2d9c71ba879046eb02bb2b2b6c57c6d12264ece4a6efd081e8 pimgpsh fullsize distr
DataArt działa od 1997 roku. Zajmuje się konsultingiem i outsourcingiem usług IT. Jej polskie biura zlokalizowane są w Lublinie i Wrocławiu.

Michael Lazar jest weteranem branży telekomunikacyjnej – zajmował wysokie stanowiska związane z projektowaniem systemów, inżynierią i rozwojem oprogramowania w trakcie ostatnich dwóch dekad. Do DataArt dołączył w roku 2016, by poprowadzić projekty związane z telekomunikacją, skupiając się na najbardziej wymagających obszarach rynku – wydajności systemów, NFV, SDN i bezpieczeństwie.

 

 

Czy branża telekomunikacyjna jest mniej więcej jednolita, czy może być podzielona na odrębne części?

Telekomunikacja jest do pewnego stopnia uregulowaną branżą, z prawami, regulacjami i odpowiedzialnością. Ale jest także jej ogromna część, która jest nieuregulowana – na przykład aplikacje OTT takie jak Skype. Całość tworzy interesującą mieszankę.

 

DataArt zaczęła działać w tej branży w tym roku. Jak zostało to zorganizowane?

To nasza najnowsza praktyka, ale DataArt zdecydowanie miała dużą pulę specjalistów i odpowiednie doświadczenie. Po prostu nie organizowaliśmy się w wydzieloną praktykę. Myślę, że najważniejszym powodem, dla którego zaczęliśmy to robić jest rozwój telecomu w ciągu ostatnich kilku lat. To odejście od zamkniętego oprogramowania i hardware’u – bardzo hermetycznych systemów – i dość małego ekosystemu, w którym jest niewiele graczy i dostawców.

Około 6 lat temu firmy działające w branży telekomunikacyjnej zdecydowały się zmienić sposób w jaki prowadzą biznes na bardziej wszechstronny i dostarczać nowe produkty szybciej. To z kolei spowodowało dużą zmianę na rynku. Dedykowane oprogramowanie zamknięte zaczęło przechodzić w systemy open source i otwarte standardy. Teraz rozwiązania sprzedawcy A mogą swobodnie komunikować się z rozwiązaniami sprzedawcy B. To stopniowe przejście z wielkiego sprzętu i zamkniętego oprogramowania do modelu software-only i wirtualnych rozwiązań. Żaden przedsiębiorca nie myśli w tej chwili o ustawieniu serwerów DNS, sieciowego, bazy danych i serwera WordPress jako fizycznych urządzeń. Są wirtualne i dziś stało się to normą. Ale w telecomie dopiero się to zaczyna. Częściowo ze względu na złożoność, ale także w związku z niezawodnością i elastycznością, które są wymagane.

Branża jako taka przechodzi ogromną zmianę i jesteśmy szczęśliwi, że możemy być jej częścią pracując z ETSI NFV – grupą z Europejskiego Instytutu Norm Telekomunikacyjnych zajmującą się wirtualizacją funkcji sieciowych . Dla DataArt ruch w branży stwarza doskonałą szansę, ze względu na to, że dziś cały proces związany jest z oprogramowaniem i integracją oprogramowania. Kiedyś mieliśmy do czynienia z ograniczona ilością (około dziesięcioma) firmami pracującymi na sprzęcie, teraz wiele firm zajmuje się bardzo zróżnicowanymi rzeczami na ogromnym rynku telco. Dlatego to robimy.

 

Co jest w tej chwili robione w ramach tej praktyki?

To, czym się teraz zajmujemy to – w części – budowanie uznanej kompetencji w branży. Mówiłem już o ETSI – instytucji, która zajmuje się praktycznie wszystkim, na przykład kontrolą tego, jak w Europie działa telewizja. To jest jedna, konkretna grupa z którą współpracujemy i pomagamy im. Mamy doświadczenie. Ale organizujemy się wewnętrznie budując naszą reputację i biorąc udział w różnych projektach. Dociera do nas uznanie i potwierdzenie, że jesteśmy w odpowiednim miejscu.

Mamy również klientów z obszaru telco i skupiamy się na coraz większych kontraktach. Naprawdę pomagamy w transformacji branży i wykorzystujemy zdolność DataArt do dostarczania kompletnych rozwiązań. Idzie nam to dobrze, krok pierwszy to wybudowanie renomy w branży bez wydawania niepotrzebnych pieniędzy na marketing.

