Jak przestać się rozwijać?

Tym razem coś nie tylko dla ludzi z IT, ale również dla wszystkich tych, którym nie chce się już mieć do czynienia z nowościami. Upragniona stagnacja… yyy… stabilizacja jest tuż za rogiem.

 

Zatrzymanie rozwoju jest prostsze niż myślisz. Możesz zacząć już dziś! Niestety na widoczne efekty musisz trochę poczekać. To tak jak z procentem składanym - pamiętasz to przecież ze szkoły, niewielki procent po latach daje duży procent, czy jakoś tak. Chodzi o coś podobnego, ale innego! 0 razy 100 to wciąż 0 - brak przyrostu, to jest cel.

Teraz zdradzę Ci sekret, o którym wiedzą tylko nieliczni.

Wystarczy mieć rację !

Od razu mówię, że nie jest to poparte żadnymi badaniami. Może jacyś “amerykańscy naukowcy” się pochylili nad tym problemem, a o tym nie wiem. Mimo to jestem przekonany, że się nie mylę!

Tylko jedna rzecz?

I to taka prosta?

Pewnie myślisz, że to żart, albo ściema jakich pełno w internecie. Pozwól, że zaprezentuję Ci mechanizmy jakie sprawiają, że to działa, a sam przekonasz się, że to musi dawać rezultaty.

Przekonanie o bezbłędnym osądzie skutecznie eliminuje rozwój, gdyż jasne jest, że masz w zupełności wystarczającą wiedzę, do podejmowania wszystkich decyzji w arbitralny sposób. Bez odpowiedniej wiedzy przeświadczenie takie byłoby nielogiczne! Trochę to zagmatwane, ale taka prawda. Stąd jednoznacznie wynika, że posiadanie racji i obecna wiedza są ściśle powiązane. Nie ma potrzeby rozszerzania wiedzy, bądź szukania takiej, która mogłaby rozluźnić te więzy.

Na twoją korzyść działa tu efekt potwierdzenia - psychologia wyraźnie mówi, że zaczniesz interpretować otaczający Cię świat tak by wzmacniać poczucie o swojej nieomylności.

Produkt działa? Wybrałeś właściwe rozwiązanie!

Klient mówi, że chodziło o coś zupełnie innego? Klient najwidoczniej nie wie jak się powinno robić zgodnie ze sztuką.

Twój projekt poszedł zgodnie z planem? To świetnie, jak zawsze racja była po Twojej stronie!

Coś się nie udało? To nie Twoja wina, ktoś inny coś schrzanił, gdyby wszyscy Cię słuchali to by było ok.

Skoro już przy tych innych jesteśmy, to czas spojrzeć prawdzie w oczy- Ludzie są głupi, Ty jesteś wyjątkiem, może jest jeszcze parę ogarniętych osób na świecie - np. twój guru zza oceanu. Ale tak ogólnie, to Twoi współpracownicy zupełnie nie rozumieją świata, swojej pracy i twojego geniuszu. Skoro są idiotami, to nie mają nic ciekawego do powiedzenia, nie możesz się niczego od nich nauczyć. Ich spostrzeżenia też nie są interesujące. Najgorsze, że trzeba z nimi pracować i się z nimi użerać. Co bardziej uciążliwych idiotów możesz spokojnie obgadywać za ich plecami, niech ludzie wiedzą kto jest szczególnym głupolem, przy dobrych wiatrach twoja reputacja na tym skorzysta.

Ok, to już wiemy, że myślisz i robisz dobrze.

Super, ale co jeśli nie wyjdzie? Wniosek jest jeden.

Czynniki zewnętrzne.

Winni są inni ludzie, ekipa rządząca, bankierzy, masoneria, reptilianie. Grunt, że po Twojej stronie nie ma odpowiedzialności, bo nie dało się zrobić lepiej. Pewnie znajdzie się ktoś życzliwy, kto nie rozumie tematu i zasugeruje, że coś można zmienić. Oczywiście się myli. Dlatego zrobisz to jeszcze raz - tak samo. I jeszcze raz, aż do zniechęcenia. Tak się ten świat kręci, w ogóle to powinno być inaczej, bo tak jak jest jest niesprawiedliwie. No ale co zrobisz - nic nie zrobisz. I chyba to jest najważniejsze w tym wszystkim.

A może jest jedna rzecz, którą można zrobić.

Można udowadniać wszystkim wokoło, że nie mają racji.

To zajmuje tyle czasu i energii, że nie ma szans, żebyś znalazł siły na rozwój, a w końcu doba ma tylko 24h. Dlatego jak już się zabierasz za takie udowadnianie, to nie wykładaj swojej zunifikowanej teorii wszystkiego, bo ludzie to głupcy i tego nie pojmą (patrz wyżej). Skup się na atakowaniu ich samych. Jeżeli chcesz być mistrzem warto zapoznać się z technikami erystyki opisanymi przez Schopenhauera. Są przezabawne i przy tym bardzo użyteczne!

By wzmacniać przekonanie o własnej racji oceniaj szybko i bez zbędnego namysłu rzeczywistość, problemy i osoby.

Masz już w końcu olbrzymie doświadczenie i jesteś w stanie szybko wydać osąd. Wątpliwości są dla słabych oraz tych którzy rozpatrują za dużo aspektów na raz i gubią się w gąszczu pomniejszych, zupełnie nieistotnych problemów. Priorytetyzacja jest kluczowa. Jeżeli na pierwszym miejscu jest ego, to wszystko dalej się ułoży samo.

Jest jeszcze jedno ważne założenie.

Pytanie, na które raz została znaleziona odpowiedź nie wymaga zadawania.

Masz zadanie do zrobienia od zera, jakiej technologii użyć? Może kiedyś odpowiedziałeś Java, trzymaj się tego. Może Ruby on Rails - znakomita odpowiedź, nadal aktualna. Co najlepsze nawet szczegóły tego zadania nie są za mocno istotne, skoro w miarę podobne pytanie miało kiedyś sensowną odpowiedź. Ogólnie siły trzeba szanować, więc by “mieć rację” jak najmniejszym kosztem nie zmieniaj niczego w swoim życiu (a tym bardziej technologii, w której pracujesz). Chyba lepiej się doskonalić w rozwiązywaniu tych samych problemów niż robić sobie nowe? Pytanie retoryczne. Wiadomo, że lepiej.

Jak wszystko pójdzie dobrze, to na następnej rodzinnej imprezie spotkasz wujka Staszka, mistrza, człowieka, który od jakiś 30 lat ma zawsze rację i brak jakichkolwiek znaczących osiągnięć w życiu. Będziecie dyskutować jak równy z równym o polityce i o tym jak powinno to wszystko wyglądać.

Kto wie, może nawet poczujesz, że dasz radę go przebić... ;)