Nasza strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Nie przebranżawiaj się!

Sprawdź, kiedy nie warto decydować się na przebranżowienie się na programistę lub innego specjalistę IT i zastanów się, czy naprawdę Ci na tym zależy.
Nie przebranżawiaj się!

W internecie jest dużo treści opisujących w sposób pozytywny (jeśli nie huraoptymistyczny) proces przebranżowienia na programistę. W rzeczywistości sprawa nie wygląda tak różowo. Nie każdy może zostać specjalistą IT. Ponad połowa uczestników bootcampów nie znajduje pracy, jeśli w ogóle dotrwają do końca kursu. Statystycznie (tak było w moim przypadku) na 15 osób: sześć zdobyło pracę w czasie kursu, cztery jej nie zdobyły w rok po zakończeniu kursu, a pięć zrezygnowało i przestało chodzić w trakcie.

Osoby, które zdobyły pracę miały albo wykształcenie informatyczne lub pokrewne doświadczenie, albo były studentami i dysponowały dużymi zasobami czasu. No i działo się to jeszcze przed pandemią, która zamroziła procesy rekrutacyjne, przez co ludzie czekają miesiącami, mimo że formalnie przeszli pozytywnie proces kwalifikacyjny.

Trudno zostać programistą temu, kto nigdy nie miał do czynienia z tego typu tematem, jest tzw. humanistą, wykonuje zupełnie odmienny zawód, albo nie zdawał matury z matematyki i nie miał z nią do czynienia po okresie edukacji. Osoby takie mogą mieć bardzo duży problem ze zrozumieniem i przyswojeniem wysoce specjalistycznej wiedzy technicznej. A dziedzina ta jest tak szeroka, że w zasadzie nie ma granic. Potrzeba ogromnej wiedzy i doświadczenia.

Programista, oprócz dobrego poznania przynajmniej jednego języka programowania, musi mieć szeroką wiedzę informatyczno-telekomunikacyjną i matematyczną: znać się na algorytmach, serwerach, protokołach, strukturach danych, kompilatorach, projektowaniu aplikacji, wzorcach projektowych, bazach danych, testowaniu, wirtualizacji, mieć podstawy HTML-a, CSS-a, JavaScriptu i całej webówki, rozumieć hardware, opanować GIT-a i wiele innych narzędzi oraz technologii. I wszystko to podlega ciągłej aktualizacji, np. Java ma nową wersję co pół roku – ja w zeszłym roku uczyłem się jeszcze na bootcampie popularnej w firmach, stabilnej i wspieranej Javy 8, a kilka dni temu weszła już Java 15.

Programista musi się ciągle uczyć – tego zawodu nie da się wykuć raz na zawsze i już dalej na tym bazować. A na pewno nie da się tego zrobić w czasie rocznego kursu. Nikt przecież, kto chciałby się przebranżowić, nie wybiera zawodu lekarza, prawnika czy biotechnologa. I nikt nie oferuje bootcampów z tych dziedzin. „Zostań chirurgiem w dziewięć miesięcy. Zapewniamy praktyczne zajęcia z doświadczonymi lekarzami. Operacje na szczurach już w drugim miesiącu zajęć”. Dlaczego tak łatwo przeszliśmy do porządku dziennego, jeśli chodzi o szkolenia programistyczne wszelkiej maści?

Poza stopniem trudności i wysokim progiem wejścia, ważna jest także sytuacja życiowa i osobowość kandydata na programistę. Osobie, która pracuje osiem godzin na etacie, ma rodzinę, dzieci i różne zobowiązania czasowe i finansowe, trudno będzie w krótkim czasie się przebranżowić. Zostają wtedy tylko kursy weekendowe i nauka po godzinach. Jest to bardzo wycieńczające fizycznie i psychicznie. Szczególnie, jeśli wiedza łatwo nie wchodzi, a umiejętności nie przychodzą same z siebie.

Trudno też sobie wyobrazić, żeby programistą został ktoś, kto jest: leniwy, nieuporządkowany, niecierpliwy, niewytrwały, ktoś, kto nie lubi się uczyć, kto nie ma samozaparcia i samodyscypliny. Ktoś, dla kogo jedyną motywacją do zmiany branży były legendarne wysokie zarobki w IT.

Także wesołe historie marynarzy (co oni z tymi marynarzami?), specjalistek od marketingu, barmanów, filozofów, przedsiębiorców pogrzebowych, budowlańców, psycholożek, którym „w pół roku udało się zdobyć pracę programisty” – trzeba zestawić z prawdopodobnie dużo większą liczbą tych, którzy chcieli się przebranżowić, ale im się to nie udało. Rynek pracy wcale nie czeka na juniorów bez doświadczenia. Pandemia dołożyła zamrożenie rekrutacji.

