Od zera do Developera, czyli jak przekwalifikowałem się na programistę

Jestem programistą i uwielbiam swoja pracę. Jeszcze kilka lat temu zajmowałem się jednak zupełnie innymi rzeczami. Pewnego dnia postanowiłem, że nadszedł czas, żeby zmienić swoje życie. W ten sposób przekwalifikowałem się na programistę. Oto moja krótka historia.

 

Gdy dziś myślę o tym, jak potoczyła się moja kariera zawodowa, dochodzę do wniosku, że miałem nie tylko szczęście trafić na odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie, ale przede wszystkim znalazłem w sobie dość odwagi, żeby podjąć trudne decyzje, które w rzeczywistości wywróciły zupełnie moje życie. Być może wiele spraw mogłem załatwić lepiej, ale nie żałuję niczego. Dziś jestem programistą, któremu praca sprawia ogromną satysfakcję. Jestem dobrym przykładem tego, że każdy może zostać developerem, jeśli tylko ma w sobie pasję i trochę samozaparcia. Zacznijmy jednak od początku.

 

Lata studenckie

Jest rok 2006. Właśnie rozpoczynam studia na kierunku Zarządzanie na Uniwersytecie Warszawskim. Podobnie jak większość kolegów i koleżanek, widzę przyszłość we własnym biznesie lub w korporacjach. Będę pracował prawdopodobnie w branży finansowej albo ubezpieczeniowej, ponieważ tam wydają się być największe pieniądze.

 

Po 3 latach dostaję się na letnie praktyki do Banku BGŻ. Moje zadanie to przygotować bazę danych oddziałów wszystkich banków w Polsce. Szef pokazuje mi, jak poruszać się po stronach banków i automatyzować pracę za pomocą prostych makr w przeglądarce Firefox oraz jak zapisywać strony i dokonywać ekstrakcji danych, wykorzystując makra w Visual Basic. Od razu dostrzegam potencjał takich rozwiązań – wielu operacji nie muszę robić samemu, ponieważ komputer pracuje za mnie. Jak to można wykorzystać? Razem z kolegą programistą zaczynamy całkowicie hobbystyczny projekt robota grającego na giełdzie. Co prawda przedsięwzięcie to nie przyniesie nam ani grosza i nie rozbije giełdy, ale nauczy odrobinę myślenia algorytmami, a także oswoi z kodem. Projekt jest realizowany w Pytonie. Po jego zakończeniu umiem już pisać proste skrypty przeszukujące sieć. Po tym doświadczeniu nie dotykam programowania przez 2 lata i robię rzeczy kompletnie niezwiązane z kodowaniem.

 

Początek kariery

Po ukończeniu studiów bez obrony pracy magisterskiej, w 2012 roku zaczynam pierwszą pracę w hurtowni, w dziale finansów. Moja odpowiedzialność ogranicza się do tworzenia raportów dziennych, tygodniowych i miesięcznych. Praca skrajnie odtwarzalna, polega głównie na ręcznym przerzucaniu danych między tabelkami, ale mimo wszystko ciekawa, poza tym nieźle płacą jak na Entry Level – 4 200 zł brutto. Zastanawiam się tylko ciągle, dlaczego oni wykonują wszystkie operacje ręcznie. Wiem przecież, że można to zautomatyzować za pomocą makr i Visual Basic. Niestety, nikt w moim dziale tego nie potrafi, więc szukam wiedzy w internecie. Wkrótce automatyzuję swoją pracę i zaczynam poznawać SQL. Szybko nawiązuję również kontakt z ludźmi z IT i dostaję od nich wsparcie merytoryczne oraz odpowiednie dostępy. Zaczynam przerabiać archaiczny system raportowy, na którym pracował do tej pory dział finansów. Po raz pierwszy w głowie pojawia mi się plan przejścia do IT: łapanie się zadań, które dadzą mi umiejętności umożliwiające pracę jako analityk biznesowy (wtedy wydawało mi się to najciekawsze zajęcie w IT). Przez jakieś 6-9 miesięcy 70% mojej aktywności zawodowej to programowanie bardzo prymitywnego SQL-a. Pod koniec pierwszego roku pracy w hurtowni zaczynam szukać zatrudnienia jako analityk systemowy. Wkrótce potem przenoszę do dużej korporacji, która tworzy oprogramowanie na zamówienie.

 

Trafiam do branży IT

W 2013 roku zaczynam pracę w nowej firmie jako analityk d/s raportów za pensję 5 500 zł brutto miesięcznie. Moje obowiązki to analiza i projektowanie baz danych, techniczna praca (SQL, VBA) nad wykonaniem raportów i migracją danych. Poza tym, jest dużo spotkań z klientem i odpowiedzialność za wygląd oraz funkcjonalności systemu. Na bieżąco mam kontakt z programistami, wykonuję dużo zadań technicznych, a do tego mogę liczyć na wsparcie pozostałych analityków w trudniejszych zadaniach technicznych. Jednocześnie po pracy uczę się Pythona i Ruby on Rails.

 

Po zakończeniu projektu, jakiś rok od zatrudnienia, odbywam pierwszą rozmowę na temat podwyżki. Projekt był bardzo udany, a moja rola w nim była duża, więc oczekuję również niemało – 3 000 zł brutto więcej. Niestety, dostaję połowę tego z komentarzem: “Tyle, ile byś chciał nie zarobisz jako analityk, tyle płacimy programistom”. Aha, analitycy zarabiają sporo mniej, przynajmniej tutaj.

