Dreamlab uczenie kodowania

Zacznijmy od tego, kim jestem i czemu możesz zignorować to, co przeczytasz. Nie jestem programistką  - mimo, że pracuję w firmach IT od czterech lat. Nie jestem nauczycielką - mimo, że mam certyfikat poświadczający, że wiem jak uczyć ludzi dorosłych. A to jest przecież tylko tekst na blogu, w otchłani Internetu.

Z drugiej strony  -  tekst nie jest znowu taki długi, a moje doświadczenie jako psychologa i organizatorki kilkunastu edycji warsztatów programistycznych może jednak coś znaczyć. Spróbujemy? Zacznijmy od najważniejszego dla Ciebie tematu. Po pierwsze, ucząc innych...

Zyskujesz Ty jako programist(k)a

Powiedzieć, że w branży IT kładzie się duży nacisk na samorozwój, to jak nie powiedzieć nic. Szybko zmieniający się świat technologii wymusza ciągłe uczenie się, żeby nie zostać w tyle za nowymi rozwiązaniami, trendami na rynku czy nawet kolegami z zespołu. Nowe technologie i nowe wersje dotychczasowych rozwiązań pojawiają się z regularnością dorównującą premierom nowych modeli smartfonów.

Ale przecież nasze dążenie do tego, żeby się na czymś dobrze znać i być ekspertem nie wynika tylko z zewnętrznych wymagań. Jesteśmy naturalnie ciekawi świata, nie potrzebujemy do tego presji pracodawcy ani artykułów o najnowszej programistycznej modzie. Nasza skłonność do gromadzenia wiedzy i zdobywania doświadczenia została dostrzeżona również przez nowoczesne teorie zarządzania.

W teorii motywacji 3.0 jednym z trzech wrodzonych dążeń, które kierują naszym działaniem, jest dążenie do mistrzostwa. Oznacza ono naturalną i wrodzoną chęć rozwoju, uczenia się nowych zagadnień i wdrażania w życie nowych umiejętności. I - rzecz jasna - nie zawieszamy go na kołku idąc do pracy. Według dobrych praktyk zarządzania nasz pracodawca powinien budować takie środowisko pracy, które wspiera to nasze dążenie. Nie powiem pewnie nic kontrowersyjnego, jeśli przyznam, że wiedza programistyczna to skomplikowana, intelektualnie wymagająca dziedzina. Stawanie się w niej coraz lepszym wymaga nakładu pracy i czasu, studiów, praktycznych doświadczeń, własnych poszukiwań i niekończących się sporów z innymi specjalistami. Jak w takim razie osiągnąć mistrzostwo w tej dziedzinie? Odpowiedzi możemy poszukać u eksperta, który zajmował się inną skomplikowaną dyscypliną -  fizyką.

Znany na całym świecie dzięki osiągnięciom naukowym, ale również dzięki swojemu wyjątkowemu talentowi dydaktycznemu (i trollowaniu innych naukowców), Richard Feynmann  - uznany fizyk  - miał swoją wyjątkową metodę, która gwarantowała powodzenie w przyswajaniu skomplikowanych konceptów. Opierała się na tym, żeby nowy materiał, po pierwszym przeczytaniu, spróbować spisać własnymi słowami i w zrozumiały sposób opowiedzieć, najpierw z kartką… a później już całkiem z głowy, wracając w razie potrzeby do trudniejszych elementów. I tak, aż do opanowania materiału albo do przeprowadzenia warsztatu  -  bo proces jest przecież dość podobny.

Innymi słowy, przekazywanie wiedzy innym wspiera nas w procesie przyswajania nowych idei i konceptów, utrwala posiadane już informacje, buduje nowe skojarzenia i motywuje też do dalszego zgłębiania interesujących nas obszarów. Ucząc innych, stajemy się lepszymi specjalistami w tym, co robimy, nie mówiąc już nawet o korzyściach związanych z ćwiczeniem umiejętności miękkich, takich jak komunikacja, występowanie publiczne czy radzenie sobie ze stresem.