Poniżej kilka rad dla tych, którzy słyszeli o zawodzie programisty, wysokich zarobkach i zastanawiają się nad przebranżowieniem:

  1. Zanim wydasz jakiekolwiek pieniądze, mniejsze czy większe, spędź dużo czasu nad bezpłatnymi materiałami w internecie. Jest tego naprawdę dużo. Wiele ludzi deklaruje, że uczyło się programowania tylko w ten sposób.

  2. Jeśli chcesz poznać, jak wygląda język programowania i jego nauka, wejdź na jedną ze stron wiodących wydawców podręczników informatycznych i obejrzyj fragment jednej z droższych książek (ok. 100-150 zł). Jest tam najczęściej zamieszczony przykładowy rozdział. Przeczytaj i zapytaj siebie, czy chcesz i będziesz w stanie się tym zajmować na co dzień w życiu zawodowym.

  3. Obejrzyj oferty pracy w Twoim mieście. Jeśli chcesz zostać programistą, musisz wpisać „junior developer”, a jak już wiesz, jakiego języka chcesz się uczyć jako pierwszego (tak, tak, wielu programistów potrafi programować w wielu językach – zresztą umiejętność programowania zakłada, że myśli się w sposób programistyczny i składnia kolejnego języka nie stanowi już problemu, dlatego nauka drugiego języka przychodzi dużo łatwiej, a przysłowiowo najtrudniejszym językiem programowania jest ten, którego uczymy się jako pierwszego). Jeśli znajdziesz takie ogłoszenie, obejrzyj je dokładnie i sprawdź, jakie są wymagania. W dużych miastach jest duże zainteresowanie ogłoszeniami juniorskimi i jest ich stosunkowo mało. Na jedno ogłoszenie może zgłosić się np. 100 osób. Oprócz ogólnych portali warto zajrzeć na Linkedin oraz na portale branżowe: justjoin.it, nofluffjobs, bulldogjob, codersbase.it, stepstone.

  4. W nauce programowania i w praktyce zawodowej bardzo ważny jest angielski. Jeśli Twój poziom to „średni”, „komunikatywny”, nigdy nie uczyłeś się niczego innego po angielsku i nie pracowałeś w tym języku – będzie Ci trudno. Ja w trakcie bootcampu robiłem jednocześnie kurs on-line z lektorem jeden na jeden, ale skupiał się on raczej na rozmowie kwalifikacyjnej po angielsku – bo będziesz musiał/a napisać CV po angielsku i na rozmowie może być część prowadzona po angielsku, albo cała rozmowa kwalifikacyjna będzie prowadzona w tym języku, niektóre ogłoszenia o pracę też są w całości po angielsku. Ja po kursie chciałem wziąć udział w anglojęzycznym projekcie programistycznym na zasadzie wolontariatu. Regulaminy i dokumentacja wstępna bardzo szybko mnie zniechęciły.

  5. Jeśli Twoim głównym motywem przebranżowienia są zarobki (wysokie, albo bardzo wysokie – ale pamiętaj, że te często dotyczą osób po 5-letnich studiach kierunkowych i z 15-letnim doświadczeniem, dodatkowo z funkcją menadżerską), to uważaj. Trzeba naprawdę lubić pracę przy komputerze, grzebanie się w różnych programach i technologiach. Jeśli zmiana zmiennych środowiskowych albo wizyta w Biosie, żeby włączyć wirtualizację Cię przeraża – zrezygnuj. Jeśli algorytm sortowania bąbelkowego lub szybkiego sortowania stanowi dla Ciebie problem – daruj sobie. Jeśli napisanie w danym języku programowania kodu, który reprezentuje najwyższy wspólny dzielnik (algorytm Euklidesa), ciąg Fibonacciego lub palindrom to dla Ciebie zupełna abstrakcja – zarówno programistyczna, jak i matematyczna – nie zaprzątaj sobie tym głowy. Programowanie nie jest dla każdego, a programiści są wynagradzani za bardzo konkretną wiedzę i umiejętności. Oraz za ciężką pracę pod dużą presją – wbrew sielskim obrazkom, na których jeden siedzi przy monitorze, dwóch stoi za jego plecami, a pięcioro przeszkadza im, grając w piłkarzyki (co oni z tą trambambulą?).

