Nasza strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Algorytm wygeneruje każdą możliwą melodię

Mateusz Lewandowski Content Specialist / Bulldogjob
Dwójka programistów stworzyła algorytm, który może pomóc w walce z absurdalnymi pozwami o plagiaty muzyczne.
Algorytm wygeneruje każdą możliwą melodię

Damien Riehl połączył siły z programistą Noah Rubinem i razem stworzyli algorytm mający na celu położenie kresu pozwom o naruszenie praw autorskich utworów muzycznych. Program jest bowiem w stanie wygenerować 300 000 melodii na sekundę, co daje katalog 68 miliardów 8-dźwiękowych melodii w 12-bitowej przestrzeni.

Projekt ma na celu głównie uchronić muzyków, którzy zostali pozwani o plagiat danego utworu, nigdy wcześniej go nie słysząc, albo słysząc gdzieś jeden raz, a w erze Soundclouda i YouTube’a jest to bardziej prawdopodobne niż kiedykolwiek.


Algorytm

Riehl twierdzi, że „żaden utwór nie jest tak naprawdę nowy” i razem z Rubinem stworzyli algorytm, który ma wygenerować każdą możliwą melodię zawierającą się w jednej oktawie i mającą 8 dźwięków w 12-bitowej przestrzeni. Dwójka programistów-muzyków wyszła z założenia, że prosta matematyka może tutaj pomóc, ponieważ liczba melodii, które już istnieją i będą istnieć, jest skończona. 

Taki ruch ma na celu zmniejszenie szans na wygranie sprawy sądowej przez tych, którzy pozywają artystów „podświadomie” coś kopiujących (bo np. usłyszeli oni kiedyś dany utwór tylko raz). Opublikowane melodie są już chronione prawami autorskimi, bo zostały oficjalnie wydane, jednak Riehl wydał je jako CCO, czyli ich prawa nie są zastrzeżone, a melodie należą do domeny publicznej. Ciężko jednak powiedzieć, czy w praktyce sąd uzna Riehla za autora danej melodii, która będzie przedmiotem jakiegoś sporu. 

Wszystkie wygenerowane melodie razem z kodem algorytmu znajdują się w ogólnodostępnych materiałach na stronie projektu


Niesławne pozwy

Riehl próbował dowieść, że przez to, iż liczba wszystkich melodii jest skończona, możliwe jest ich przypadkowe powtarzanie. Stało się tak w przypadku George’a Harrisona, który został oskarżony o kradzież melodii do utworu My Sweet Lord z piosenki He’s So Fine girl-bandu Chiffons. Proces trwał prawie trzy dekady i były Beatles został uznany winnym „nieświadomego plagiatu”.

Co więcej, Sam Smith musiał rozstrzygnąć spór o podobieństwo jego Stay With Me z I Won’t Back Down Toma Petty’ego. Smith twierdził, że nigdy nie słyszał takiego utworu ani melodii z jej refrenu, o którą tutaj chodzi. Przedstawiciel Smitha stwierdził, że podobieństwo było „totalnym zbiegiem okoliczności”, ale pozasądowe rozstrzygnięcie sprawiło, że Tom Petty został przypisany jako współkompozytor Stay With Me.  

Dosyć ciekawym jest również przypadek, w którym Katy Perry została pozwana przez rapera, który stwierdził, że piosenkarka użyła w utworze Dark Horse jego melodii z piosenki opublikowanej na YouTube. W dzisiejszych czasach, kiedy istnieje tak duża łatwość w dzieleniu się muzykę, pozwać może praktycznie każdy.


Podsumowanie

Pozwy o naruszenie praw autorskich to często łatwy skok na kasę, a prawo dotyczące własności intelektualnej jest niejasne, nieuporządkowane i często absurdalne. Nie wiadomo tak naprawdę, co jest plagiatem, a co inspiracją, a taka niejasność dawała już w przeszłości tym bardziej łakomym możliwość łatwego zarobienia dużych pieniędzy. Co więcej, muzyka jest z natury powtarzalna i schematyczna, zatem często można coś „ukraść” podświadomie, bo słyszało się dany utwór w radiu, czy na imprezie.

Nie przegap treści Bulldogjob
Subskrybuj artykuły

Lubisz dzielić się wiedzą i chcesz zostać autorem?

Podziel się wiedzą z 160 tysiącami naszych czytelników

Dowiedz się więcej