Zastanawiam się nad szukaniem pracy jako Junior Developer w Pythonie lub Ruby on Rails (szacuję, że wymaga to kilku miesięcy nauki w domu). Niestety, problem polega na tym, że jestem tuż po podwyżce, zarabiam 7 000 zł brutto i boję się, że praca jako Junior będzie oznaczała spadek zarobków do ok. 4 500 zł brutto (szacowałem wówczas, że dostanę tyle, mając solidne podstawy).

 

Programowanie w Javie

W 2014 roku otrzymuję możliwość pracy przy nowym projekcie jako młodszy programista Java. Wprawdzie kompletnie nie znam technologii, ale propozycja wydaje się bardzo atrakcyjna. Zaczynam pracę jako programista od zaraz i to bez obniżania zarobków, a do tego od samego początku mam wsparcie specjalistów, których już znam. Oczekiwania wobec mnie nie są chyba bardzo wysokie. Kierownictwo doskonale wie, że Javy nie znam w ogóle, a mimo to chcą, żebym się jej uczył. W ten sposób kontynuuję karierę zawodową na stanowisku Junior Java Developer.

Po ponad roku nauki wiem już, że programowanie mnie fascynuje i chcę zajmować się nim zawodowo. Mam jednak obawy, czy będę w tym dobry, ponieważ początki nie są łatwe. Ilość wiedzy, jaką muszę przyswoić, przytłacza, podobnie jak fakt, że znowu zaczynam od zera - jestem najsłabszą merytorycznie osobą w zespole, bo moi współpracownicy są po kilku latach dobrych studiów, wszyscy mają też trochę lub nawet dużo więcej doświadczenia ode mnie. Żeby nadążać, muszę nadrabiać zaległości i po godzinach czytać książki o Javie. Na szczęście w pracy nikt nie oczekuje ode mnie doskonałości. Dużo uczę się również w godzinach pracy. Większość kolegów chętnie i cierpliwie tłumaczy mi różne zagadnienia, których nie rozumiem.

 

Ja, programista – nowy etap życia

Po ponad roku pracy jako Junior, zaczynam szukać nowego zajęcia. Projekt, przy którym pracowałem, dobiega końca. Po kilku rozmowach znajduję pracę za 10 000 zł brutto miesięcznie. Moje doświadczenie programistyczne to 1 rok i 3 miesiące. Niestety, nie jestem zadowolony. Nowy projekt okazuje się koszmarny (stara technologia, duży bałagan w kodzie). Po 2 miesiącach jestem załamany i mówię szefowi, że chcę odejść, wątpię w swoje umiejętności i podejrzewam, że sprzedałem się zbyt drogo. Szef proponuje przeniesienie do innego projektu, który okazuje się strzałem w dziesiątkę – ciekawe przedsięwzięcie, interesujące technologie i świetny, nieduży zespół. Pracuję tam przez rok aż do czasu zwolnień grupowych. Po tym okresie czuję się już w pełni samodzielnym programistą. Na LinkedIn dostaję codziennie kilka ofert pracy, więc z radością przyjmuję odprawę i żegnam się z dotychczasowym szefem. Po krótkich wakacjach od razu znajduję świetną pracę w małej firmie.

 

Teraz mogę powiedzieć o sobie: programista. Moja praca jest pasjonująca i mało męcząca. Spełnia mnie intelektualnie. Umiejętności, jakie nabywam, są uniwersalne - mogę pracować w dowolnym miejscu na świecie, również zdalnie. Bezrobocie w tym zawodzie praktycznie nie istnieje. Minusy? Praca wymaga ciągłej nauki, dlatego jeśli nie robi się tego skutecznie i regularnie, ryzykuje się stagnację lub wypadnięcie z rynku.

 

Mogę już z całym przekonaniem stwierdzić, że przekwalifikowanie się było jedną z najtrudniejszych, ale najlepszych decyzji w moim życiu. Jestem bardzo zadowolony z dotychczasowego przebiegu mojej kariery i z łezką w oku przypominam sobie czasy, kiedy praca była monotonna i nieprzyjemna. Trudno mi teraz wyobrazić sobie jak to jest nie przepadać za tym, co robi się przez 40 godzin tygodniowo. Co mi pomogło? Na pewno świadome kierowanie karierą, samodzielna nauka w domu, którą mogłem przełożyć na realizowane zadania w pracy. Sprzyjały mi także okoliczności (zwłaszcza w przypadku pierwszej pracy jako programista - spodziewałem się, że znajdę ją nawet rok później niż to się stało).

 

Rynek IT, na którym jest dużo miejsca nie tylko dla programistów, rozwija się w błyskawicznym tempie. Popyt na aplikacje jest większy niż kiedykolwiek i rośnie bardzo szybko. Postęp technologiczny jest niesamowity, z roku na rok znacznie zwiększając efektywność pracy developerów i obniżając koszty utrzymania systemów. Powstają nowe arcyciekawe zawody w nowych technologiach - Big Data, modelowanie VR, social media i dziesiątki innych. Warto sprawdzić, czy na tym dynamicznie rozwijającym się rynku nie znajdzie się coś dla Ciebie. Jesteś gotowy na zmiany?