  6. Nie wydawaj 10 tys. zł na bootcamp, stacjonarny czy on-line, jeśli nie jesteś do gruntu pewny/a, że to właściwy krok. Jeśli nie wykonałeś/aś tego, co w punktach powyżej. Musisz dysponować czasem w bardzo szerokim zakresie. Jeśli będziesz uczył/a się programować w weekend po 8 godzin dziennie, to w tygodniu też musisz mieć 2 do 4 godzin dziennie na naukę, rozwiązywanie zadań i pisanie kodu. Jeśli Twój kurs ma trwać 9 miesięcy, to w tym czasie będziesz musiał/a w dużym zakresie zrezygnować z życia towarzyskiego, sportu, własnych zainteresowań. Będziesz musiał/a zrezygnować z życia rodzinnego, a Twoje obowiązki będą musieli przejąć inni. Będziesz bardzo zmęczony/a, będziesz spał/a w czasie dnia po pracy, żeby wieczorem się uczyć. A to, czego będziesz się uczyć, będzie skomplikowane. Choć oczywiście nauka czegokolwiek jest rzeczą przyjemną, bo człowiek przy okazji poznaje i uczy się innych rzeczy, poszerza mu się pole widzenia.

  7. Bootcampy są trochę przereklamowane. Owszem – organizatorzy mówią, że uczestników czeka „pot i łzy”. Ale brzmi to nieprawdziwie. Kursy te często wieją nudą. Trenerów sobie nie wybierzesz, więc nieraz trafi się zblazowany dinozaur, który wyczytuje kursantów jak uczniów do klawiatury, żeby pisali kod. Nieraz trafisz na kogoś, dla kogo Twoje zajęcia będą jego pierwszymi w życiu. Nieraz będzie to trener, który nie potrafi przekazać wiedzy. Kursanci zrywają się z zajęć, do końca zostaje kilka osób. W połowie semestru już niektóre osoby w ogóle nie chodzą. Zajęcia trudno przetrwać, bo ograniczają się one do 7-8 godzin prezentacji coraz to trudniejszego kodu przez prowadzącego. W pewnym momencie człowiek już nie nadąża i nie wie, o co chodzi. Patrzy się tępo w wielki ekran. Końcówki zajęć są mordercze. Bardzo nieefektywnie wykorzystany czas.

  8. Pasja. Trzeba to lubić. Trzeba się tym pasjonować albo chociaż potrafić na rzecz tego zrezygnować z czasu wolnego. I trzeba mieć do tego predyspozycje. Nie każdy ma. Znam informatyków, którzy mówią, że mają dwie lewe ręce do programowania. Programiści to jednak elitarna grupa zawodowa. Nie każdy może do niej wstąpić.


Pisałem te uwagi dla ludzi niezdecydowanych, wahających się, zastanawiających, rozważających przebranżowienie. Ludzi pewnych swego, te słowa nie dotyczą. Oni będą mieli swoją motywację, swój upór, swoją samodyscyplinę, swoje powody i swoje predyspozycje.

Ja wracam do swojego zawodu, w którym mam studia kierunkowe i kilkanaście lat doświadczenia. Wracam do swojej głowy, która jest obecnie zajęta zupełnie innymi rzeczami, moimi pasjami i zainteresowaniami. Bootcamp i nauka programowania w Javie nauczyła mnie wielu rzeczy dookoła, także tego, jak się uczyć. Poznałem też swoje możliwości i ograniczenia – że mentalnie i życiowo nie jestem w stanie się przebranżowić na programistę Javy. Jest to dla mnie za trudne, nie potrafię też znaleźć dla tego wystarczająco dużo czasu.

Dlatego wszystkim polecam albo robienie tego jak najwcześniej w życiu, ewentualnie postawić wszystko na jedną kartę i nauce programowania poświęcić cały swój czas, czyli nie pracować i uczyć się po 5-8 godzin dziennie. Wtedy legendarne pół roku nauki może być realne. Ale potem, żeby wejść do branży, trzeba by załapać się na bezpłatne praktyki wakacyjne lub staż. A i tak trzeba mieć szczęście.

Tak czy inaczej – oprócz czasu, trzeba mieć przygotowaną solidną poduszkę finansową, żeby przetrwać czas nauki i bezpłatnego terminowania. Jeśli nie straciłeś pracy, jeśli nie masz czasu, jeśli nie interesujesz się informatyką ani matematyką, jeśli nie lubisz się uczyć, jeśli nie musisz – nie przebranżawiaj się na programistę. Słaby programista, niesamodzielny i robiący błędy – nikomu nie jest potrzebny. A proces zmiany zawodu nie jest tak prosty, jak przedstawiają to foldery firm od bootcampów. I przede wszystkim – rób to, co kochasz, a nie to, o czym słyszałeś/aś, że daje najwyższe zarobki na rynku.

3 komentarzy

Lubisz dzielić się wiedzą i chcesz zostać autorem?

Podziel się wiedzą z 160 tysiącami naszych czytelników

Dowiedz się więcej