Nasza strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Firmy IT pierwsze w Polsce wprowadzają 4-dniowy tydzień pracy!

Maciej Pikor Redakcja Bulldogjob
Sprawdź, jak inne kraje radzą sobie z wdrażaniem 4-dniowego tygodnia pracy i czy taki pomysł przyjmie się na dłuższą metę w Polsce.
Firmy IT pierwsze w Polsce wprowadzają 4-dniowy tydzień pracy!

Wydawało się, że w Polsce 4-dniowy tydzień pracy będzie jak Smok Wawelski — każdy słyszał, ale nikt nie widział, a w tym wypadku: nie pracował. A tu zdziwko! Nic bardziej mylnego! 


Jak informuje nas w swoim artykule Bankier.pl — pierwsze firmy w Polsce już testują to rozwiązanie — niektóre nawet od dwóch lat. Ale — zacznijmy od początku. 

Tego typu eksperymenty są prowadzone na świecie od kilku lat. Takie zmiany wprowadziło japońskie biuro Microsoft, nowozelandzkie oddziały firm Unilever, Perpetual Guardian, Filimundus, Brath i Toyota w Szwecji, Planio w Niemczech, Treehouse i Reusser Designs w Stanach Zjednoczonych. W Reyjkjaviku rząd, związki zawodowe i radni zdecydowali się sprawdzić, jak czterodniowy tydzień pracy sprawdzi się na Islandii.

W Hiszpanii z kolei są dopiero dopracowywane szczegóły programu, w którym to tydzień pracy miałby mieć 32 godzin. Jak widać nie tylko firmy i korporacje decydują się na to rozwiązanie, za testy wzięły się także rządy państwowe. 


Jak wygląda sytuacja z wynikami badania w Islandii? 

Ponad 2,5 tys. pracowników zatrudnionych w 100 różnych zakładach pracy wzięło udział w dwóch rządowych programach badawczych. Grupa ta stanowi około 1 proc. wszystkich mieszkańców Islandii w wieku roboczym.

Analizę opracował brytyjski think tank Autonomy (zajmujący się przyszłością rynku pracy) oraz Islandzka Organizacja na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju i Demokracji (Alda). Wyniki? Brak znacznego spadku produktywności, przy jednoczesnym wzroście poziomu zadowolenia uczestników badania - jak pierwszy donosił "The Independent". 

Wyniki tego badania mówią nam jasno, że czterodniowy tydzień pracy to rozwiązanie skrojone na miarę czasu, w jakim funkcjonujemy. Bez zmiany wysokości płac oczywiście. W Islandii szukano rozwiązania na zwiększenie mitycznego work-life balance i to rozwiązanie zdaje się odpowiadać idealnie na ten problem. Ale to nie jedyny benefit. Zwiększenie wydajności pracowników oraz ochrona środowiska — to kolejne, jakże ważne w miejscu, w jakim jako świat się znaleźliśmy rozwiązanie. 

Więcej o bezpośrednich wrażeniach pracy 4 dni w tygodniu z obserwacji pracownika pisaliśmy swego czasu TUTAJ >>


No i co z tą Polską?

Po deklaracji Ministerstwa Pracy, Rozwoju i Technologii zapowiada się niejednoznacznie:

Polska jest liderem niskiego bezrobocia w Europie. Potrzeby kadrowe pracodawców, pomimo pandemii, są impulsem do legalizowania w skali roku pracy blisko 1,5 mln obcokrajowców. Dlatego odpowiadając na pytanie, czy propozycja hiszpańska mogłaby być interesująca dla Polski, trzeba stwierdzić, że nie jest to rozwiązanie adekwatne. Jednocześnie zaznaczamy, że mamy świadomość, iż, jak wskazują niektórzy naukowcy, skrócenie czasu pracy to być może dobry pomysł na zwiększenie produktywności, poprawę zdrowia psychicznego pracowników czy nawet walkę ze zmianami klimatycznymi. Elastyczne działanie pracodawców opiera się w Polsce o zapisy ustawowe Kodeksu pracy — informuje resort pracy w rozmowie z serwisem PulsHR.pl.


Szczycimy się tym, że jako naród jesteśmy pracowici. To ma potwierdzenie w statystykach. Według danych OECD jesteśmy siódmym krajem na świecie pod względem liczby przepracowanych godzin — pracujemy 1895 godzin rocznie. Znajdujemy się tym samym w czołówce państw Unii Europejskiej. Ale czy pracujemy efektywnie? To już ciężej zmierzyć. 

