Dojeżdżajmy rowerem do pracy!

Rowery to skuteczny sposób na ograniczenie korków w miastach. W wielu europejskich krajach pracownicy są premiowani za to, że przyjeżdżają do pracy na dwóch kółkach, otrzymując za to nawet 25 eurocentów za kilometr. A jak to wygląda w Polsce?

Sprawdziliśmy dane firmy badawczej Deloitte i wynika z nich, że z powodu korków, mieszkańcy siedmiu największych miast w Polsce, dojeżdżając do pracy samochodem, tracą w sumie 13,7 mln zł dziennie, czyli ponad 3,6 mld zł rocznie. W ciągu ostatnich 3 lat koszt korków dla kierowcy próbującego dotrzeć do pracy własnym samochodem wzrósł o 4,4% i wynosi średnio 3 034 zł rocznie. Największe koszty ponoszą osoby jeżdżące po Warszawie, Wrocławiu i Krakowie. Przy okazji dodajmy, że polska stolica należy do jednego z najbardziej zakorkowanych miast świata.

Wiadomo, że niektórzy jeżdżą ze względu na zdrowie lub nie stać ich na samochód, ale są też tacy, jak ja, dla których rower to styl życia i nic tu nie mają do rzeczy korki, odległość z domu do pracy itd. Jeżdżę rowerem i nic tego nie zmieni. Moje dwa kółka to świetny sprzęt, o który dbam i to jest część mojego image.
Karol, Programista ASP.NET MV

Jak dojeżdżają do pracy w Europie?

Zachód Europy już dawno ma za sobą zachłyśnięcie się motoryzacją. Teraz coraz silniej obserwujemy tam tendencje proekologiczne, które, przy okazji, rozwiązują problemy z korkami. Okazuje się, że ponad 4,5% Francuzów dojeżdża do pracy na rowerach, a w krajach Beneluxu jest to nawet 30% dorosłych obywateli. Taki środek transportu jest mocno propagowany i jednocześnie premiowany w Europie.

Moja przyjaciółka, która mieszka na wsi pod Berlinem i pracuje w stolicy Niemiec, już 10 lat temu, wspominała, że jej szef załatwił rowery firmowe, które podobnie jak w Warszawie Verturilo, można zostawiać w różnych miejscach. Były dostępne tylko dla pracowników. Moja przyjaciółka dojeżdżała rowerem do stacji, potem kolejką do biura i z powrotem znowu do domu rowerem. Wszystko razem zabierało około 45 minut. Oczywiście w Niemczech prawo i państwo sprzyjają rowerom.
Monika, HR Manager

W wielu krajach pracownicy mogą liczyć na dodatkowe gratyfikacje za to, że przyjeżdżają do pracy na rowerach. Jest tak między innymi w Holandii, Danii i w Niemczech. W Belgii, na przykład, każdy przejechany do lub z pracy kilometr na dwóch kółkach to zarobek w wysokości 20 eurocentów dla rowerzysty. Jeszcze więcej otrzymują Francuzi dojeżdżający do pracy rowerem, bo 25 eurocentów za każdy kilometr, a kwota ta jest zwolniona z podatku, natomiast Brytyjczycy mogą liczyć na 20 pensów za każdą przejechaną milę (1,6 km). Mało tego, w takich krajach, jak Holandia czy Wielka Brytania, pracownicy nie muszą nawet posiadać własnych rowerów, ponieważ mają do dyspozycji służbowe. A jak to wygląda w Polsce? Postanowiliśmy zbadać tę kwestię.

Polski pracownik na rowerze

W raporcie CBOS przeczytaliśmy, że 70% Polaków jeździ na rowerach, w tym 22% systematycznie, a 35% od czasu do czasu. Znaleźliśmy również dane TNS Polska, z których wynika, że do pracy dociera na dwóch kółkach już 6% naszych rodaków. Te liczby pokazują, że nie mamy się czego wstydzić w Europie, a trzeba tylko wyrobić odpowiednie nawyki wśród naszych rodaków. Pozytywną tendencję rowerową obserwujemy już od kilku lat. Na przykład pomiędzy 2010 a 2015 rokiem liczba rowerzystów w Warszawie wzrosła trzykrotnie, natomiast obecnie ruch rowerowy to niemal 3% wszystkich podróży po stolicy.

To jednak nie wszystko, ponieważ także coraz więcej polskich pracodawców zachęca swoich pracowników, by przyjeżdżali do pracy na rowerach. Okazuje się, że polskie firmy idą w ślady przedsiębiorstw działających na Zachodzie Europy. Przykładem może być krakowski deweloper gier, Ganymede, który w ramach akcji „Trójka za dwa kółka” płaci 3 zł dziennie pracownikom za przyjazd do pracy rowerem (rocznie mogą dorobić nawet 700 zł). Inny przykład to sopocka firma również z branży IT – Blue Media, która przekazuje pracownikom 1 zł za każdy przejechany kilometr. Na tym tle ciekawie wyróżnia się Allegro, które w swojej poznańskiej siedzibie przygotowało szereg udogodnień dla osób przyjeżdżających do pracy rowerem, np. wiaty, pod którymi można zaparkować 100 jednośladów, a drzwi do nich zamykane są na elektroniczne karty, szatnie dla rowerzystów z prysznicami.

Ostatnio umówiłem się ze znajomym po pracy i on przyjechał rowerem. Powiedział, że przytył po zimie i postanowił przesiąść się na rower. Mam też znajomego, dla którego rower to pasja, ma profesjonalny sprzęt i od wczesnej wiosny do późnej jesieni jeździ prawie codzienne do pracy rowerem. Przyjeżdża, bierze prysznic, wkłada świeży T-shirt i jest gotowy do zadań.
Krzysztof, Senior Oracle/ETL Developer

Podaliśmy tylko kilka przykładów, ale nawet one już pokazują, że pracodawcy mają coraz większą świadomość korzyści, jakie wynikają z jeżdżenia rowerami. Przede wszystkim pracownicy mają lepszą kondycję, są zdrowsi, a to oznacza, że rzadziej chorują. Podróżowanie na dwóch kółkach to także mniejsze korki i mniejsza strata czasu, czystsze powietrze, a także oszczędność pieniędzy, nie mówiąc już o tym, że czasami można zarobić, jadąc rowerem do pracy. W takiej sytuacji trudno mówić tylko o chwilowej modzie na dwa kółka. Coraz częściej ich wybór to, po prostu, rozsądna decyzja. Cóż, przesiadamy się zatem na rowery!