Mamy ciastko  -  i co dalej? Dlaczego pracodawca dostaje nasze ciastko, a nam nie ubywa? Bo kiedy Ty dzielisz się wiedzą…

Zyskuje organizacja, dla której pracujesz

Na rynku tak zatłoczonym, jak IT, wszyscy pracodawcy dążą do tego, żeby się wyróżnić i zwrócić uwagę potencjalnych pracowników. Używają do tego całej palety narzędzi, takich jak np. employer branding. Są obecni w mediach społecznościowych, uśmiechają się z citylightów i kuszą z billboardów. Budują programy rekomendacyjne, opowiadają o swojej kulturze w specjalnie dopracowanych filmach wideo, rekrutują ambasadorów marki, spotykają się ze społecznością na branżowych wydarzeniach i wiele, wiele innych.

Ale i tak nic nigdy nie przebije bezpośredniego kontaktu z przedstawicielem firmy i możliwości zadania mu kilku pytań, przyjrzenia się temu, jak odnosi się do kolegów i jak oni odnoszą się do niego. Poznania człowieka, który stoi za tymi wszystkimi spotami i oficjalnymi komunikatami. Dane to potwierdzają. Na liście aspektów istotnych dla programistów w ich środowisku pracy według StackOverflow, praca z wysokiej klasy specjalistami znalazła się wśród najważniejszych czynników. Jako istotną wymieniło ją 40% programistów.


Dlatego właśnie Twój pomysł, żeby uczyć innych programowania powinien spotkać się z bardzo ciepłym przyjęciem i wsparciem firmy. Ja przynajmniej byłam zachwycona, kiedy Marek i Marcin przyszli do mnie z propozycją organizacji DreamLab Academy  -  otwartych, darmowych warsztatów z programowania, które chcieli poprowadzić. Pomysł był super, zgodziłam się na przetestowanie go bez wahania, a po roku jestem też w stanie zrobić bilans zysków dla organizacji.

Po pierwsze, wydarzenia edukacyjne to narzędzie promocyjne, za którym idzie prawdziwa wartość  -  oferujesz coś, co jest cenne i ciekawe, więc ludzie dzielą się tym w mediach społecznościowych, w pracy i na uczelni. Dlatego treści dotyczące DreamLab Academy radzą sobie bardzo dobrze w social media i przyciągają na nasz fanpage nowych zainteresowanych.

Po drugie, koszty prowadzenia małych warsztatów są… marginalne. Oczywiście, trzeba wliczyć czas potrzebny na przygotowanie się prowadzących i przygotować upominki, ale jest to niczym w porównaniu z organizacją czy uczestnictwem w dużych konferencjach.

Po trzecie,  mam okazję zaprosić do współpracy programistów, którzy nigdy nie zdecydowaliby się na wystąpienie na konferencji przed dużą publicznością, a dają się jednak przekonać do warsztatów. Mała grupa uczestników pozwala im przełamać strach przed wystąpieniami publicznymi i zrobić kolejny krok w kierunku występów przed większym audytorium. Dlatego poza budowaniem marki DreamLabu, otwarcie się na warsztaty programistyczne jest dla nas częścią firmowego programu rozwoju talentów.

A wreszcie… Choć nie jest to wielka akcja z WOŚP ani przekazanie środków fundacji, która rozwiązuje poważne problemy na dużą skalę, to dla mnie organizacja darmowych wydarzeń jest częścią społecznej odpowiedzialności biznesu. Mamy wiedzę, która jest ciekawa i której poszukuje wielu ludzi. Wiemy że w codziennej pracy sami korzystamy z pomocy i wsparcia społeczności technologicznej  -  a warsztaty są sposobem oddania tego, co dostaliśmy po drodze. Robimy to indywidualnie, bo zajęcia prowadzą tylko chętni, ale przy wsparciu firmowego budżetu. Bo jeśli za sedno CSR-u uznajemy działania mające na celu wsparcie innych, potrzebujących grup i ważnych społecznie tematów to tak, dzięki naszym warsztatom na pewno…

Zyskują inni

Proste, prawda? Ale ze wszystkich wymienionych argumentów ten jest najmocniejszy i najbardziej namacalny. Satysfakcja płynąca z tego, że możesz podzielić się wiedzą z ludźmi, którzy bardzo chcą ją uzyskać to najlepsza nagroda, jaką kiedykolwiek dostaniesz za uczenie innych programowania. To uczucie, kiedy ludzie zapisują się na Twój warsztat, słuchają Cię w skupieniu, a potem dziękują  -  na żywo i w ankietach  -  jest zwyczajnie nie do podrobienia. Ładuje akumulatory na nadchodzące tygodnie, buduje pewność siebie… i działa trochę jak słone orzeszki (skoro już jesteśmy przy spożywczych metaforach)  -  powoduje, że chcesz więcej.


