Nasza strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Rozumiem

Jestem juniorem w IT – co robić, jak żyć?

Sprawdź, czego powinieneś uniknąć przed szukaniem pierwszej pracy w IT, a na co położyć nacisk jako junior.

W życiu zawodowym każdego programisty jest taki moment, w którym jesteśmy juniorem. Takim mianem powinniśmy określać osobę, która ma już jakąś podstawową wiedzę z zakresu programowania w danym języku i potrafi ją zastosować w praktyce na podstawowym poziomie. To osoba, która nie powinna być zostawiona sama sobie i najlepiej, aby miała obok siebie kogoś o większym doświadczeniu, kto jest w stanie nadzorować jego pracę oraz wspomagać ją na co dzień. W idealnym świecie junior powinien mieć swojego nauczyciela, który oprócz dużej wiedzy, ma także umiejętność jej przekazywania. Niestety wiele osób błędnie interpretuje określenie juniora. Dlaczego?


Pierwsze schody

Zjawisko to jest szczególnie widoczne kiedy przeprowadzana jest rekrutacja na przykład na stanowisko Junior Front-end Developer. Jest to takie stanowisko, które cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem na portalach ogłoszeniowych, z uwagi na dość niski próg wejścia do świata programowania. Na ogół wymagana jest znajomość HTML, CSS, Javascript, Gita, oraz mile widzianym jest, kiedy kandydat miał jakąś styczność przynajmniej z jednym frameworkiem, np. Reactem. 

Zgłoszeń na to stanowisko jest naprawdę bardzo wiele, ale bardzo duża część osób mimo tego, że posiada wszystkie wymienione pozycje w CV, ma nawet swoje projekty w Githubie oraz kilka ukończonych kursów, to nie jest w stanie samodzielnie rozwiązać bardzo prostego zadania. Swego czasu dawałem swoim kandydatom zadanie polegające na wyśrodkowaniu dowolnego obrazka w pionie i poziomie, a następnie obrazek miał znaleźć się w okręgu z 1px obrysem. Po najechaniu na obrazek miał się pojawiać tooltip z dowolnym napisem. Po publikacji tego artykułu pewnie będę musiał je zmienić, ale cóż. Technika była dowolna, można to było zrobić jak tylko się chciało, czas na wykonanie zadania to godzina, a kandydat otrzymywał laptopa z dostępem do Internetu, który mógł wykorzystywać do woli. 

Zadanie było bardzo proste, ponieważ byłem nastawiony na znalezienie juniora, zatem interesowało mnie to, jak szybko jest w stanie to zadanie zrealizować i czy rozumie podstawy. 

Bardzo duża część osób nie była w stanie w ogóle dojść do połowy tego zadania, zatrzymywali się najczęściej na etapie wyśrodkowywania zdjęcia. Zdarzały się też przypadki, w których ludzie pisali sobie style w pliku .css oraz mieli już plik html i nie byli w stanie tego ze sobą połączyć. 

Najczęściej były to osoby, które ukończyły 3 miesięczny bootcamp w jednej z popularnej szkół tego typu i miały GitHuba, w którym powtarzały się zawsze 3 takie same projekty. Dlaczego w takim razie, skoro w ofercie bootcampu było napisane, że po jego ukończeniu w 3 miesiące, już możemy zacząć prace jako junior front-end, a tymczasem idąc na rozmowę o pracę, to w rzeczywistości wykładały się na pozornie banalnym zadaniu i nie były w stanie przejść do kolejnego etapu?


Ćwicz samodzielnie

Przyczyna problemów z łatwymi zadaniami jest bardzo prosta. Nie ma nic złego w korzystaniu z bootcampów, jednakże jeśli będziemy przez 350h uczęszczać na zajęcia i robiąc zadania step-by-step, niemalże będziemy przepisywać kod z tablicy, to owszem, pozornie zrobimy te 3 projekty do naszego GitHuba, co na stronie pewnego bootcampu jest opisane jako Ważne dla pracodawców! Tylko czy to aby na pewno będzie nasz projekt? Jeśli chcemy rozpocząć swoją pierwszą pracę jako programista, to oprócz udania się na bootcamp, powinniśmy jak najwięcej ćwiczyć samodzielnie w domu i budować własne małe projekty, które będą w 100% efektem naszej pracy, a nie realizowaniem krok po kroku bardzo skrupulatnej instrukcji.

Samodzielne realizowanie własnych projektów, nawet tych bardzo prostych ma także jedną bardzo ważną zaletę – uczy szukania i zdobywania informacji, a także rozwiązywania problemów, napotkanych w trakcie budowy naszego projektu. Na kursach rozwiązania podane są często niemalże na tacy, w prawdziwym życiu jednak to tak nie wygląda. Dzięki realizowaniu własnych projektów, będziemy zmuszeni do szukania odpowiedzi na problemy przed którymi stanęliśmy podczas ich tworzenia. 


To nie takie trudne

Pamiętajmy, że jeśli aplikujemy na juniora, to naprawdę nie muszą być żadne skomplikowane projekty. Możemy zrobić jakąś prostą stronę z animacjami lub stronę, która pobiera dane z zewnętrznego API i przedstawia je w ciekawej formie. Liczy się praktyka! Kiedy przerobimy samodzielnie kilka takich małych projektów, zaczniemy napotykać problemy, które zmuszą nas do analizy napisanego przez nas kodu i jego zrozumienia, a także do samodzielnego wyszukiwania informacji i możliwych rozwiązań problemu. Na bootcampie często niestety takie informacje mamy za bardzo podane na tacy przez co uczeń nie jest zmuszony do szukania rozwiązania samodzielnie. Stąd mimo tego, że wprost zawsze mówiłem, podczas rekrutacji, że kandydat może swobodnie korzystać z Internetu, to osoby, które miały problem z wykonaniem zadania, nie bardzo wiedziały tak naprawdę czego szukać, aby rozwiązać problem.

Kiedy Ty, drogi Juniorze, pójdziesz do swojej pierwszej pracy, będziesz każdego dnia szukać odpowiedzi na pytania i problemy, których rozwiązanie będzie niezbędne do zakończenia projektu. A więc najważniejsze jest to, abyś wiedział jak szukać odpowiedzi, a nie żeby znać odpowiedź na każde pytanie świata. W samym szukaniu informacji kryje się jeszcze jedna mała zaleta – często trafiasz wtedy na różne rozwiązania, różnych ludzi w których bardzo często stosowane są różne podejścia do postawionego problemu. To nauczy Cię także eksperymentowania i próbowania różnych rozwiązań, a także (mam nadzieję) wybierania rozwiązań dla Ciebie najlepszych i najrozsądniejszych do Twoich potrzeb. 


Podsumowanie

Reasumując, bootcampy, kursy internetowe, webinary, nie są niczym złym i oczywiście mogą pomóc nam w karierze programisty. Jednakże bez samodzielnej nauki i realnego wykorzystania pozyskanej wiedzy w późniejszym czasie przez jej utrwalanie za pomocą ćwiczeń w praktyce, nie będziemy w stanie pójść dalej. Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka!


O autorze

Kuba Wikliński to IT Project Manager z 5 letnim doświadczeniem w zarządzaniu projektami IT. Związany jest mocno z sektorem mediów a swoją karierę zawodową rozpoczął mając 18 lat od zarządzania serwisami dla grupy kwejk.pl. W Enzode od roku zarządza zespołem Web Development, który zajmuje się utrzymaniem i budową nowego systemu e-commerce. W ciągu najbliższych lat planuje również budowę narzędzi do zwiększenia wydajności sprzedaży.

Zobacz kogo teraz szukają