Nasza strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Praca trenera IT od kuchni

Bartłomiej Pisulak Manager, Engineering / IT Trainer
Sprawdź, jak w rzeczywistości wygląda praca jako trener IT.
Praca trenera IT od kuchni

Powitanie, sprawy organizacyjne, wstęp. Teoria, ćwiczenia, przerwa na kawę. Teoria, ćwiczenia, obiad. Teoria, ćwiczenia, koniec dnia. Ewentualnie powtórka całego cyklu jeżeli szkolenie trwa dłużej niż jeden dzień. Na koniec ankiety. Szkolenie zakończone

Proste, prawda? Zero wysiłku, wszystko przygotowane, trener i tak opowiada o tym samym i robi te same ćwiczenia, pewnie setny raz. Nic go nie może zaskoczyć. Łatwa, przyjemna praca.

W teorii może i łatwa. W praktyce każde szkolenie jest inne, nawet jeżeli dotyczy tematu, o którym opowiadaliśmy już wiele razy. Chcesz posłuchać, jak to wygląda od kuchni?  


Przygotowania

Powtórka materiału - od tego zaczyna się przygotowanie do szkolenia.

Jesteś ekspertem, powinieneś wiedzieć o czym mówisz bez jakichś tam powtórek...

Owszem. Pod warunkiem, że prowadziłem niedawno dokładnie to samo szkolenie, od tego samego dostawcy. Bo dostawcy szkoleń są różni, a treść slajdów oraz ćwiczeń dla szkolenia „Advanced Java” od dostawcy A może być kompletnie inna niż to, co mamy u dostawcy B. Nie wspominając o tym, że np. treść szkoleń „Basic Java” i „Advanced Java” nawet od tego samego dostawcy, ma się do siebie nijak. Dołóżmy do tego jeszcze nowe wersje materiałów i mamy komplet. 

Pół biedy, jeżeli szkolenie prowadziliśmy w przeciągu ostatnich kilku miesięcy, wtedy łatwiej jest odkopać wiedzę z zakamarków głowy. Gorzej jak dostajemy białego kruka, który pojawia się raz na kilka lat – wiedza wiedzą, ale zawartość materiałów jest dla nas w zasadzie kompletnie nowa.

Tak, zdecydowanie trzeba się przygotować…


Logistyka

W zależności od miejsca szkolenia, opcją noclegową jest własny lokal lub hotel. A jeżeli hotel, to inne niż na co dzień miasto. Trzeba dojechać (i ewentualnie wrócić). Ogarnąć dojazd do sali szkoleniowej tak, żeby nie spóźnić się pierwszego dnia. Proste sprawy. 

Przygotowujesz materiały i środowisko na swoim sprzęcie. Jeżeli środowisko ćwiczeniowe dla uczestników szkolenia jest zapewniane przez dostawcę (np. na zdalnej maszynie), sprawdzasz czy działa. Jeżeli nie, zgłaszasz i czekasz. Jeżeli nie działa rano w dniu szkolenia – eskalujesz i modlisz się, żeby zdążyli. A jak nie zdążą? Musisz mieć plan B do czasu aż wszystko zacznie działać.

Strój business casual i można startować. Sala jest przygotowana… lub nie. Jeżeli nie, dowiadujesz się, gdzie są paczki ze sprzętem, rozpakowujesz, układasz, podpinasz. Na biurka lądują notesy, długopisy. Organizujesz swoje biurko, sprawdzasz rzutnik. Ready to go!


Organizacja

Powitanie i na pierwszy ogień idą sprawy organizacyjne. Kiedy zaczynamy, kiedy kończymy, jak to będzie z przerwami i obiadem. Bo obiad to też w sumie Twoja odpowiedzialność – zamykasz salę żeby nic nie zginęło, prowadzisz grupę (powinieneś wiedzieć gdzie, bo to wcale nie musi być ten sam budynek), potem powrót. Pilnujesz też przerw na kawę, żeby były odpowiednio częste (ale nie zbyt częste) oraz odpowiednio długie (ale nie za długie).

