Nasza strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Co miniony rok zmienił w życiu rekrutera w firmie IT?

Poznaj historię rekruterki Marty, która rozpoczęła pracę w nowej firmie, gdy ogólnoświatowa pandemia zaczęła wpływać również na branżę IT.

Powstało już bardzo dużo treści na temat tego, jak ogólnoświatowa pandemia zmieniła sferę biznesu, branżę IT czy nawet świat rekrutacji, dlatego nie chcę tutaj powielać tematów oczywistych i już dawno wielokrotnie wypowiedzianych. Podzielę się z Wami zatem moją osobistą historią, przemyśleniami i przykładem naszej firmy.

Do DataArt dołączyłam w lutym 2020, czyli niecały miesiąc przed ogólnokrajowym lockdownem i decyzją wewnątrz naszej organizacji o przejściu wszystkich oddziałów na świecie na całkowitą pracę zdalną. Było to ogromne wyzwanie dla nas jako firmy, ale również dla mnie osobiście, gdyż większą część mojego onboardingu przeszłam w trybie zdalnym.

O ile zasady i reguły panujące w organizacji, systemy czy procedury można poznać, wczytując się w treści przygotowane na naszej wewnętrznej platformie learningowej (która funkcjonowała doskonale już przed pandemią), o tyle trudniej jest zapoznać się z nieformalną kulturą firmy czy po prostu zintegrować z zespołem. Do tego doszła obawa o to, że w niepewnym czasie moja umowa nie zostanie przedłużona po okresie próbnym oraz wszechogarniający niepokój o sytuację w kraju i na świecie – nie było łatwo. Domyślam się, że wielu z Was było w podobnej sytuacji, ale ja miałam to szczęście, że trafiłam na DataArt. 

Co do adaptacji, onboardingu – wszystko przebiegło sprawnie, proces już od dawna był dostosowany i zaplanowany do przeprowadzenia w formie zdalnej. Na co dzień współpracujemy z kolegami i koleżankami z innych oddziałów, więc ten kontakt i tak w ogromnej części jest zdalny – nie wpłynęło to w żadnym stopniu na jakość naszej pracy czy porozumienie w zespołach.

Trudnością okazała się integracja pracowników, ciężko było zmobilizować i zaktywizować pracowników do brania udziału we wszelkich inicjatywach online – ale i z tym nasz dział PR doskonale sobie poradził, więc ostatecznie udało się zaspokoić podstawową potrzebę kontaktów z kolegami, również tych mniej służbowych i mniej formalnych. 

Przechodząc do sedna, czyli co tak naprawdę ten nadzwyczajny czas zmienił w moim życiu, jako rekrutera? Oczywiście, zmieniła się całkowicie forma kontaktu z kandydatami. Nie było szans na spotkania F2F, więc wszelkie rozmowy musiały być przeprowadzone również zdalnie. Musiałam wybrać i dostosować narzędzia i przestawić się na to, że to właśnie podczas tej rozmowy powinnam o danej osobie dowiedzieć się jak najwięcej. Rozmowa ta musiała być ułożona w sposób nieprzypadkowy, przemyślany, tak, aby każde pytanie coś wnosiło, a potencjalna odpowiedź kandydata (oprócz przekazu bezpośredniego) dawała możliwość wyciągnięcia głębszych wniosków na temat jego motywacji, potrzeb, zaangażowania, nastawienia – czyli tego, co podczas rozmowy bezpośredniej można wyczytać również z mowy ciała.

Idealnym scenariuszem byłaby tutaj wideokonferencja, ale nie zawsze kandydat miał na to czas i warunki, więc musiałam wykazać się dużą elastycznością w tym zakresie. 

Do naszych działań rekrutacyjnych zaliczają się również wszelkie wydarzenia branżowe, w których dotychczas braliśmy czynny udział – konferencje, IT talki, targi pracy, dni otwarte na uczelniach. Bardzo cenię sobie taką formę budowania świadomości marki organizacji i również pozyskiwania nowych kontaktów, a czasem także pozyskiwania nowych talentów do firmy. Niestety, wszelkie takie spotkania odbyły się również w formie online. Było to ogromnym wyzwaniem zarówno dla organizatorów, wystawców, jak i uczestników tychże wydarzeń.

Sama brałam udział w kilku i wiem, jak ogromny był to dla mnie stres, bo co z tego, jeśli ja się dobrze przygotuję do wydarzenia, do swojej prezentacji, jak zawiodą mnie narzędzia, będę miała problem z siecią, coś się nie zgra, nie zadziała? Myślę, że każdy z nas miewał sytuacje mniej lub bardziej stresujące z tym zagadnieniem związane.

Z biegiem miesięcy, nie było już mowy o powrocie do schematów sprzed pandemii. Kandydaci bardzo szybko przyzwyczaili się do wygodnej formy procesu przeprowadzonego całkowicie zdalnie. Oprócz ryzyka, które to ze sobą niosło (no bo wiadomo, że zawsze dobrze jest spotkać się osobiście z kimś, z kim mamy pracować), pojawiły się też ogromne plusy. Czas. Zyskaliśmy czas.

Dzięki takiej formie mogliśmy znacznie skrócić proces rekrutacji, a co za tym idzie, decyzyjności. Jako bardzo pozytywny skutek tej sytuacji mogę uznać fakt, że zmieniła się również świadomość projektów oraz klientów w tej dziedzinie. Otworzyliśmy się na kandydatów pracujących całkowicie zdalnie z innych lokalizacji w całej Polsce. To bardzo rozszerzyło obszar naszych poszukiwań, dało więcej możliwości na działania rekrutacyjne oraz marketingowe. 

W tym momencie skupiamy się na tym, aby jak najlepiej promować naszą kampanię Remote Poland – możesz dołączyć do naszego zespołu, pracując z dowolnej miejscowości w Polsce, a my wszystko dla Ciebie zorganizujemy. Przeprowadzimy wszystkie rozmowy zdalnie, podpiszemy kontrakt korespondencyjnie oraz załatwimy wszelkie formalności, wyślemy Ci sprzęt na wskazany adres i wdrożymy Cię do organizacji i projektu. Jest to już dla nas całkowicie naturalna i dobrze zorganizowana praktyka, a wszystko to dzięki pandemii i/lub przez pandemię.

To pokazuje tylko, jak bardzo trzeba być otwartym i elastycznym we wszystkim, co się robi, bo nigdy nie wiadomo, czy w jeden dzień coś nie zburzy całkowicie Twojego dotychczasowego porządku. DataArt zdecydowanie zdało ten test – a jak to było u Ciebie?


Marta Bocoń jest specjalistką ds. HR z kilkuletnim doświadczeniem w branży IT. W DataArt pracuje od 1,5 roku, ściągając najlepsze talenty na rynku do międzynarodowych projektów. Po godzinach jest pasjonatką jogi i jazdy na rowerze.

Rozpocznij dyskusję
Zobacz kogo teraz szukają