6.12.20214 min

Doug ArcuriSoftware Engineering Manager

Co robić, gdy odchodzi członek teamu IT

Przekonaj się, jak wypowiedzenie jednego człowieka ma wpływ na cały zespół. Poznaj perspektywę szefa zespołu.

Co robić, gdy odchodzi członek teamu IT

Bycie menedżerem w inżynierii oprogramowania ma swoje mocne i słabe strony. Kiedy jednak członek zespołu składa wypowiedzenie, staje się to sprawą osobistą i dotyka Cię to bezpośrednio.


Kiedy dostajesz do ręki wypowiedzenie

Wiedziałem, że wypowiedzenie prędzej czy później trafi w moje ręce. Rzadko się zdarzało, żeby ktoś mnie zaskoczył. Mój pajęczy zmysł mnie nie mylił. Już kilka tygodni wcześniej mówiłem sobie: „tak, to się niedługo wydarzy”. Wskazówką były pytania, które zadawali, wątpliwości, które mieli, i dziwne dni, kiedy nie było ich w biurze. A dla tych, którzy o to dbają, to zwiększona liczba contributions.


Następnie pojawiła się prośba o spotkanie jeden na jeden przed końcem tygodnia, a to nie jest zbyt częsta sytuacja. Tak więc... to właśnie się dzieje.

Przechodzimy przez kolejne etapy rozmowy. Uważnie słucham, zadaję pytania i szukam możliwości negocjacji. Jednak rzadko kiedy znajduję coś, co zatrzymałoby osobę, która już podjęła tę decyzję. Szanuję to.

Kończę nasze wirtualne spotkanie i opadam ciężko na fotel. Biję się z myślami. Zastanawiam się „czy mogę coś jeszcze zrobić, aby ta osoba wróciła?”. Kolejno pojawia się lista zażaleń, a ja przez wiele dni dopisuję do niej kolejne straty. Jest to dla mnie moment przełomowy. Odpuszczam.


Co dalej...

Gdy przeprowadzam z zespołem rozmowy, opracowuję plan zmiany i uroczyste pożegnanie, zadaję sobie pytanie: „Co mogłem zrobić inaczej?”. W głowie pojawiają się jakieś odpowiedzi: mogłem poprawić środowisko, pracę, zespół — siebie. Zapisuję wnioski, które powinienem wziąć pod uwagę, zastanawiając się nad tym, czego się nauczyłem.

Są momenty podczas tego okresu zmiany, kiedy walczę z rozdrażnionym ego, ale po chwili opanowuję się, uspokajam i ponownie skupiam na danej osobie. Chcę, aby odnieśli sukces, a moje działania, aby im w tym przeszkodzić, byłyby niewłaściwe. Z uśmiechem na ustach będę wysyłać rekomendacje, oni staną się dzięki temu lepszymi ludźmi, i ja również.

Kiedy ktoś odchodzi z zespołu, to z natury zespół nie lubi próżni. Istnieją możliwości dla innych osób. Wchodzą do zespołu i rozciągają się na wejściu.  Nikt nie jest niezastąpiony i nikt nie jest samotną wyspą, jednak wiedza przepadła, sława przeminęła i taka jest w tym momencie sytuacja nowego zespołu.


Autorefleksja

To wypowiedzenie nie jest pierwszym, ani ostatnim, z jakim się spotkam. I podobnie zespół. Jest to ciągły przemarsz ludzi, wspaniałych ludzi, którzy robią wszystko, co w ich mocy. Jednak moja rola tutaj nie pasowała, czas również nie był dla mnie odpowiedni, a środowisko nie było takie, jakie powinno być. Praca nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, więc zamiast tego znaleźli inną, wymarzoną. Być może byłem nieefektywny w komunikacji, ponad ludźmi, lub nie przeznaczałem funduszy na to co trzeba. Albo... kto by się spodziewał, ich prośby zostały spełnione zaraz po odejściu.

Zdarzało się, że ten jeden inżynier zdawał sobie sprawę, że jest to trudna praca. Nie radzili sobie. Oni o tym wiedzieli, i ja też o tym wiedziałem. I przynajmniej tutaj na moment przychodziła ulga.

Zastanawiam się też trochę nad tymi wszystkimi menedżerami, którzy doświadczyli tego samego co ja. Odszedłem w ten sposób z kilku miejsc pracy, jednak teraz rozumiem trochę więcej. To tylko biznes, ale ludzie nie mogą być aż tak oziębli. Każde doświadczenie pozostawia ślad.

I do tych zespołów, w których wstałem i odszedłem… Pozostawienie was w takim miejscu, w jakim byliście, jest dla mnie szczególnym wspomnieniem. Nie spodziewałem się tak intensywnych uczuć, gdy odchodziłem za pierwszym razem. I niestety nie piszą o tym w żadnej z książek, które czytam.


Pożegnanie pełne taktu

Dobra wiadomość jest taka, że inżynieria oprogramowania daje wiele możliwości i jest to pocieszające. Zmienność jest tym, co lubię w tej branży. Tak to teraz wygląda w świecie i jakoś to działa.

Z mojego doświadczenia wynika ciekawa obserwacja. Kiedyś jako inżynier, a teraz jako menedżer — widziałem, jak wielu przychodziło i odchodziło. W tej branży ludzie sami się zwalniają, czyli odchodzą z własnej woli. I raczej nie jest na odwrót.

Ja stawiam sobie za cel traktowanie kogoś z szacunkiem zarówno w jego pierwszym jak i ostatnim dniu pracy. Chcę mieć szansę na późniejszą współpracę. Choć nie mam zbyt wielu danych na temat tego, jak inni menedżerowie radzą sobie z takimi sytuacjami, to taktowne rozstanie się z członkiem zespołu, prowadzi do lepszych wyników w przyszłości. I tym akcentem się dzisiaj żegnamy.


Oryginał tekstu w języku angielskim możesz przeczytać tutaj.

<p>Loading...</p>