Nasza strona używa cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień w przeglądarce. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Inkubator IT w PWPW

Na stażu możesz pracować nad projektem, którzy rzeczywiście jest potrzebny w firmie, masz wsparcie doświadczonego zespołu i elastyczne godziny.
16 11 2017

Rozmawiamy o nowym programie praktyk Inkubator IT z Jakubem Cieślikiem z Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Jakub opowiada o pracy w państwowej spółce, ale przede wszystkim o szczegółach rekrutacji i o tym, co czeka Cię na stażu w PWPW.

Kiedy pytałam programistów, czy mogą znaleźć pracę w PWPW, odpowiadali: „Jak się dłużej zastanowię, to tak, ale nie przyszłoby mi to do głowy”.

PWPW ma na Mokotowie własny „software house” liczący około 150 osób, co może być sporym zaskoczeniem. Wytwórnia kojarzy się raczej z produktami takimi jak dokumenty czy banknoty. Tymczasem jednym z najbardziej dynamicznie rozwijanych obszarów w PWPW jest dział wytwórczy IT. A nasz zespół tworzą wysokiej klasy specjaliści – analitycy, testerzy i deweloperzy.

Czy odpowiedzią na braki rąk do pracy na rynku IT jest inicjatywa programu stażowego?

Tak, Inkubator powstał, aby nadążyć za potrzebami rynku. W 2018 roku realizujemy pierwszą edycję programu i już mogę powiedzieć, że cieszy się on ogromnym zainteresowaniem. Po naszym pierwszym ogłoszeniu rekrutacyjnym zgłosiło się ponad 400 kandydatów.

Macie dużo zgłoszeń, a jak wygląda rekrutacja? Jeśli ktoś wysyła do was CV, co powinien w nim zawrzeć?

Z mojej perspektywy najbardziej interesująca jest tematyka projektów, w jakich kandydat brał udział. Może to być przykładowo opis projektu zrealizowanego podczas studiów na zaliczenie. Mile widziana jest również informacja o językach programowania, w których umie się pisać, cenimy wiedzę z obszaru zwinnego prowadzenia prac programistycznych. Dobrze, aby kandydat określił także, w jakich obszarach chciałby się rozwijać i pracować oraz na jakim poziomie jest jego wiedza biznesowa – mam na myśli staże lub praktyki.

Coś, czym można się pochwalić.

Jak najbardziej. Cenimy otwartość na współpracę z zespołem, umiejętność budowania dobrych relacji międzyludzkich, uczestnictwo w projektach na uczelni czy w wolontariatach. Takie informacje pozwalają dostrzec w kandydatach nie tylko programistów, ale także ciekawych ludzi, z którymi warto pracować. Nie jesteśmy robotami, cenimy zainteresowania i otwartość. W pracy spędzamy połowę swojego dorosłego życia, dlatego liczy się atmosfera, jaką tworzymy w zespole.

Jak oceniany jest kandydat?

Podczas rozmowy pytam, czego dokładnie dotyczył projekt lub projekty, w których uczestniczył kandydat, jaka technologia została wybrana i dlaczego, jakie napotkał trudności, co poszło łatwo i – wreszcie – jaki był efekt prac. Niektórzy załączają swoje repozytorium na GitHubie, co jest dobrym pomysłem. Mogę wejść, podejrzeć kod, zobaczyć, jak ktoś programuje, a tym samym w jaki sposób myśli.

Jeśli widzę w CV aplikacje, które kandydat napisał, albo pozycje literatury z języka, które przeczytał i według których teraz pracuje, to z pewnością się do niego odezwę.

Jak kandydat może pokazać swoje mocne strony? Jak wygląda praktyczna strona rekrutacji?

Na początku wysyłamy mailem zadanie programistyczne. Składa się ono z trzech podzadań, na których rozwiązanie kandydat ma dwie godziny. Tych, którzy uzyskają odpowiednio wysoki wynik, zapraszamy do PWPW. W trakcie spotkania wręczamy test sprawdzający podstawy znajomości języka C#, a później odbywa się rozmowa rekrutacyjna. Ostatnim etapem rekrutacji jest rozmowa kadrowa.

Pierwszy etap: co sprawdzacie testem online?

Przede wszystkim sprawdzamy, czy kandydat myśli logicznie. Muszę przyznać, że niestety wiele osób ma problemy z myśleniem ścisłym i z wnioskowaniem. Taka podstawowa weryfikacja: czy kandydat potrafi przeczytać zadanie, przekształcić dane i zwrócić odpowiedni wynik. Zadania mają różny stopień trudności, ale są dostosowane do możliwości studentów pomiędzy II a V rokiem. Nawet jeśli ktoś uzyska niezadowalający wynik, zawsze przeglądam nadesłany kod i zastanawiam się, o co tak naprawdę chodziło autorowi. Jeśli coś nie wyszło, a dostrzegam potencjał kandydata, to zapraszam go na rozmowę rekrutacyjną.

Jest duży odsiew?

