Nasza strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień w przeglądarce. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Google i Facebook wiedzą, jaką pornografię oglądasz

Nowe badania naukowe ujawniają zakres śledzenia użytkowników na stronach dla dorosłych.
Google i Facebook wiedzą, jaką pornografię oglądasz

Zespół badawczy składający się z Eleny Maris z firmy Microsoft, Timothy'ego Liberta z Carnegie Melon University i Jennifer Henrichsen z Uniwersytetu Pensylwanii, w artykule naukowym opublikowanym w tym tygodniu ogłosił, że aż 93% ze stron internetowych dla dorosłych przekazuje dane przeglądania do podmiotów trzecich, jak reklamodawcy internetowi lub dostawcy usług analityki internetowej. A przekazywane informacje są dużo bardziej szczegółowe, niż mogłoby się wydawać. Dodatkowo naukowcy ostrzegają, że tryb incognito nie jest żadnym zabezpieczeniem przed praktykami firm analitycznych.

Lista firm, które otrzymują informacje o nawykach przeglądania stron pornograficznych oraz o preferencjach seksualnych użytkowników, obejmuje takie firmy jak Google, Oracle, Facebook, Cloudflare, ale także reklamodawców, którzy są aktywni tylko w branży dla dorosłych.

Metodologia

Aby wybrać strony z pornografią do swojego badania, zespół badawczy zeskanował listę składającą się z około miliona stron w poszukiwaniu takich ze słowem „porno”c w tytule lub w metadanych.

Wybrali w ten sposób 22 484 stron internetowych, a następnie przeanalizowali ich kod źródłowy w poszukiwaniu polityki prywatności. Z kolei w treści polityki prywatności badacze szukali sformułowań, które mogłyby wskazywać na to, że strona internetowa udostępnia dane użytkownika podmiotom trzecim i czy zgadza się to z ich kodem źródłowym.

"Udało nam się wyodrębnić politykę prywatności dla 3 856 stron, co stanowi 17% całości. Tylko 11% podmiotów trzecich, które korzystają z trackerów na stronach dla dorosłych, zostało wymienionych w polityce prywatności strony, co oznacza, że istnieje wiele działań związanych ze śledzeniem użytkowników, które nie są im ujawniane.”

Ale podczas gdy niektóre witryny przynajmniej posiadały jakąkolwiek wypisaną politykę prywatności, inne nie miały nawet zalążka czegoś takiego, zamiast tego oferując szeroką gamę trackerów w kodzie źródłowym witryny lub wykorzystanie technologii gromadzącej dane o zachowaniach użytkowników.

Nie zgadniesz, kto Cię podgląda

Naukowcy przyjrzeli się również firmom stojącym za domenami śledzenia. W sumie zidentyfikowano 230 firm, które śledziły użytkowników, ale większość danych idzie do kilku głównych graczy. Według zespołu badawczego, skrypty związane z Google zostały znalezione na 74% z 22 484 stron dla dorosłych, a kolejno exoClick na 40%, Oracle na 24%, JuicyAds na 11%, a nawet Facebook (10%), który też miał jasny wgląd w to, co użytkownicy robią na tych stronach.

Z badania wynika również, że aż 79% stron dla dorosłych pozostawia za sobą co najmniej 9 plików cookie. Tylko 17% szyfruje swój ruch i faktycznie chroni prywatność użytkowników. 

Najstraszniejszą rzeczą, jaka wynika z badania, jest jednak fakt, że skrypty śledzące zapisują adres URL strony, którą odwiedza użytkownik. Jest to normalne zachowanie każdego dostawcy usług analitycznych, ale struktura adresów URL niektórych witryn dla dorosłych tworzy problem, ponieważ ujawnia charakter materiału, który użytkownik ogląda. Każdy zewnętrzny obserwator analizujący te adresy URL może szybko dowiedzieć się o preferencjach seksualnych lub przyzwyczajeniach związanych z oglądaniem pornografii, następnie używać tej informacji między innymi do reklam. Według badania prawie 45% witryn dla dorosłych używa struktur URL, które mogą zostać użyte do ujawnienia preferencji seksualnych użytkowników.

Ciekawe jest to, że większość stron z pornografią w internecie pochodzi z Europy. Normy kulturowe i handlowe w Stanach Zjednoczonych są powodem częstych zakazów i silnej regulacji co do hostowania pornografii. Z tego powodu firmy w USA rzadko zajmują się treściami dla dorosłych. Jedną z takich firm jest oczywiście Google. Jak ujęli to badacze z Pensylwanii:

"Google nie hostuje pornografii, by nie urazić użytkowników, ale nie ma żadnych oporów przed obserwowaniem konsumpcji pornografii przez tych samych użytkowników, bez ich wiedzy."

Jak się przeciw temu zabezpieczyć?

Tryb incognito jedynie wstrzymuje zapis danych przeglądania na naszej maszynie, ale nie daje nam żadnej ochrony przeciwko trackerom ani profilowaniu. Potencjalnym rozwiązaniem jest korzystanie z addblockerów, choć i to nie gwarantuje 100%-owo prywatnego przeglądania. Najlepszym sposobem, aby się uchronić, jest staranne dobieranie sobie stron, które mają szczegółowo rozwiniętą politykę prywatności, w której wyraźnie wskazują, że nie dzielą się informacjami z podmiotami trzecimi.

Masz coś do powiedzenia?

Podziel się tym z 120 tysiącami naszych czytelników

Dowiedz się więcej
Rocket dog