Nasza strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Developer stworzył język programowania, który... nadal nie istnieje

Mateusz Lewandowski Content Specialist / Bulldogjob
W latach 90. "powstał" język programowania, którego celem był przesiew zbyt dużej liczby kandydatów i rekruterów.
Developer stworzył język programowania, który... nadal nie istnieje

Pewnego razu powstał język programowania o nazwie MOVA. Technologia ta została stworzona przez Alana Holdena, developera z Kaliforni. Problem tylko w tym, że nadał on temu językowi jedynie imię i nic poza tym. Nie ma żadnej dokumentacji, implementacji ani standardowych bibliotek. Nic. A zatem język ten tak naprawdę nigdy nie istniał.

Po co to wszystko?

Celem języka było uniknięcie spamu aplikacji kandydatów - Holden twierdzi, że w czasach internetowego boom'u w latach 90. osoby techniczne, które rekrutowały na stanowiska, były zalewane różnorakimi aplikacjami i nie mogły się w tym wszystkim połapać. Któryś z programistów wpadł więc na pomysł, aby umieszczać w wymaganiach ofert pracy fikcyjny język programowania, który miałby niektórych odstraszyć, a nieszczerych zdemaskować. Tak właśnie powstał MOVA.

W związku z tym Holden nie chciał przypisywać temu językowi zbyt dużej historii, ponieważ w założeniu miał on w ogóle nie istnieć. Zbyt wiele szczegółów na jej temat sprawiłoby, że cała operacja zupełnie mijałaby się z celem.


Jak zmylić rekruterów

Pomysł na powstanie języka pojawił się podczas gdy Holden i jego współpracownicy starali się wymyślić sposób na zatrzymaniu spamu CV i nieustające telefony od rekruterów. Był to czas, kiedy boom internetowy był naprawdę spory, a bańka jeszcze nie pękła, więc był to w pewien sposób okres euforii.

Programista wspomina, że sposobów było naprawdę wiele. Jeden z nich polegał na przeprowadzeniu testu polegającego na kojarzeniu słów. Padały wtedy takie terminy jak FTP, HTML i IPO, a Holden i jego współpracownicy czekali, jakie skojarzenia do nich wrócą.

Później jeden ze współpracowników Holdena zaproponował stworzenie nieprawdziwego języka programowania, który mógłby być umieszczany w opisach stanowiska, jako jedno z głównych wymagań. Dodał on później, że wymyślono nazwę Multiple Object Versionless Architecture, czyli MOVA.

Sama nazwa oznaczała tyle, że język ten miał zapewnić sposób na zaprezentowanie obiektów, które same mutowałyby z jednego typu danych do innego, bez żadnego wersjonowania. 

Po tym wszystkim, aby żart stał się rzeczywistością, grafik z nieistniejącej już firmy o nazwie PeopleLink, w której pracował zresztą Holden, stworzył sztuczną okładkę podręcznika do nauki MOVA od firmy O’Reilly. Oto jak wyglądała:


Swoją drogą, to taki język był dobrym sposobem na przyłapanie na gorącym uczynku kandydatów, którzy są nieszczerzy lub lubią kłamać podczas rekrutacji. Holden wspomina nawet, że zdarzyło się kilku takich, którzy mówili, że kiedyś pisali coś w MOVA lub trochę się go uczyli.


Podsumowanie

Stworzenie nieprawdziwego języka programowania, aby zrobić przesiew wśród kandydatów i rekruterów to pomysł dosyć ekstrawagancki. To pewnie dlatego wielu developerów żartowało sobie niedawno, że MOVA miał ogromny wpływ na ich postrzeganie software developmentu i że wspaniale się bawili na konferencji MOVAcon. Holden również żartobliwie wyraził nadzieję, że zobaczy ich wszystkich na MOVAcon 2021.

My może też tam będziemy.

Rozpocznij dyskusję

Lubisz dzielić się wiedzą i chcesz zostać autorem?

Podziel się wiedzą z 160 tysiącami naszych czytelników

Dowiedz się więcej