawiają. Nawet, gdy ich nie widać, siedzą gdzieś skryte. Czają się. Wyczekują, aby wypełznąć w najmniej odpowiednim momencie. Bugów nie może zabraknąć także w czasie randki. Co rusz coś się nie chce skompilować. A to rozmowa się nie klei, a to ona i on przekrzykują się nawzajem. Co rusz coś się zawiesza, a momenty ciszy wydają się nie mieć końca. Ale obydwoje testują uparcie siebie nawzajem, testują atmosferę, jedzenie. W końcu znajdują jeden wspólny temat, potem następny. Randka przybiera optymalny kształt, staje się funkcjonalna, użyteczna i prowadzi nieuchronnie do finału. Nagle programista odkrywa ze zdumieniem, że jest… szczęśliwy!

5. Opracowanie dokumentacji

Etap, który nie jest zbyt lubiany w realizowaniu projektów – opracowanie dokumentacji. Programista ma w tym jednak doświadczenie. Doskonale wie, że uparte oznajmianie, iż uzupełni dokumentację jutro, podaruje mu nieco czasu. Odsunie moment działania. Jednak w końcu nadchodzi ta chwila, że żadne wymówki już nie działają. Dokumentację trzeba napisać. Programista siada więc przed komputerem i zaczyna:

Droga Barbaro, nasza randka była naprawdę wypasiona. Bawiłem się tak dobrze, jak gdybym grał w „Gothica”, wyrzynając w pień orków. Było prawie tak przyjemnie, jak przy odpalaniu mojej nowej konsoli PS4. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, byłem tak szczęśliwy, jak wtedy, gdy po raz pierwszy pomogłem komuś na StackOverflow. Jesteś tak niezwykła, jak mój nowy rower, którym śmigam codziennie do pracy. Nie byłem na to propelty przygotowany. Twoje oczy są tak piękne, jak nowy algorytm kumpla siedzącego przy biurku po lewej (właśnie wyszedł na chwilę do WC), twoje usta to idealna harmonia, to prawdziwa difoltowa wartość. Na ich widok można się zrestartować z wrażenia. Twoje…

Niestety, dalszy ciąg dokumentacji nie może zostać przytoczony ze względu na dobre obyczaje. Nie wiemy, czy nasi bohaterowie żyli długo i szczęśliwie. Nie odpisują na nasze e-maile.