Programista i open space

Formuła open space całkowicie opanowała biura. Poza urzędami i administracją, wszystkie przedsiębiorstwa z niej korzystają. Chociaż pomysłodawcy zależało na stymulowaniu myślenia pracowników i zacieśnianiu więzi pomiędzy nimi, o popularności zdecydowały (jak zwykle) niskie koszty. Jednak dzisiejsi pracownicy oczekują od pracodawcy czegoś więcej niż biurko i komputer, dlatego open space ewoluuje.


Z badań wynika, że niemal 70% biur w Stanach Zjednoczonych to otwarta przestrzeń. W Polsce jest podobnie – ten odsetek wynosi 68%. To nie przypadek: aranżacja otwartego biura jest nawet o 20% tańsza od przygotowywania oddzielnych pokojów. Tą drogą podąża wiele firm z branży IT. Kilka lat temu Facebook otworzył swój kampus w Dolinie Krzemowej, gdzie 40 000 mkw. zostało przygotowanych właśnie w formie open space, pracuje tam prawie 3 tys. osób. Symbolem nowoczesnego, przyjaznego miejsca pracy są kampusy Google. Ale to nie są zwykłe “fabryki” z rzędami biurek zamiast taśm produkcyjnych.


Miłe złego początki


Zaczęło się pod koniec XIX wieku. Wtedy amerykański architekt Frank Lloyd Wright doszedł do wniosku, że pokoje i w ogóle ściany to samo zło, bo takie elementy negatywnie wpływają na pracowników. Był przekonany, że otwarta przestrzeń stymuluje myślenie, ułatwia nawiązywanie kontaktów i zacieśnia relacje między pracownikami. Największe firmy amerykańskie bardzo szybko to podchwyciły. Problem polegał na tym, że menedżerów nie interesowała kreatywność czy integracja, ale koszty – teraz można było stłoczyć w jednym miejscu więcej pracowników i to bez dużych wydatków. Nic dziwnego, że takie podejście szybko zyskało złą sławę.


 Pierwszy open space z 1906 roku wyglądał jak współczesne call center


W Polsce kariera open space’u rozpoczęła się dopiero w latach 90., kiedy wielkie koncerny zaczęły otwierać u nas swoje oddziały. Szkoda, że ich menedżerowie często nie mieli ochoty na integrację i woleli zająć osobny pokój. Aby ukryć dystans do pracowników, oddzielali się od nich tylko szklanymi ścianami. Podobno im częściej kogoś widzimy, tym bardziej go lubimy - nazywa się to efektem czystej ekspozycji. Ale z własnego doświadczenia możemy stwierdzić, że nie zawsze się sprawdza.


Lewa półkula nie nadaje się do open space’u


Dzisiaj już nikt nie wierzy w zbawienny wpływ otwartych biur. Australijscy badacze opublikowali w magazynie „Asia-Pacific Journal of Health Management” badania, z których wynika, że pracownicy w open space są bardziej zestresowani, tracą poczucie bezpieczeństwa i prywatność, a do tego mają problemy ze zdrowiem z powodu dużego stresu. Tacy pracownicy o 20% częściej zapadają na choroby wirusowe, o 16% częściej na choroby serca i są o 38% bardziej narażeni na udar.


Co do branży IT, programiści wcale nie znoszą dobrze open space’u. Kiedy Apple otworzyło swój Apple Park okazało się, że programiści nie chcą tam pracować: według nich było zbyt głośno i otoczenie za bardzo ich rozpraszało. Microsoft unika otwartych biur jak ognia, twierdząc, że to nie leży w ich kulturze pracy.


W 2013 roku magazyn Game Developer opublikował badania, z których wynika, że programista traci nawet 30 minut zanim wróci do pisania kodu po tym, jak ktoś oderwie go od pracy. Badacze zwracają również uwagę, że programiści intensywnie wykorzystują lewą półkulę mózgu, która odpowiada za rozpoznawanie cyfr i, niestety, dźwięków. Kodujący mózg bardzo szybko wyłapuje każdy hałas, więc w otwartym biurze pełnym ludzi programista frustruje się i marnuje dużo czasu.


Miejsce spotkań zamiast miejsca pracy


Chociaż znienawidzony Mordor na Domaniewskiej jest pełny “hal produkcyjnych” zastawionych biurkami, polscy developerzy uczą się na błędach i przyjmują dobre praktyki z innych krajów. Do pracodawców dociera, że ich pracownicy mają różne obowiązki i oczekiwania. Coraz więcej osób może i chce pracować zdalnie, ale nawet oni potrzebują od czasu do czasu porozmawiać z zespołem albo klientem.


(źródło)



Przestrzeń pracy ma spełniać teraz różne, oddzielne funkcje: ma być miejscem spotkań i wymiany myśli, ale równolegle umożliwiać spokojną pracę w skupieniu. Hałas to już nie problem. W warszawskim biurze JLL użyto materiałów pochłaniających dźwięk: filcowe przepierzenia ze wzorem przypominającym koronkę, pokryte miękkim materiałem mobilne tablice do robienia notatek, absorbujące dźwięk obicia na ścianach. W Stanley Black & Decker projektanci z Tétris poszli o krok dalej, stawiając na technologię. Działa tam system maskowania dźwięku, który emituje fale radiowe na częstotliwości zbliżonej do ludzkiej mowy i tłumi głosy współpracowników. Są tacy, którzy potrzebują zupełnej ciszy - dla nich projektuje się kameralne, wyciszone “biblioteki”. W nowopowstających biurach są oddzielne miejsca i do rozmów telefonicznych, i do zespołowych narad tak, żeby nikt nikomu nie przeszkadzał.


Wiele osób denerwuje to, że przez cały dzień koledzy mogą obserwować każdy ich ruch. Żeby zapewnić pracownikom więcej prywatności wystarczy wstawić do open space’u odpowiednie meble, które trochę go zamkną. W biurze Wyborowej Pernod Ricard według projektu Massive Design zamontowano w holach fotele z szerokimi bokami, które postawione naprzeciw tworzą kameralne miejsca do rozmów.



Pufy, kanapy, hamaki, niskie stoliki, dywany - rozrzucone po biurze strefy wypoczynku mają sprawić, że w czasie przerwy poczujesz się w pracy trochę jak w domu i naprawdę odpoczniesz. Ale nie ma obowiązku odpoczywania, bo jeśli wolisz pracować leżąc w hamaku niż siedząc przy biurku, nic nie stoi na przeszkodzie.


Właśnie ta różnorodność jest najważniejszą zaletą nowoczesnych biur, bo pozwala odnaleźć się w jednym miejscu ludziom o różnych temperamentach i potrzebach. Umożliwia też bardziej cywilizowany rodzaj hot deskingu, o którym niedawno pisaliśmy. Wybór między biurkiem a biurkiem to nic ciekawego, ale wybór między stołkiem barowym, kanapą a podwieszanym krzesłem brzmi całkiem atrakcyjnie.


Chociaż zachodnie trendy docierają do Polski z pewnym opóźnieniem, chyba nie musimy się martwić naszymi biurami. Znienawidzony open space dotarł do nas stosunkowo niedawno, a duże firmy całkiem szybko zainteresowały się świadomą, twórczą aranżacją przestrzeni pracy. Na szczęście widzą, że możliwość skupienia jest w pracy dużo ważniejsza od piłkarzyków i darmowych napojów.