 

Telecom jest bardziej skomplikowany niż inne branże?

Telekomunikacja, w porównaniu do wszystkich innych sektorów IT, jest zdecydowanie bardziej złożona - zależnie od obszaru, w który pracujemy. Networking operatorów mobilnych jest bardziej żywy niż w przypadku jakichkolwiek innych dostawców. Część dotyczy regulacji, część kompatybilności. Dzwonisz teraz do Japonii – telefon po prostu dzwoni, ale nikt nie myśli o tym, jak to działa w szczegółach – większość dzieje się za kulisami. Dodatkowo wchodzą tutaj w grę również tak ważne rzeczy jak fakturowanie czy systemy wsparcia. Co więcej, mamy teraz aplikacje OTT – komunikację najnowszej generacji – działające w czasie rzeczywistym. Aspekt OTT jest na samym szczycie globalnej infrastruktury i korzysta z niej. Takie aplikacje aktywnie wpływają na branżę i to jest dobre, dlatego że zmusza ją do ciągłego rozwoju i zmian.

W zeszłym roku braliśmy także udział w Tedhack, globalnym spotkaniu developerów telecom, a w tym roku sponsorujemy trzy lokalizacje tego eventu – Woroneż, Kijów i Nowy Jork. To zupełnie odmiennie działania niż – na przykład – ETSI, która skupia się na standardach. Tedhack to przede wszystkim zręczni programiści, składający w całość elementy open source i – często – ich własną technologię kodowania, którzy znajdują fenomenalne rozwiązanie w ciągu jednego dnia. Branża rozwija się w kierunku ścisłego związku tych dwóch tendencji, to ewolucja nowego cyklu technologicznego.

 

Czy operatorzy telekomunikacyjni są konserwatywni?

Są niesamowicie konserwatywni. Ale tak jak wspominałem wcześniej – zmiana rozpoczęła się 6-7 lat temu, a teraz oczekują, że stanie się faktem. Niektóre firmy działają szybciej niż inne, ale każdy przesuwa się do przodu i zmienia, a silnikiem tej zmiany jest chęć dostarczania usług szybciej. Są firmy, które potrafią dostarczać nowe rozwiązania i funkcjonalności każdego tygodnia. Co ma sens, kiedy mówimy o usługach w chmurze i wirtualizacji. I jeśli firma z branży telecom jest w stanie wypuścić coś w czasie krótszym niż rok – radzi sobie fantastycznie! Te najszybciej zmieniające się są w stanie osiągnąć to w ciągu 6 miesięcy, ale większość firm wciąż działa w 18-miesięcznym cyklu technologicznym. Celem jest gotowość do wystartowania nowych rzeczy w ciągu tygodnia - tak, jak robią to przedsiębiorstwa z innych branż. Jeśli zapytasz o to jakie rozwiązania chcą prezentować – to właśnie o to chodzi, nikt jeszcze nie zna odpowiedzi na to pytanie. Branża teraz zmienia infrastrukturę służącą wsparciu tej rewolucji.

Niektóre rzeczy mogą być proste – na przykład – chcesz być w stanie obejrzeć Eurowizje albo turniej piłki nożnej w interaktywny sposób. Chcesz mieć smart TV, który umożliwi wideokonferencję z kumplami rozproszonymi po całym świecie w tym samym czasie. Możesz samodzielnie streamować treści i brać udział w wideokonferencji za pomocą różnych aplikacji. Ale pewnie byłbyś gotowy zapłacić 10 dolarów więcej, by mieć to wszystko w jednym miejscu, dostarczone w ciągu kilku sekund – tylko w tej chwili taka możliwość nie istnieje. Jest jeszcze bardzo wiele tego typu biznesowych usług. Ale firmy telekomunikacyjne muszą zmienić całą infrastrukturę, żeby móc wspierać wszystkie szalone pomysły, które przecież mogą pochodzić skądkolwiek.