To dopiero pierwsza edycja, ale już widać pewne tendencje. Ci, którzy zaliczają test na sto procent, nie mają się o co martwić. Pozostali muszą nas czymś zaintrygować, aby przejść przez sito rekrutacyjne. Proszę pamiętać, że choć PWPW jest spółką skarbu państwa, prowadzi także działalność komercyjną. Staż jest płatny, więc musimy wybierać najlepszych kandydatów.

Rozmawiając z programistami, pytałam, jakie stanowisko pracy można u was dostać. Pierwsze to było Java, tak was widzą.

Jesteśmy przede wszystkim .Netowcami. Większość naszych projektów jest prowadzona właśnie w .Necie oraz w C#. Ale potrzebujemy także niskopoziomowych programistów C do spraw związanych z programowaniem mikrokontrolerów, chipów, które już niedługo będą w dowodach osobistych. Natomiast w Inkubatorze skupiamy się na C#, a w przyszłości zajmiemy się także Javą.

Wracając do procesu rekrutacji: powiedzieliśmy już, jak wygląda pierwszy etap. A drugi?

Na drugim etapie kandydaci rozwiązują tradycyjny test na papierze. Wciąż go ulepszamy, niedawno wprowadziliśmy nową wersję. Sprawdzamy, czy wiedzą, co to jest dziedziczenie, do czego wykorzystywane są interfejsy. Są podstawowe pytania z algorytmów, ze znajomości HTML-a i CSS-a, jest jedno pytanie z amerykańskiego testu GMAT. Pytamy, jak będzie działała dana funkcja, pętla, jaki będzie wynik. Są też oczywiście zadania, w których trzeba napisać własną funkcję i zasymulować jej wykonanie. Pytania są raczej praktyczne. Usuwamy to, co denerwuje programistów podczas rozmów, pytania typu: czy podany kod jest prawidłowo zapisany. A tam takie zagadnienie, że normalnie każdemu piszącemu kod kompilator, by podpowiedział, że robi źle.

I to się odbywa się w PWPW. Jaka jest atmosfera w trakcie tych zadań?

Dla większości kandydatów do Inkubatora to pierwsza rozmowa rekrutacyjna w życiu i to musimy brać pod uwagę. W ciągu pierwszych 15 minut bariera stresu opada i kandydaci są zazwyczaj rozluźnieni. Ja też z nimi rozmawiam, raczej na poziomie koleżeńskim. Mówimy sobie pan/pani, ale nie wprowadzam sztywnej atmosfery. Chodzi o to, żeby nie skupiać się na stresie.

Czy jest Pan obecny na wszystkich etapach?

Kiedy kandydat pisze test, to nie jestem potrzebny. Później w czasie rozmowy czasami pytam o odpowiedzi: dlaczego pan tak zrobił, dlaczego pani tak uważała. Jest też rozmowa po angielsku. Dokumentacja, kod – wszystko tworzymy po angielsku.

Wracając do rekrutacji: macie jakiś rys idealnego kandydata? Kiedy ja rekrutowałam programistów C, było dla mnie ważne, żeby to był człowiek, który zastanawia się, jak coś jest zrobione. Tacy ludzie często w dzieciństwie rozkładają zabawki na części tylko po to, żeby zobaczyć, jak są skonstruowane. To bardzo fajna cecha przy programowaniu niskopoziomowym.

Pracujemy w językach wysokopoziomowych, a to trochę inna bajka. Programowanie niskopoziomowe cechuje się tym, że wciąż trzeba wynajdować koło na nowo. My od tego odchodzimy – stawiamy na pracę w grupie.

Czyli komunikatywność?

Tak, chociaż wiemy, że z tą cechą bywa różnie. Pracujemy zgodnie z metodyką zwinną, dlatego w Inkubatorze zachęcamy stażystów do interakcji. Staramy się wprowadzać czysty Scrum, bez udziwnień. Uczymy naszych stażystów komunikacji, tak aby w ciągu 15 minut podczas każdego Daily odezwały się wszystkie osoby.

Wiemy, że na początku trzeba przełamać bariery autoprezentacji i komunikacji. Szkoda, że nie uczymy się w szkołach podstawowych oraz liceum retoryki lub autoprezentacji. Podczas planowania czy weryfikacji sprintu nasi stażyści muszą wyrazić swoje zdanie. To nie jest łatwe dla programistów, którzy często są introwertykami. Jednak dzięki dobremu opiekunowi to zawsze się udaje. Opiekunami są osoby, które miały już do czynienia i ze szkoleniami, i z pracami programistycznymi.

Wcześniej pracował pan w firmach, w których tworzyło się projekty komercyjne. Czy praca w państwowym przedsiębiorstwie bardzo się od tego różni?

Dla programisty nie różni się niczym. Dla mnie różnica jest znacząca, bo mogę sobie pozwolić na to, żeby dobrze wyszkolić tych ludzi. W porównaniu z innymi firmami PWPW bardzo dużo inwestuje w ludzi.

Ludziom z IT zależy na rozwoju, ale często uczą się po łebkach, bo rzuca się ich na głęboką wodę. To zwykle działa, ale z uszczerbkiem na jakości, dlatego porządna inwestycja w ludzi to cenna rzecz. Jak to wygląda na stażu?

