Algorytm na talerzu. Co jadają programiści?

W stereotypowym ujęciu programista to taki osobnik, który lubuje się w prezentowaniu swoich trofeów w postaci opakowań po jedzeniu – najczęściej po pizzy. Pewna ludowa maksyma głosi również, że językiem, jakim najlepiej można porozumieć się z programistą, jest język jedzenia. Bez względu na to, ile w tych wszystkich stwierdzeniach jest prawdy, niezaprzeczalny fakt jest taki, że koder jeść musi i kropka. Tutaj jednak dochodzimy do innego, zasadniczego problemu natury formalnej: co takiego jadają programiści? W zasadzie to samo, co inni ludzie. W tym miejscu można byłoby zakończyć artykuł, gdyby nie jedno „ale” – są takie dania, które bardzo mocno kojarzą się ze środowiskiem koderów. Do klasyki programistycznego menu można zaliczyć takie jedzenie, jak:

Pizza

Prawdziwa kwintesencja pożywienia ludzi od kodowania. Wyraz niezależności i dobrego smaku. Chciałoby się napisać, że to zdecydowanie coś więcej niż tylko jedzenie – to symbol. Puste opakowania po pizzy okupujące w twórczym nieładzie biurko niejednego programisty to znak, że w tym miejscu można znaleźć człowieka zapracowanego, co to nad poziomy wylatuje, wznosi się ponad przyziemne, banalne stanie przy garach i rozwiązuje nieustannie problemy programistyczne, sieka algorytmy do projektu, podsmaża funkcje, dusi bugi. A to wszystko nie wstając od biurka, nie zabierając rąk z klawiatury, zagryzając jedynie od czasu do czasu zawsze błyskawicznie stygnącą pizzę. Przy okazji warto dodać, że pizza od dawna fascynowała nie tylko programistów, ale również filmowców (np. „Mystic Pizza”, „Killer”), projektantów mody (np. Jeremy Scott), twórców gier (np. „Pizza Syndicate”) itd.

Hamburger

Kolejna legenda kulinarna, która miała niebagatelny wpływ na rozwój nowych technologii. Danie idealne, żeby pozwolić odpocząć zmęczonym stukaniem w klawiaturę palcom (spróbujcie zjeść prawdziwego, dużego hamburgera jedną ręką, druga kodując!) i okazja na odrobinę relaksu. Hamburger to również symbol oporu wobec straszliwego, zdrowego jedzenia, które bezczelnie ingeruje w styl życia prawdziwego kodera. Przy okazji hamburger to także wyprawa w świat kulinarnych rozkoszy nie tylko mięsożernych osobników (coraz częściej dostępne są już burgery w wersji wege). Jeśli myślicie, że hamburger jest symbolem śmieciowego jedzenia, taki pogląd jest już passé. Hamburger staje się coraz bardziej wykwintną kanapką, serwowaną przez eleganckie restauracje i to w różnych wersjach (np. z bułką brioche i gęsią confitowaną). Warto dodać, że hamburger był jednym z najpopularniejszych dań zamawianych w polskich barach i restauracjach w 2014 roku.

Zupka chińska

Jedzenie dla prawdziwych koneserów. Idealny brak jakiegokolwiek smaku zamknięty w błyskawicznej formie instant. Dzięki temu żadne wyrafinowane doznania kulinarne nie rozpraszają i nie odrywają od kodowania, a żołądek i tak się zapełnia. Do tego danie idealne, gdy zbliża się deadline i trzeba robić jak najkrótsze przerwy w pracy:

  • można kodować w czasie rozrywania paczki zębami i wysypywania zawartości do miski;

  • można kodować, czekając aż zagotuje się woda w czajniku;

  • można kodować, czekając aż rozmięknie makaron;

  • można kodować, jedząc jedną ręką.

Przy okazji ciekawostka: tzw. zupka chińska jest japońskim wynalazkiem z 1948 roku, a jej ojcem jest niejaki Momofuku Ando. Warto również dodać, że najwięcej tego rodzaju zupek zjada się w… Chinach (około 40 mln sztuk rocznie). Cóż, w tym państwie mieszka naprawdę wielu programistów.

Frytki

Frytki, których ojczyzną jest Belgia (dokładnie region Namur), to doskonały dodatek do wszystkiego (jednak nie, z pieczywem chyba zbyt dysonansuje). Nic dodać, nic ująć – same zalety: frytki dostępne są na telefon, stanowią prawdziwą bombę kaloryczną i dostarczają tym samym dużo energii, są smaczne, a co najważniejsze – można je konsumować, używając tylko jednej ręki, a drugą – pracować. Pewnym problemem może być jednak ta pokryta tłustymi plamami klawiatura. Jeśli jednak ktoś zauważa takie niedogodności, oznacza to, że nie skupia się odpowiednio na pracy, a mówiąc dosadnie: obija się!

Spaghetti

Doskonałe danie dla tych programistów, którzy nagle stracili zapał do kodowania lub natrafili na problem, którego nie potrafią od razu rozwiązać. Chwila relaksu nad ogromnym talerzem pełnym długiego makaronu to idealna okazja, żeby przemyśleć różne rozwiązania, jednocześnie delektując się smakiem. Nic tak nie uspokaja, jak nawijanie makaronu na widelec, długie, wydające się nie mieć końca, cierpliwe, precyzyjne, jednostajne, przeciągłe, rozwlekłe, niemal wieczne. A potem to wciąganie spaghetti w otwór gębowy z delikatnym, jednostajnym siorbaniem, które oczyszcza umysł i przygotowuje go do kolejnego starcia z oporną materią kodu. Tylko te plamy po sosie na spodniach i bluzce! Ale taka jest cena kreatywnego jedzenia.

Zdjęcie obiadu

Idealne rozwiązanie dzień przed deadline’em – nie trzeba w ogóle odrywać się od pracy, wystarczy tylko zerkać od czasu do czasu na zdjęcie. Na fotografii może być dowolne danie w zależności od indywidualnych preferencji programisty. Warto jednak zaciskać mocno zęby, ponieważ od tego patrzenia żołądek produkuje soki trawienne jak szalony. Przy okazji można ćwiczyć silną wolę: wyjdę na lunch, czy nie wyjdę?

Uwaga! Przed spożyciem powyższych dań dobrze się zastanów bądź skonsultuj się z dietetykiem lub z farmaceutą (poszukując specyfiku na ból głowy spowodowany zbyt dużym wyborem potraw), gdyż każde z wymienionych dań może negatywnie wpłynąć na twój organizm, wywołując wyrzuty sumienia (liczba kalorii!), a nawet rozstrój żołądka.