Ekosystem dostawców usług telekomunikacyjnych jest raczej niewielki, ale firmy chcą kupować od nowych dostawców i chcą otworzyć ten ekosystem. Jednocześnie mają obawy dotyczące bezpieczeństwa, rzetelności i elastyczności. Jeśli dziś ktoś publikuje w Apple Store aplikację obsługującą konferencje online i nie działa ona tak jak powinna, to nie jest wielki problem. Ale jeżeli to samo dzieje się z produktem zasugerowanym przez AT&T albo British Telecom, automatycznie istnieje przekonanie, że powinna ona działać tak, jak działa telefon. Telecom jest znany z prawie 100-procentowej skuteczności – to oznacza, że doświadczasz problemów z połączeniem przez 1,5 minuty w ciągu roku. Z drugiej strony jeśli chcesz wprowadzić nowe rozwiązanie - ta skuteczność staje się ciężarem. Nie jest nawet ważne, czy 99,999% jakość jest prawdą czy nie, ale klienci oczekują, że wszystko zrobione przez telco jest bardziej niezawodne niż to, co oferuje ktokolwiek inny.  To kara za dostarczanie tak niezawodnych usług przez tak długi czas!

 

Czy ta zmiana jest trudnym procesem dla branży?

Trudno to określić tak bezpośrednio. To co nas napędza to, po pierwsze, punkt widzenia 50 dużych dostawców. Jeśli jesteś firmą A i kupujesz od określonego dostawcy, jesteś właściwie z nim związany. Będziesz trzymać się jego rozwiązania, ponieważ zmiana będzie zbyt droga i może generować problemy z kompatybilnością. Osiem lat temu takie zawieszenie mogło kosztować cię miliony dolarów i – na dodatek – byłeś zablokowany w ramach jednego dostawcy. A kiedy inny pojawił się z dobrym nowym rozwiązaniem, nie mogłeś nic z tym zrobić. Branża sama zdecydowała, że to nie ma sensu i przekazała dużym dostawcom, że powinni znaleźć drogę do otwarcia całego systemu. Przedstawiciele branży obiecali, że w przeciwnym razie zrobią to sami. Wyjaśnili, że mogą to zrobić za pieniądze, które normalnie przeznaczają dla dostawców – to było jak pistolet przystawiony do skroni.

Jeśli chcesz zainstalować nowe usługi czy to wideokonferencje, szybsze połączenia, firewall czy połączenia wirtualne z innymi lokalizacjami – wszystko czego biznes potrzebuje na co dzień – ktoś musi pojawić się na miejscu. A wtedy – boom! To przecież instalacja oprogramowania, która może być przeprowadzona zdalnie i z tego zwrotu telco w kierunku oprogramowania płyną ogromne finansowe korzyści. Jednocześnie bardzo szybko wpadli na to, jak uniknąć blokowania się względem dostawcy, zaoszczędzić duże sumy na kosztach operacyjnych, stać się bardziej elastycznym i dostarczać usługi szybciej. Okazało się, że mogą być kolejnymi „skype’ami i google’ami”. Teraz dostawcy próbują kontrolować swoje własne przeznaczenie.

 

Wirtualizacja funkcji sieciowych w branży telecom jest inna niż w pozostałych branżach?

To nie tylko wirtualizacja obciążeń roboczych, która jest o wiele częściej spotykana w przedsiębiorstwach. W przypadku telekomunikacji jest podzielona na 3 szersze frameworki, które składają się na dostarczanie usług. Firmy działające w tym sektorze nie wirtualizują bazy danych ani obciążenia roboczego; wirtualizują cały łańcuch usług. I jest w nim wiele, naprawdę wiele, składowych. Ujmując tę sytuację nieco szerzej – branża jest podzielona na trzy obszary: NFV (Network Function Virtualization), SDN (Software-Defined Networking) i MANO (Management and Orchestration). To trzy ogromne działki, a każda z nich ma setki podelementów. Inną bardzo istotną rzeczą jest OSS / BSS – Operational Support Systems / Billing Support Systems.

Są sposoby działania wypracowane w ciągu ostatnich ponad 100 lat. Wyzwanie technologiczne jest ogromne, ponieważ nikt nie myśli o całej magicznej komunikacji dziejącej się poza zasięgiem wzroku, która powinna całkowicie się zmienić. Rozwiązania działają na zupełnie innej zasadzie kiedy je wirtualizujemy i kiedy odsuwasz się od dedykowanego hardware’u i oprogramowania w kierunku shared environment, stoi przed tobą wiele wyzwań. Najprostszy przykład to to, co znamy jako „problem hałaśliwego sąsiada” (ang.: noisy neighbor problem). To również częste w przypadku przedsiębiorstw – kiedy coś, co robi ktoś inny, dotyka bezpośrednio ciebie. Ale w telekomunikacji to może cię nie tylko dotknąć, ale zahamować twój rozwój. Wszystko może dziać się kaskadowo, więc jakość, dostarczanie usług i tworzenie architektury systemu we właściwy sposób jest niezbędne, by wszystko działało bez zarzutu.