Mamy przede wszystkim studentów i proponujemy im pracę w minimum jednej drugiej etatu. Trzeba się zmieścić pomiędzy pół a całym etatem, po prostu. Wiem, że łączenie studiów i pracy nie jest łatwe, ale tak to jest w IT. Pamiętam, że u mnie na trzecim roku wszyscy już pracowali. Dostosowujemy się do możliwości stażysty, proponując elastyczny czas pracy. Do stażystów podchodzimy jak do osób mogących samodzielnie wykonywać zadania. Od początku traktujemy ich poważnie.

Ok, a co dzieje się na ostatnim etapie rekrutacji – rozmowie kadrowej?

Jest test psychologiczny – sprawdzamy, jak kandydat będzie się odnajdywał w grupie. No, ale to są programiści. Nasza tolerancja na introwertyzm jest bardzo wysoka. Wiemy, że otwartość i odwaga do pracy w grupie przychodzą z czasem, nie każdy się z tym rodzi. Ale jeżeli ktoś zupełnie nie będzie potrafił pracować w grupie, a będzie bardzo dobry, no to cóż, koszula w kratkę i też znajdziemy dla niego miejsce.

Przechodzimy rekrutację, przechodzimy weryfikację i wreszcie zaczynamy pracę. Co na początek?

Przez trzy miesiące trwa typowy inkubator – rozwijamy umiejętności stażystów. Określamy obszary, w których musimy ich doszkolić, żeby zdobyli umiejętności, które będą u nas wykorzystywać. Nie bawimy się w prehistorię informatyki typu .Net 2.0, wchodzimy w najnowszą wersję .Neta, najnowszą wersję EF Frameworka. Po prostu u nas w firmie korzystamy z najnowszych technologii: z Angulara 4 zamiast JS, z TypeScriptu zamiast JavaScriptu.

Te trzy miesiące staramy się podzielić na minimum sześć sprintów. Pierwszy planujemy my, mamy ułożony backlog. Programiści mają też ułożony backlog pierwszego projektu: nie jest tak, że za każdym razem siadają do nowego zadania – to jest całościowy projekt, nad którym pracują od początku.

Czy on jest ściśle powiązany z tym, co robicie w PWPW?

Jest powiązany z tym, co by się w naszej firmie przydało. Jeżeli wyjdzie, to będziemy z tego korzystać. Później już dostosujemy plan szkoleniowy, więc sprint backlog jest za każdym ustalany ze stażystami. To też jest nowość względem oferty rynkowej, która zwykle wykorzystuje stały tryb szkoleniowy. A po trzech miesiącach chcemy wysłać stażystów na dwutygodniowy bootcamp.

I co dalej?

Umowa, którą podpisujemy na początku, jest dwuletnia. Oferujemy po prostu zatrudnienie w Wytwórni. Nie szkolimy przez całe trzy miesiące, bo tego nikt by nie zniósł. Prace nad projektem zaczynamy już od trzeciego tygodnia stażu. Później stażyści są sukcesywnie wdrażani do bieżących projektów i tam trafiają na doświadczonych ludzi.

Jacy to są ludzie, kto u was pracuje?

To jest coś, czego nigdy nie miałem w poprzednich firmach. Wcześniej pracowałem przede wszystkim z ludźmi młodymi, osoby powyżej 30 lat to było może 10%. A tutaj można się uczyć od każdej grupy wiekowej: pracują tu programiści, którzy mają wiele lat doświadczenia, osoby na ścieżce seniorskiej czy specjalistycznej. Nietypowo dla branży IT w PWPW można spotkać osobę w każdym wieku.

A dlaczego pan zdecydował się tu pracować?

PWPW to prestiżowa instytucja, która daje stabilne zatrudnienie, co jest dla mnie ważne. Pracując w PWPW, można spokojnie planować życie prywatne i jednocześnie się rozwijać.

Podsumowując: jeśli ktoś przyjdzie do was na staż, co może zyskać?

Przede wszystkim odbędzie wymagane praktyki studenckie. Na pewno nauczy się nowych technologii – przychodzą tu ludzie, którzy chcą pisać w C# oraz .Necie, więc idziemy w jednym kierunku. Poza tym zdobędzie doświadczenie zawodowe: nauczy się pracy w grupie, w czystym Scrumie. I myślę, że zechce z nami pracować dłużej.

Widzę Inkubator jako uzupełnienie studiów, płynne przejście – z przestrzenią na ciągłe uczenie się, ale już praktycznie, na rynku pracy. W Stanach uczelnie często łączą się w ten sposób z firmami komercyjnymi. W Polsce jeszcze trochę brakuje takiego podejścia, a ten projekt tak mi się kojarzy.

Cieszę się, bo właśnie do tego dążymy.

Jeśli czyta nas student zainteresowany stażem w Inkubatorze, co powinien zrobić?

Jeżeli chcesz spróbować swoich sił w programie stażowym Inkubator, zachęcam do wysłania CV na adres inkubator@pwpw.pl.