Wiem o tym z własnego doświadczenia i mimo, że przed warsztatami jest trochę przygotowań, to czekam na nie za każdym razem. Ale to nie tylko moja opinia. Kiedy zapytałam kolegów, którzy prowadzili minione edycje DreamLab Academy, o to, z czego byli najbardziej zadowoleni, usłyszałam bardzo podobne argumenty.

Satysfakcja z tego, że ludzie wychodzą po zajęciach zadowoleni, nauczeni czegoś nowego  jest nie do ocenienia.


- napisał mi Marek. Sebastian z kolei podkreślał walor edukacyjny, ale nie tylko:

Bardzo się cieszę, że udało nam się zaciekawić tematyką quality. Nie tylko rozwiązaniami technicznymi, ale również rzeczywistą wiedzą popartą naszym doświadczeniem w pracy. I przede wszystkim, że te osoby wyszły z warsztatów zadowolone i - mam nadzieję - bogatsze o wiedzę, którą przekazaliśmy.


To teraz jeszcze teoria. Motywacja 3.0 oprócz mistrzostwa, o którym już wiecie, wspomina też poczucie sensu jako jedno z naszych podstawowych dążeń. Dążenie do sensu (ang. purpose) można by na gruncie tej teorii opisać jako powszechną postawę i założenie, że wszyscy chcemy robić coś, co ma tak zwane znaczenie  - jest dostrzegane przez świat i zmienia go na lepsze. Uczenie innych ma właśnie taki wymiar. Nie zmienia całego świata, ale zmienia coś konkretnego w życiu osób, które spotykasz na szkoleniu. A potem każda pozytywna opinia, każde przyznanie się w ankiecie, że ktoś chętnie wziąłby udział w naszym wydarzeniu ponownie, daje poczucie wpływu i tego że to, co robisz, ma sens. Szczególnie, że zainteresowanie jest ogromne.

Nasza pilotażowa ankieta, którą wypuściliśmy nieśmiało na Facebooku w 2016, żeby zapytać czy ktoś byłby zainteresowany tym, co mamy do powiedzenia w temacie JavaScriptu, w kilka dni uzyskała 200 odpowiedzi. Bilety na wydarzenia regularnie schodzą w kilka minut. Na jedne z naszych krakowskich warsztatów przyjechała dziewczyna aż Wrocławia. Czytamy ankiety i sporo tam miłych słów. Podsumowywując  -  ludziom się raczej podoba.


My wiemy, że warto, dlatego robimy i będziemy robić kolejne warsztaty. Od niedawna także w Warszawie. Ale… nie tylko my powinniśmy
. Nie boję się konkurencji  -  wręcz przeciwnie, chciałabym mieć jej więcej. Ten tekst nie powstałby, gdybym nie była głęboko przekonana, że dla Ciebie też jest miejsce na edukacyjnej scenie. Fajnie by było, gdybyś zaczął rozdawać ciastka razem z nami.

W Polsce brakuje 50 000 programistów, tysiące zapaleńców próbują dołączyć do świata IT i szukają wsparcia, szkoleń i mentorów. To prawda, darmowych inicjatyw edukacyjnych jest coraz więcej  -  pochodzą od przedstawicieli społeczności takich, jak Women in Technology, lokalneych meetupów - Pykonik czy Meet.js - a równocześnie wiele firm rozwija własne inicjatywy tego typu. Ale zainteresowanie jest znacznie większe i liczby mówią same za siebie. Za każdym razem odrzucamy przynajmniej 50% kandydatów na warsztaty, bo nie mamy dla nich miejsca. A przecież nie docieramy wszędzie 😉 Dlatego mam nadzieję, że może Ty też spróbujesz uczyć innych programowania - i dasz znać jak poszło!