Inną sprawą jest przeskok ze skupienia się na wysokiej niezawodności do wysokiej elastyczności. Dobrym przykładem jest Amazon cloud – nie jest całkowicie niezawodna, ale jest elastyczna – jeśli zbudujesz aplikację we właściwy sposób i stracisz jeden węzeł, albo nawet centrum danych, wszystko nadal będzie działać. Ale cały telecom został skonstruowany w zupełnie inny sposób – mamy skrzynkę, skrzynka działa i ma nigdy się nie zepsuć. Dosłownie – jest taki sprzęt, który nie był dotykany od 25 lat i funkcjonuje dziś na całym świecie. Nikt nigdy nie musiał go ponownie konfigurować, nie było aktualizacji oprogramowania – po prostu działa. I właśnie w ten sposób były konstruowane branżowe aplikacje. Dzisiaj rozmawiamy o ponownym tworzeniu architektury aplikacji, by stały się bardziej elastyczne. Jednocześnie, oczywiście, opracowuje się i wdraża nowe technologie. Właśnie dlatego telecom to środowisko pełne wyzwań.

 

Czy podwyższają się standardy wiedzy wśród inżynierów pracujących w branży telekomunikacyjnej?

Muszą oni rozumieć, jak to wszystko działa w dużo szerszym ujęciu. Da się także zauważyć, że zwiększył się poziom specjalizacji. Ludzie są bardzo techniczni, wiele z siebie dają, by wykonać swoją pracę, próbują – z jednej strony rozszerzać ogólne rozumienie, z drugiej – koncentrować się na kilku konkretach, by stać się ekspertami – i właśnie tego potrzebujemy.

 

Czy inżynierowie telco muszą być mocni w aspektach biznesowych?

Biznes się zmienia. Ale ogólna koncepcja to przede wszystkim szybsze dostarczanie usług i redukcja kosztów operacyjnych. Jest o wiele większa świadomość ludzi technicznych na temat tego jak to wszystko wpasowuje się w biznes i – z pewnością – ta świadomość istnieje również po stronie wykonawczej. To co, wyróżnia telco, to moim zdaniem to, że większość kadry kierowniczej jest bardzo techniczna. Niekoniecznie prezesi, ale bardzo często można znaleźć wiceprezesów i dyrektorów zarządzających, którzy mogą rozmawiać o inżynierskich szczegółach, dlatego, że większość tych ludzi robiła to w trakcie swojej kariery. Większość z nich startowała w technologii i dlatego bardzo dobrze ją rozumieją. To nie jest takie częste w innych branżach. Na poziomie technicznym ludzie też myślą szerzej, niż kiedykolwiek wcześniej.

 

Czy w ramach branży jest miejsce na eksperymenty?

Jest wiele sposobów na wszystko. Firmy ciągle eksperymentują, by sprawdzić, który sposób jest najlepszy. Potrzebują pomocy we wszystkim, zaczynając od stworzenia a kończąc na testach – wiele rozmawiamy z firmami i partnerami o tym, jak przeprowadzać testy. Jak sprawić, by były odtwarzalne, jak zrozumieć ich wyniki i jak zaaplikować je do biznesu. Cały obszar wciąż kiełkuje.

Tak naprawdę pracowaliśmy z dwoma z naszymi klientów nad wystąpieniem technicznym na nadchodzący szczyt, który odbędzie się w październiku. Miałoby ono koncentrować się na interoperacyjności i wydajności. Kiedyś dostawcy nie myśleli o kompatybilności, bo kupowali z jednego źródła. Telekomunikacja chciała z tego zrezygnować, ale teraz trzeba upewnić się, że wszystko działa ze sobą nawzajem. Dlatego musimy zdefiniować standardowy test, z którym wszyscy się zgodzą i sprawić, że będzie odtwarzalny.