Niezależnie natomiast od deklaracji rządu polskiego, polskie firmy po prostu zdecydowały się wziąć sprawy w swoje ręce. I to właśnie branża IT wysuwa się na prowadzenie w tym wyścigu innowacji w systemie godzinowym pracy. Rozwiązania są różne. 

Pierwszym sposobem jest wprowadzenie tzw. “luźnych piątków”. Rozwiązanie to polega na tym, że pracownicy co prawda przychodzą do biura 5 dni w tygodniu, ale w piątek nie pracują nad bieżącymi sprawami. Ale jak sami pewnie czujecie, luźny piątek, to nadal nie jest taki prawdziwy 4-dniowy dzień pracy. Są jednak i takie firmy, które skróciły ten czas, bez konieczności przebywania w firmie. 

Takim przykładem jest agencja strategiczno-kreatywna Kava, która wprowadziła 6-godzinny tryb pracy. Daje to 30 godzin pracy w tygodniu, rozłożone na 5 dni. Długość urlopów i wysokość pensji pozostała niezmienna (płatne i realizowane, jak przy 8-godzinnym pracy). Co ważne, nie zmniejszono pracownikom wynagrodzenia. 

Firma założyła czas eksperymentu na 6 miesięcy. Wiązało się również ze zmianą współpracy z klientami. Taki tryb trwa już jednak 2 lata i cały czas obserwują się jego pozytywne efekty. Z najważniejszych zalet wymieniono: zwiększenie w 2020 roku liczby realizowanych projektów i ogólny przychód firmy o 30 proc., podniesienie płac zatrudnionym o 10 proc., większe poszanowanie do czasu pracy współpracownika oraz brak nadgodzin.

Na podobne rozwiązanie zdecydował się polski oddział Tradedoubler. Wprowadzono kilka zasad, m.in: (poza pracą przez 6 godzin): dostępność pracownika w godzinach 10-14, zakaz organizowania spotkań wewnętrznych w godzinach 9-10 i po 15, wszystkie spotkania bieżące nie powinny trwać dłużej niż 30 minut. 

Efekty? Proszę bardzo: “są bardzo dobre — wszystkie cele (KPI) zostały praktycznie przekroczone. Oczywiście dla okresu 2020 należy brać poprawkę na efekty lockdownu — działamy w obszarze digital marketingu (sprzedaż online) i jesteśmy beneficjentami zmian, jakie nastąpiły w wyniku pandemii” — mówi Łukasz Szymula Country Manager CEE & Poland w Tradedoubler.

Są też na polskim rynku wprowadzane systemy właśnie z 4 dniami pracy. Na takie rozwiązanie zdecydowała się firma Senuto. Pozostała przy wynagrodzeniu takim jak za 5 dni podczas gdy pracownicy przychodzą do biura 4 dni w tygodniu. Razem z tym systemem wprowadzono aplikację do rozmów z terapeutami.

Miała to być odpowiedź na zauważone powszechnie przepracowanie i stres. Piątek jest dniem wolnym, natomiast wszystkie warsztaty, szkolenia, naukę języków przenieśli na piątki. Nikt jednak nie sprawdza co kto robi. Nie są zgłaszane również piątkowe urlopy. 


Ode mnie

Badania jasno wskazują na plusy, spoko. Na samą myśl o takim systemie, gdzie możemy pracować mniej, nam pracownikom pewnie świecą się od razu oczy. Kto by nie chciał. 

Jednak czy jesteśmy w stanie to zastosować na całym polskim rynku? 

W tej chwili nie wierzę, że jesteśmy na to gotowi. Już dziś żeby załatwić najprostszą sprawę w urzędzie potrzeba od kilku do kilkunastu godzin. Ciężko mi sobie wyobrazić by na taśmie produkcyjnej taki system mógł się sprawdzić, ciężko będzie wydajniej i szybciej pracować. 

Natomiast właśnie IT, czy marketing, wszelkie te obszary biznesu, gdzie pracuje się kreatywnie, mają już potencjał. Nie oszukujmy się, często i tak pracujemy mniej niż te 8 godzin dziennie, muszą przejść się na kawę ‘by mózg trochę odparował”. 

Rozpocznij dyskusję

Lubisz dzielić się wiedzą i chcesz zostać autorem?

Podziel się wiedzą z 160 tysiącami naszych czytelników

Dowiedz się więcej