Nasza strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień w przeglądarce. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Employer branding, czyli rozdwojenie marki

Tomasz Chojnacki Founder, CEO, Creative Director / BERGERCHOJNACKI
Sprawdź, jak obecnie wygląda relacja employer branding - branding, a ja powinna wyglądać.
Employer branding, czyli rozdwojenie marki

Witam, spójrzcie na swój employer brand, a teraz na swój brand. Jeszcze raz na brand i znów na employer brand. Szkoda, że nie są tym samym…



Nic dziwnego, że już twórcy pojęcia employer branding, Tim Ambler i Simon Barrow, napotkali w 1996 roku opór przed uznaniem marki pracodawcy jako osobnej i odmiennej koncepcji. Po ponad 20 latach funkcjonowania employer brandingu na rynku (choć dziś niektórzy mówią, że to nowy trend), warto się przyjrzeć, dokąd zmierza.


Dokąd zmierza employer branding

Obecnie employer branding jest postrzegany w organizacjach jako oddzielny dział, ulokowany w HR. Niby jego pozycja wzrosła, lecz ciągle jest mniej „ważny” od biznesu czy marketingu. Niestety to rozdzielenie sprawia, że employer branding i branding najczęściej opowiadają dwie zupełnie różne historie, które łączy jedynie logo.

EVP często nie ma nic wspólnego z USP, rozjeżdżają się wartości marki, rozmywa misja firmy, a jej historii nie znają nawet sami pracownicy. Zresztą spora część to kandydaci niedopasowani do firmy (rotacja sięga nawet 70%). Odchodzą przy pierwszej lepszej okazji, bo nie utożsamiają się z marką albo po piłkarsku: nie mają w sercu barw klubowych – prawdziwy kibic potrafi znieść wiele (wiem, co mówię, kibicuję Polonii Warszawa :))

A przecież employer branding to nic innego jak druga strona brandingu! Richard Branson w jednym ze swoich najbardziej znanych cytatów stwierdził, że:

Klienci nie są najważniejsi. Pracownicy są najważniejsi. Jeśli zadbasz o swoich pracowników, oni zatroszczą się o klientów.

Nie powiedział nic specjalnie odkrywczego. O tym samym mówili Ambler i Barrows w swoim słynnym artykule: najlepsi ludzie > najlepszy produkt/usługa/sklep > najlepsza opinia na rynku > najlepsze aplikacje > najlepsi ludzie itd. Mówiąc językiem marketingowym: mamy najlepszy produkt/usługę, bo mamy najlepszych ludzi.


W idealnym świecie

W idealnym świecie… marketing i HR to naczynia połączone, między którymi płynie employer branding, jak limfa w organizmie, a w komunikacji HR obowiązują zasady identyczne jak w marketingu, z naczelną „Wyróżnij się, albo zgiń” (więc jak wszyscy kręcą vlogi i pokazują ludzi, to co trzeba zrobić? Coś innego!). Inna jest tylko grupa docelowa.

A co mogą zdziałać połączone siły marketerów i rekruterów, dobrze pokazuje przykład „Made by people”. Dlatego najlepiej, jeśli kampania jest realizowana przez ludzi, którzy łączą obie kompetencje: marketing i HR.

Spójrzcie teraz na swoją markę konsumencką i jeszcze raz na markę pracodawcy. Czym się różnią? Niczym!

Siedzę na koniu :D

Lubisz dzielić się wiedzą i chcesz zostać autorem?

Podziel się wiedzą z 130 tysiącami naszych czytelników

Dowiedz się więcej