25 07 2018 %281%29

Wchodzę do sali, w której siedzi piętnastu przyszłych programistów. Przedstawiam się, opowiadam, co jest tematem szkolenia oraz czym zajmuję się zawodowo. Po chwili od jednego z uczestników pada szczere pytanie:

Aleks, jesteś doświadczonym programistą, zarabiasz pewnie sporo. Nie rozumiem, po co jeszcze po pracy szkolisz ludzi?

Na sali pojawia się poruszenie i śmiech, że tak nie wypada, to niestosowne pytanie. Ja natomiast uważam, że to jedno z najlepszych, jakie zadano mi w karierze trenera. Dlaczego właściwie ktoś, kto posiada umiejętności, doświadczenie i dobrą pracę chciałby robić coś ekstra, poza regularną pracą? Tym bardziej coś, co dla wielu jest stresujące, wymagające i zajmuje czas?

Pomaganie innym daje satysfakcję

Pracując jako programista doszedłem do momentu, w którym technologia nie była dla mnie największym wyzwaniem. Poza programowaniem zacząłem wdrażać nowo zatrudnionych pracowników w istniejące projekty oraz podnosić ich kwalifikacje. Dzielenie się wiedzą zaczęło mi sprawiać ogromną satysfakcję. Zrozumiałem, że sam fakt zdobywania i posiadania wiedzy nie jest dla mnie najistotniejszy. Dopiero, kiedy swoją wiedzę przekazuję innym - kursantom, albo członkom zespołu - czuję, że robię coś wartościowego.

Wiem, że ta wiedza będzie wykorzystywana nie tylko przeze mnie, ale przez kilkanaście innych osób. To niezwykle motywujące szczególnie, kiedy po czasie spotykam uczestników szkoleń i dowiaduję się, jak zdobyta wiedza wpłynęła na ich życie zawodowe - zmienili dotychczasowe stanowisko, nudną pracę albo nawet branżę. Takie podejście idealnie wpisuje się w moje zawodowe motto:

Wiedza jest bezużyteczna, dopóki się nią nie podzielisz.



Okazja do nadrobienia braków

Bycie trenerem uczy pokory. Podczas dzielenia się wiedzą często dowiaduję się o swoich brakach. Kiedy wydaje mi się, że wiem wszystko, nagle na szkoleniu pada banalne pytanie. Coś w stylu pytania pięcioletniego dziecka, które poznaje świat.

A po co właściwie nam ta technologia?

Czemu wszyscy korzystają z tej biblioteki, a nie innej?

Czemu to tak działa?

To sprawia, że wiele tematów muszę przemyśleć na nowo i mam świetną okazję, by usystematyzować wiedzę. W końcu jako ekspert na szkoleniu nie wypada odpowiedzieć:

Bo tak wszyscy robią.

Trzeba znaleźć właściwą odpowiedź, która zaspokoi ciekawość pytającego. To motywuje mnie do tego, żeby zgłębiać z pozoru banalne tematy i wyszukiwać alternatyw istniejących rozwiązań. Śmiało mogę przyznać, że prowadząc szkolenia zrobiłem niesamowity progres, jeśli chodzi o zrozumienie wielu technologii. W pracy często niektóre rzeczy uznaje się za oczywiste, natomiast na szkoleniach tak się nie da.

To stanowi także motywację do tego, żeby być zawsze na bieżąco z technologią. Praca w korporacjach nie zawsze daje szansę programowania w oparciu o najnowsze wersje frameworków czy bibliotek. Czasami można się przez to zasiedzieć, co w dłuższej perspektywie prowadzi do wypalenia zawodowego. Prowadząc szkolenia nie ma takiej możliwości. Nawet jeśli szkolenie dotyczy starszej technologii, prawdopodobnie któryś z uczestników zapyta o to, jak wygląda obecne podejście i jakie są różnice. Ponadto - odpowiadając innym na pytania - sam orientuję się czy potrafię na nie odpowiedzieć i czy ta odpowiedź jest dla mnie przekonująca.

Dodatkowa ścieżka kariery

Z punktu widzenia kariery osoby pracującej w IT szkolenia dają dodatkową, cenną umiejętność. Można nauczyć się wiele na temat szeroko pojętej komunikacji oraz relacji międzyludzkich. Tylko po co programiście takie umiejętności? Przecież, cytując klasyka z Twittera:

Nie po to studiowałem informatykę, żeby teraz pracować z ludźmi.



A jednak rzeczywistość pokazuje, że jest inaczej. Jeśli ktoś myśli o tym, żeby zostać architektem, liderem lub każdą inną osobą, która musi komunikować się z ludźmi, to bez umiejętności miękkich się nie obędzie. Prowadząc szkolenia mam okazję pracować nad tym, jak formułować zrozumiałe wypowiedzi, odpowiadać na trudne pytania, radzić sobie z konfliktami oraz dostarczać informację zwrotną. Te umiejętności przydają się nie tylko na sali szkoleniowej, ale także na co dzień.

Jakby się nad tym zastanowić, to umiejętności zbliżone do tych wymaganych na stanowiska managerskie. Osoby, które sprawdzają się jako trenerzy, są świetnymi kandydatami na stanowiska, gdzie wymagane są ponadprzeciętne umiejętności miękkie np. Team Leader, Scrum Master, Product Owner, Project Manager. Jeśli chcemy rozwijać się w kierunku liderskim to szkolenia są dobrą okazją do tego, żeby nauczyć się pracy z ludźmi.

Mam szansę poznawać zarówno początkujących inżynierów, jak i ekspertów. Dzięki temu wiem, jak rozmawiać z ludźmi na różnych poziomach i jak dostosowywać język, żeby zostać zrozumianym. To z kolei przekłada się na sposób, w jaki pracuję na co dzień. Wiem, jak dogadać się ze stażystami, ekspertami z różnych działów i branż, a także kadrą managerską.

Coś więcej, niż praca z technologią

Moja odpowiedź na zadane mi pytanie: „Dlaczego szkolę ludzi?” sprowadza się do kilku najważniejszych dla mnie aspektów: satysfakcji z dzielenia się wiedzą, rozwoju umiejętności, poznawania ciekawych ludzi, a także motywacji do bycia na bieżąco. Dla osób takich jak ja - które mają za dużo energii i samo programowanie im już nie wystarcza - to dobra okazja, żeby rozwijać się nie tylko technologicznie, ale także komunikacyjnie. Ta umiejętność przydaje mi się w aktualnej roli Scrum Mastera. Dodatkowo mam alternatywną ścieżkę kariery i - jeśli będę czuł potrzebę - mogę w każdym momencie stać się pełnoetatowym trenerem. A - jak wiadomo - od przybytku głowa nie boli, więc im więcej możliwości rozwoju, tym lepiej.