Ważną sprawą jest godzina zakończenia szkolenia – nikt nie chce stać w popołudniowych korkach albo wracać późnym wieczorem do domu. I lista obecności – musi wrócić uzupełniona.


Edukacja

Nareszcie start – zaczynasz opowiadać, dzielisz się wiedzą, wyjaśniasz wątpliwości. Pierwsze ćwiczenia. Uruchamiamy sprzęt - w najlepszym przypadku wszystko działa, myszki są sprawne, klawiatury też. A jeżeli nie? Zostajesz z tym sam, nikt za Ciebie tego problemu nie ogarnie. Nie ma dodatkowych myszek na wymianę? Musisz je sam zorganizować.

Sprawdzamy środowiska. Działają? Super! Ktoś nie może się zalogować? No oczywiście – podchodzisz i albo znasz problem, bo już go widziałeś, albo nie. Windows albo inny Linux robi Ci na złość, ale nie masz wyboru, musisz to ogarnąć, bo jedna z osób nie będzie w stanie pracować. Google, 5 min kilkania – działa.

A propos ćwiczeń… Idealna grupa szkoleniowa to max. 8 osób. o podobnym poziomie wiedzy i zaangażowania. O ile liczebność jest łatwo regulować, o tyle dwie pozostałe kwestie są trudniejsze. Nierówna grupa jest zawsze ogromnym wyzwaniem. Osoby bardziej zaawansowane będą się nudziły, bo ich tempo pracy jest szybsze, niż tych z mniejszą wiedzą. A Ty jako trener nie możesz zostawić nikogo w tyle, dlatego poświęcasz czas tym drugim, kosztem pozostałej części grupy. Efektywność znacząco spada, pojawia się frustracja w grupie – samo zło. Ale musisz sobie z tym poradzić, zachować odpowiedni balans.

Ostatni dzień to ankiety, również online. A na pożegnanie składanie sprzętu, uzupełnianie dokumentacji. Szkolenie zakończone.


Efekty

Zaczynając pracę jako trener trzymałem się kurczowo materiałów, starając się za wszelką cenę przerobić wszystkie zagadnienia w określonym czasie. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem, że nie tędy droga. Bo jaki ma być tak naprawdę efekt szkoleń, które prowadzę? Efektem ma być wiedza przekazana uczestnikom – wiedza, która po pierwsze jest im potrzebna, a po drugie zostanie w głowach. 

Każdą grupę trzeba traktować bardzo indywidualnie. Jaki jest sens z przerobienia całości materiału, jeżeli nie zostały zrozumiane podstawy? Albo jaki jest sens rozwlekania się nad tematami prostymi dla grupy po to tylko, żeby zająć pełny czas przeznaczony na szkolenie?

Nie raz zdarza mi się nie zrobić całości materiału, tylko dlatego, że skupienie się na podstawach da uczestnikom więcej, niż pędzenie ślepo do przodu. Nie raz też dokładam coś od siebie, jeżeli materiał się skończył, a mamy jeszcze czas na dodatkowe zagadnienia. Zawsze staram się też dowiedzieć, jak technologia, o której opowiadam, może przydać się uczestnikom na co dzień, czy mają problemy które mógłbym pomóc im rozwiązać, zasugerować strategię. I nawet jeżeli nie znam rozwiązania od razu, mam czas w hotelu na przemyślenie tematu i powrót do niego kolejnego dnia szkolenia.


Trenerem być...

Czy warto być trenerem? Zdecydowanie tak – taka praca niesamowicie rozwija w wielu płaszczyznach, nie tylko technicznych. 
Czy jest to trudne? Nie jest proste – praca trenera wymaga dobrej organizacji, szybkiego podejmowania decyzji oraz sporej dozy „soft skils”. 
Czy ja też mogę spróbować? Chcieć to móc – powodzenia! 

Lubisz dzielić się wiedzą i chcesz zostać autorem?

Podziel się wiedzą z 160 tysiącami naszych czytelników

Dowiedz się więcej