Programista w podróży.

W 2016 roku Polacy najchętniej wygrzewali się na plażach nad Morzem Bałtyckim, ale nie tylko. Wielu naszych rodaków podróżowało także do Włoch i Chorwacji. Niektórzy poszukiwali wygodnego zakwaterowania z basenem i klimatyzacją, inni stawiali na tańsze apartamenty i hotele. Wśród podróżujących było również wielu programistów. Wszak przecież koder też człowiek i musi doładować swoje algorytmiczne baterie. W tych podróżniczych rozważaniach zatrzymajmy się na dłużej właśnie nad wyjazdami programistów. Zastanawiacie się, czy wyprawy programistów różnią się bardzo od wyjazdów nieszczęśliwie przywoływanego nieustannie w przykładach jakiegoś tam Kowalskiego? A jakże, różnią się! Taki to już jest koder, że musi się wyróżniać. No, po prostu musi i już! Programista w podróży jest:

1. Praktyczny do bólu

Co tu dużo mówić: koder jest praktyczny do bólu! Mimo wszystko, to ścisły umysł. Taki programista, jak już postanowi, że wyrusza w podróż, nie zostawia niczego własnemu losowi. Działa zgodnie z maksymą, która mówi, iż najlepszy jest chaos dokładnie przygotowany. Koder musi mieć wszystko pod kontrolą. Spontaniczny wyjazd? Bez żartów! Niezaplanowany wyjazd to opóźnienia i nieprzewidziane koszty. Czy wyobrażacie sobie pisanie programu pod wpływem impulsu? Bez żadnego przemyślenia? Tutaj też jest program, program wyjazdu. Zanim koder wyjedzie, wyciśnie wszystkie możliwe informacje z internetu na temat celu podróży, zaopatrzy się w mnóstwo praktycznych aplikacji. Każdy dzień zostanie zaplanowany w Excelu. A potem – w drogę!

2. Stawia na on-line

Programista stawia bez wątpienia na usługi on-line zarówno przed podróżą, jak i w trakcie wyjazdu. Koder ma władzę nad swoją podróżą również dzięki dzielnemu dzierżeniu w jego dłoniach w pełni naładowanego laptopa, a coraz częściej także smartfonu. Taki straszliwy oręż bez problemu pozwoli zarezerwować bilet lotniczy lub autobusowy, umożliwi dopadnięcie wygodnego zakwaterowania w atrakcyjnej cenie, a do tego pozwoli niemal od pstryknięcia palcem dokonywać płatności.

3. Podróżuje zgodnie jego zainteresowaniami

Koderzy podróżują przede wszystkim zgodnie z ich zainteresowaniami. Niby wydaje się to logiczne, ale ich zainteresowania często odbiegają od zainteresowań przeciętnego Kowalskiego, którego nazwiskiem już się tutaj raz bezwstydnie posłużyliśmy. W rezultacie okazuje się, że w przeciwieństwie do niejednego Polaka, który wygrzewa się na plaży obwarowany parawanem, czy w sandałach i białych skarpetkach patrzy tępo na dziwne obrazy w jeszcze dziwniejszym Luwrze, programista gna z bijącym sercem do Brukseli czy Paryża, aby obcować z tamtejszymi miłośnikami komiksu lub podróżuje po Europie w poszukiwaniu murali z ulubionymi motywami z filmów SF.

4. Uwielbia gadżety

Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że również w podróży koder nie traci swojej pasji do gadżetów. Niektóre z nich pakuje do plecaka i zabiera ze sobą, inne kupuje już w podróży. Przy czym gadżety, jak to gadżety, nie muszą być wcale praktyczne czy szczególne pomocne w podróży. Ważne, że są w zasięgu programistycznej ręki. Odjazdowe aparaty fotograficzne lub nawet smartfony albo tablety można jeszcze jakoś usprawiedliwić w czasie wspinaczki górskiej, bo warto uchwycić na zdjęciach bajeczne widoki. Okazuje się jednak, że nierzadko w tym samym czasie w plecaku niejednego kodera znajdziecie również na przykład konsolę do grania. Może zabrał przez przypadek? Gdzie tam, to była pierwsza rzecz, jaką spakował!

5. Wykorzystuje wiedzę IT i nowe technologie

Wiedza na temat działania nowych technologii i komputerów to potężna broń w naszych czasach. Programista w podróży nigdy o tym nie zapomina. Nawet w malutkim hotelu na stepach mongolskich potrafi tak zmienić ustawienia routera w recepcji (najczęściej wszędzie ustawienia danych dostępowych to tradycyjne amin/amin), że spowalnia innym łączę, a przyspiesza własne i już może korzystać bez przeszkód z YouTube. Koder w podróży nie martwi się nawet wtedy, gdy się zgubi. Odpowiednia aplikacja błyskawicznie odnajdzie dla niego właściwą drogę, a przy okazji podpowie, gdzie zjeść nie tylko smacznie, ale także tanio.

6. Potrafi podreperować budżet

Programistę nie wzrusza nawet fakt, że kończą mu się środki na kontynuowanie podróży. Nawet jeśli zdarzyło się coś nieprzewidzianego, jak zgubienie gotówki lub jej kradzież (chociaż najczęściej programista nie zabiera gotówki), koder macha ręką. Odpala internet, znajduje odpowiednie zlecenie i zdalnie wykonuje pracę. Gdy potrzeba, realizuje również kolejne zlecenie. Nigdzie się nie spieszy. Nie ma problemu z tym, że w jego podróży na chwilę pojawiła się przerwa. Na pewno wykorzysta ją twórczo.

7. Tęskni za programowaniem

Dokładnie tak, moi drodzy. Prędzej czy później prawdziwy koder zatęskni za programowaniem. W końcu najczęściej to jego życiowa pasja. Patrząc gdzieś na niesamowitą panoramę Alp, nasz koder w podróży nagle załka, zakwili, łza zakręci się w jego programistycznym oku, a w sercu zakłuje brak. I będzie to nie tylko brak nowo napisanych linijek kodu, brak znienawidzonego debugowanie, ale także brak tego ciśnienia, które narasta, gdy deadline skrada się z znienacka za plecami i jak gdyby nigdy nic, wali programistę w głowę, chichocząc przy tym bezczelnie. I co robi wtedy koder w podróży? Wydmuchuje nosek, chwyta plecak i wraca do domu. Jak najszybciej. Chociażby stopem!

A Wy jak podróżujecie? Przyznajcie się! Nie chcecie? A wiecie, jak wkurzyć kodera? My wiemy, a wy możecie o tym przeczytać w naszym artykule.